Oberwał zarówno rynek akcji, jak i rynek długu, jednak największymi przegranymi całej tej sytuacji zdają się być metale szlachetne. Książkowa reakcja, wskazująca na zakup złota w sytuacjach napięć geopolitycznych, tym razem nie zadziałała. Wręcz przeciwnie – metal wymazał niemal całość zysków wypracowanych w styczniu i lutym. Od początku wojny na Bliskim Wschodzie cena „królewskiego kruszcu” obniżyła się o ponad 15 proc. Jest to znacznie większa przecena w porównaniu ze zdecydowaną większością indeksów akcji. Co więc poszło nie tak, że metale szlachetne tym razem nie odegrały roli „bezpiecznej przystani”? Jak to z reguły bywa – doszło do splotu kilku zdarzeń jednocześnie.

Zacznijmy od tego, że pierwsze tygodnie 2026 r. upłynęły pod znakiem prawdziwej euforii wokół metali szlachetnych – sprawiło to, że jeszcze do końca lutego złoto było jedną z najbardziej „zatłoczonych” pozycji pod względem napływów inwestorów detalicznych. Nagła zmiana nastawienia rynku i wzrost awersji do ryzyka bywają w takich okolicznościach bolesne. Oprócz tego należy pamiętać, że złoto w portfelach jest traktowane jako dość ryzykowna klasa aktywów pod względem zmienności. Nie jest to pierwszy raz, gdy w środowisku spadków na rynkach akcji, w pierwszej fazie przeceny, wyprzedawane jest również złoto. Jest to efekt powszechnego zastosowania handlu algorytmicznego, który w sytuacjach stresowych próbuje stabilizować ryzyko portfela, redukując przy tym wszystkie pozycje o podwyższonej zmienności.

Kluczowe jest również to, co stanowi największe ryzyko obecnie trwającego konfliktu. Jest nim niewątpliwie inflacja, a co za tym idzie, obawa o bardziej restrykcyjną politykę monetarną banków centralnych. W środowisku wyższych rentowności i stóp procentowych złoto zachowuje się gorzej, tym bardziej jeśli dodatkowo towarzyszy temu umocnienie dolara. W otoczeniu typowego szoku podażowego, którego efekty obserwujemy na rynku surowców energetycznych, mamy jednak ograniczoną wiarę w znaczący „pivot” banków centralnych. Uważamy, że w przeciwieństwie do 2022 r. stopy procentowe będą utrzymane na niezmienionym poziomie. Daleko nam do stwierdzenia, że Fed w tym roku przejdzie do podwyżek stóp procentowych.

Dlatego też uważamy, że schłodzenie nastrojów wokół złota ponownie otworzyło przestrzeń do spojrzenia na nie bardziej przychylnym okiem. Im bliżej poziomu 4000 USD/oz, tym cena kruszcu staje się w naszych oczach bardziej atrakcyjna.