Czerwcowy szacunek inflacji wyniósł 2,5 proc., a więc sporo poniżej oczekiwań przedstawionych w projekcji inflacyjnej analityków NBP sprzed roku (3,1 proc.). Ale posiadacze obligacji indeksowanych inflacją nie powinni narzekać z tego powodu. Przed rokiem kupili je przy startowym oprocentowaniu ustalonym na 6,0 proc. (papiery czteroletnie) lub 6,3 proc. (dziesięcioletnie). Po roku ich realny zysk wyniósł więc 3,5 pkt. proc. i 3,8 pkt. proc., co jest wynikiem znakomitym – oczywiście jak na oszczędnościowe obligacje skarbowe. Również nabywcy obligacji trzyletnich o stałym oprocentowaniu, którym naliczono 5,65 proc. odsetek nie powinni narzekać. 3,15 pkt. proc. realnego zysku to także wynik bardzo dobry, a przecież w kolejnym roku wysokość naliczanych im odsetek nie zmieni się, podczas gdy oprocentowanie obligacji indeksowanych inflacją spadnie odpowiednio do 4,0 proc. i 4,5 proc. Trzyletnie obligacje zarobią więc więcej w drugim roku inwestycji, wystarczy odrobina cierpliwości. W trzecim roku inwestycji sytuacja – zgodnie z najnowszą projekcją inflacji – ma się powtórzyć, bo sama inflacja nie podniesie głowy zbyt wysoko, o ile w ogóle to zrobi.

Czytaj więcej

Obligacje skarbowe z najwyższą sprzedażą w tym roku

Premia na start

W lipcowej projekcji inflacyjnej analitycy NBP przyjęli, że inflacja w II kwartale przyszłego roku wyniesie 2,9 proc., co jest o tyle istotne dla inwestujących w obligacje oszczędnościowe, że to wysokość inflacji z maja wpłynie na wysokość oprocentowania obligacji indeksowanych CPI, ale kupionych w lipcu, natomiast czerwcowa inflacja będzie bazą do wyliczenia odsetek dla serii sierpniowych (nie da się tego zrobić inaczej, dopiero w połowie czerwca znana jest oficjalna wysokość inflacji z maja, więc wpływa ona dopiero na lipcową serię itd.).

Wynik inwestycji w obligacje oszczędnościowe w oparciu o projekcję inflacji

Wynik inwestycji w obligacje oszczędnościowe w oparciu o projekcję inflacji

Foto: Parkiet

Z kolei aktualne oprocentowanie emitowanych na bieżąco obligacji czteroletnich wynosi 4,75 proc., a dziesięcioletnich 5,35 proc. Za rok ich oprocentowanie zmieni się i będzie ono wynikiem prostego równania – wysokość inflacji (z maja 2027 r.) plus 1,5 pkt. proc. marży dla papierów czteroletnich i 2,0 pkt. proc. marży dla papierów dziesięcioletnich.

Jeśli więc projekcja inflacji znajdzie potwierdzenie w realnych danych, obligacje indeksowane inflacją pozwolą sięgnąć po realny zysk. W III kwartale przyszłego roku inflacja ma się bowiem obniżyć do 2,7 proc., obligacje czteroletnie zarobią w takim przypadku 2,05 pkt. proc. a dziesięcioletnie 2,65 pkt. proc. ponad inflację.

W kolejnych latach (okresach odsetkowych) przewaga oprocentowania nad samą inflacją będzie już bliższa marży opisanej w warunkach emisji, ponieważ inflacja ma – zgodnie z projekcją – stabilizować się na niskim poziomie. A to stabilizacja oraz spadek inflacji są korzystne dla posiadaczy obligacji, w tym również tych o stałym oprocentowaniu. Choć oprocentowanie trzylatek startuje ze znacznie niższego poziomu niż cztero- i dziesięcioletnich oszczędnościowych obligacji skarbowych, bo ustalone jest na 4,4 proc. w całym okresie życia obligacji (odsetki nie są wypłacane, lecz doliczane do kapitału), to ich średnioroczny wynik okaże się wyższy niż trzyletnie dochody z obligacji czteroletnich (tu odsetki są wypłacane co roku), choć nadal nieco niższy niż odsetki naliczone w tym czasie obligacjom dziesięcioletnim (w ich przypadku także odsetki pomnażają kapitał).

