Z tego artykułu dowiesz się:
- Skąd bierze się rosnąca różnica między cenami ropy naftowej a gotowymi paliwami.
- Dlaczego globalne rafinerie stały się najsłabszym ogniwem w łańcuchu dostaw energii.
- Jak niedobór mocy przerobowych wpływa na rentowność sektora i inflację energetyczną.
- Co sprawia, że nawet zwiększone dostawy surowca nie gwarantują spadku cen na stacjach paliw.
Podczas gdy rynki ropy naftowej zniwelowały część wcześniejszego wzrostu wraz z odbudową eksportu z Zatoki Perskiej, rynki oleju napędowego i benzyny pozostają niezwykle napięte, co winduje marże rafineryjne do wieloletnich maksimów.
Oznaki deeskalacji konfliktu irańskiego początkowo przyczyniły się do spadku cen ropy naftowej poniżej ich wojennych maksimów, ponieważ osłabły obawy o zakłócenia w globalnych dostawach. Jednak spadek cen ropy naftowej przedstawił tylko część obrazu. – Spready cracków – kluczowy wskaźnik marż rafineryjnych – gwałtownie wzrosły, podkreślając utrzymujące się napięcia na rynkach paliw, nawet gdy obawy o niedobór surowca ustąpiły. Wąskie gardło na rynku zdawało się przesuwać w dół łańcucha dostaw, z produkcji ropy naftowej na przetwarzanie paliw, zanim najnowsze zaostrzenie działań wojennych ponownie podniosło kwestie dostaw ropy i tranzytu przez Cieśninę Ormuz – pisze Tobias Keller, strateg inwestycyjny UniCredit, Monachium.
Jak tłumaczy, spread crack 3-2-1 na giełdzie NYMEX WTI to powszechnie stosowany wskaźnik rentowności rafinacji, odzwierciedlający różnicę między wartością produktów rafinowanych a ceną ropy naftowej. W normalnych warunkach ceny ropy naftowej i produktów zazwyczaj zmieniają się w sposób zbliżony, utrzymując marże rafineryjne w stosunkowo stabilnym zakresie. W ostatnich miesiącach jednak ta relacja uległa załamaniu: podczas gdy ceny referencyjne ropy naftowej spadły, spready crackowe gwałtownie wzrosły, podnosząc marże rafineryjne do poziomów ostatnio obserwowanych podczas szoku energetycznego w 2022 roku po inwazji Rosji na Ukrainę.
Rafinacja ropy pozostaje najbardziej napiętym elementem systemu
Rosnąca różnica między cenami ropy naftowej a cenami produktów rafinowanych uwypukla, że rynek dostosowuje się w różnym tempie. Dostępność ropy poprawiła się wraz z ożywieniem eksportu z Zatoki Perskiej, stabilizacją zapasów, a awaryjne uwalnianie zapasów nadal uzupełnia podaż. Rafinacja pozostaje jednak najbardziej napiętym elementem systemu. Częściowo wynika to z nierównomiernego charakteru ożywienia. Eksport ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz odbił się szybciej niż działalność rafineryjna. Kilka bliskowschodnich rafinerii eksportowych nadal pracuje poniżej swoich możliwości, a powtarzające się ataki na rosyjską infrastrukturę rafineryjną wyeliminowały znaczną część podaży produktu z rynku. Ropa naftowa znów płynie, ale możliwości przemysłu w zakresie jej przetwarzania na benzynę, olej napędowy i paliwo lotnicze pozostają ograniczone.
– Rynki ropy naftowej nadal generalnie wyceniają stopniowy powrót do równowagi, pomimo okresowych wzrostów, podczas gdy rynki produktów nadal odzwierciedlają ograniczone dostawy paliw i niedobór zdolności rafineryjnych. Według Bloomberga, szacunki branżowe sugerują, że około 10 proc. globalnych zdolności rafineryjnych, czyli około 8 mln baryłek dziennie, pozostaje nieczynne. Dopóki ten niedobór się utrzymuje, niższe ceny ropy naftowej prawdopodobnie nie przełożą się w pełni na tańszą benzynę, olej napędowy lub paliwo lotnicze – tłumaczy Tobias Keller. Konsekwencje tego zjawiska wykraczają daleko poza sektor energetyczny. Wysokie marże z cracków wciąż wspierają rentowność rafinerii, ale osłabiają również przenoszenie niższych kosztów ropy na konsumentów końcowych. W rezultacie ceny paliw mogą pozostać uporczywie wysokie, nawet gdy ceny ropy są niższe, utrzymując inflację energetyczną na wysokim poziomie i komplikując zadanie stojące przed decydentami.
Wyzwaniem dla rynków energii są zdolności rafineryjne
Jak pisze strateg UniCredit, niedobór mocy rafineryjnych stawia również strategiczne znaczenie Cieśniny Ormuz w odpowiedniej perspektywie. Chociaż długotrwałe ponowne otwarcie zwiększyłoby przepływy ropy naftowej na rynki światowe, krótkoterminowe korzyści ekonomiczne mogą okazać się bardziej ograniczone, niż sugerowałyby same wolumeny. Dodatkowa podaż może złagodzić presję na rynkach ropy naftowej, ale jej wpływ ostatecznie zależy od zdolności branży do przekształcenia tych baryłek w paliwa nadające się do użytku.
Czytaj więcej
Rynek finansowy ma tendencję do sprowadzania całej sytuacji na rynku surowców energetycznych, oraz wynikających z tego zjawisk gospodarczych jedyni...
– Mimo to bilans ryzyk pozostaje niepewny. Wznowione działania wojenne między USA a Iranem, rosnące napięcia wokół Cieśniny Ormuz i spadek ruchu tankowców już spowodowały ponowny wzrost cen ropy naftowej, podkreślając, jak szybko mogą powrócić obawy o jej dostępność. Każde znaczące zakłócenie w eksporcie z Zatoki Perskiej szybko przywróciłoby dostępność ropy naftowej na pierwszy plan rynku. Niemniej jednak pilniejszym wyzwaniem dla rynków energii pozostają zdolności rafineryjne, a nie same dostawy ropy – podsumowuje Tobias Keller.