To bieżąca koniunktura gospodarcza przekłada się na nastroje społeczne, które później kształtują polityczną przyszłość krajów. Również rynek kapitałowy pozostaje jednym z lepszych barometrów mierzących stan gospodarki. Ten wydaje się obecnie bardzo dobry. Tak sugerują pojawiające się dane ankietowe, które publikowane są jako pierwsze i najszybciej wskazują kierunek zmian PKB.
W tym kontekście pojawił się ostatnio jeden, chyba nie do końca rozpowszechniony problem. Otóż zaczynamy obserwować pewne rozwarstwienie pomiędzy „miękkimi" danymi gospodarczymi a tymi o charakterze „twardym". Pierwsze, będąc opartymi na ankietach, co do zasady mierzą sentyment wśród przedsiębiorców. Mowa o takich wskaźnikach jak PMI, amerykański ISM czy niemiecki indeks Instytutu Ifo. Tutaj dominuje wręcz niepoprawny optymizm, który wiązać można z powrotem inflacyjnego środowiska oraz pojawieniem się „zwierzęcych instynktów", o których pisał niedawny ekonomiczny noblista Robert J. Shiller.
Można nawet powiedzieć, że pojawiała się nadzieja na koniec strukturalnej stagnacji gospodarczej, która trapi większą część globu od pamiętnego 2008 r. Jednocześnie jednak tak optymistyczne wnioski niespecjalnie potwierdzają „twarde" dane, czyli mierzące typowo ekonomiczne wartości, jak produkcja czy sprzedaż. Przykładów nie trzeba daleko szukać. We wtorek pewne zaniepokojenie wywołały dane o zamówieniach w niemieckim przemyśle, które w styczniu spadły aż o 7,4 proc. względem poprzedniego miesiąca. Po udanym grudniu pewne ochłodzenie było oczekiwane, ale nie w najsilniejszej skali od stycznia 2009 r.! Za oceanem warto zwrócić uwagę na publikacje oddziału Rezerwy Federalnej w Atlancie, który opracował model wyliczający tempo zmiany PKB w oparciu o najnowsze dostępne dane.
Jeszcze 27 lutego wskazywał on na wzrost PKB w I kw. o 2,5 proc., ale we wtorek ten szacunek spadł do 1,3 proc. Do końca kwartału pozostało trochę czasu, ale informacja ta dość dobrze pokazuje, że obserwujemy sporą rozbieżność pomiędzy optymistycznymi oczekiwaniami a twardymi realiami gospodarczymi. Te na świecie wcale się tak diametralnie nie zmieniły. Owszem, obserwujemy cykliczny wzrost tempa rozwoju gospodarczego, ale nie w skali usprawiedliwiającej kreślenie bardzo optymistycznych prognoz na przyszłość.