Czytaj więcej

Rynek Catalyst ma się narodzić na nowo, z większą płynnością

Czynniki niepewności

Jednak z inwestycjami nigdy niczego nie można być pewnym. W przypadku obligacji oszczędnościowych kluczową zmienną jest wysokość przyszłej inflacji, którą przewidywano na podstawie danych dostępnych do połowy czerwca. Projekcja nie uwzględnia zatem ani skutków spadku notowań ropy, ani jego późniejszego wzrostu. Założono wręcz normalizację sytuacji na rynkach surowców w kolejnych latach. W kierunku obniżenia presji inflacyjnej ma działać także słabnące tempo wzrostu wynagrodzeń i spowolnienie aktywności gospodarczej. W przeciwnym kierunku inflację mają ciągnąć ceny żywności, ale wynikające z oddziałujących z opóźnieniem wyższych kosztów produkcji, tymczasem sytuacja w tym sektorze gospodarki wydaje się znacznie bardziej skomplikowana (wzrost znaczenia wpływu zmian klimatu, a ostatnio także braki paliwowe w „spichlerzu świata”, czyli rolnictwie rosyjskim).

Jak jeszcze pokonać inflację?

Osiąganie wyników z produktów oszczędnościowych jest łatwe, kiedy inflacja spada lub przynajmniej jej wysokość stabilizuje się na możliwie niskim poziomie. Realny zysk zapewnia wówczas wysokość oprocentowania z momentu inwestycji.

Co jednak stanie się z nią, jeśli scenariusz przybierze niekorzystny obrót? W warunkach rosnącej inflacji wrogiem realnej stopy zwrotu stają się produkty o stałym oprocentowaniu. Inaczej wygląda zysk z obligacji oprocentowanej na 4,4 proc., gdy inflacja spadnie do 2,2 proc., a inaczej będzie wyglądał, gdy CPI wzrośnie np. do 4,2 proc., co przecież nie jest scenariuszem niemożliwym do wyobrażenia. Wystarczyłby do tego skoku cen paliw wynikający z ich niższej dostępności na światowych rynkach czy mocno rosnące ceny żywności (np. z powodu efektów zmian klimatycznych).

3,8 pkt proc.

ponad inflację zarobiły obligacje dziesięcioletnie kupione przed rokiem.

Rosnące wraz z inflacją oprocentowanie obligacji również nie daje gwarancji sukcesu, wszystko zależy bowiem od terminu zapadalności obligacji i od trwałości wzrostu inflacji. Jeśli papiery wchodzą w ostatnie okresy odsetkowe, to mogą nie zdążyć naliczyć podwyższonego oprocentowania w skali, która nadrabiałaby wzrost inflacji, szczególnie, gdyby ów wzrost z biegiem czasu przyspieszał. Postcovidowy wzrost inflacji doprowadził już raz do takiej sytuacji – nawet obligacje kupione przed wybuchem wzrostu inflacji nie pozwoliły na osiągnięcie realnych zysków, głównie ze względu na zbyt niskie oprocentowanie wyjściowe.

Większe szanse na pokonanie rosnącej inflacji mogą mieć obligacje o zmiennym oprocentowaniu, ale aktualizowanym częściej niż raz w roku. Takie warunki spełniają obligacje oszczędnościowe roczne i dwuletnie oraz większość obligacji korporacyjnych, których oprocentowanie oparte jest o wysokość WIBOR 3M i 6M. Oprocentowanie obligacji oszczędnościowych może zmieniać się nawet co miesiąc w zależności od wysokości stopy referencyjnej NBP. Jeśli więc RPP podnosiłaby stopy procentowe aby zapobiec groźbie wzrostu inflacji, oprocentowanie tych obligacji wzrosłoby jeszcze zanim zobaczymy w statystykach wzrost CPI (to jednak model idealny, w praktyce banki centralne zwykle opóźniają działania względem materializujących się zagrożeń).

Z kolei wysokość stawek WIBOR zwykle z wyprzedzeniem dyskontuje decyzje samej RPP – w idealnym środowisku WIBOR wzrósłby zanim RPP podniosłaby stopy, a więc na długo przed samym wzrostem inflacji, co z kolei przełożyłoby się na wzrost oprocentowania obligacji opartych o WIBOR. Ten sam mechanizm działa jednak także w drugą stronę – jeśli rynek uwierzy w nieuchronność spadku stóp, zacznie dyskontować to z wyprzedzeniem.