Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego po 2030 r. zmieni się tempo redukcji puli uprawnień do emisji CO₂.
  • Jakie warunki będą musiały spełnić firmy, aby nadal korzystać z darmowych uprawnień.
  • W jaki sposób system ETS ma stać się głównym silnikiem inwestycji w dekarbonizację gospodarki.
  • Jaką rolę w dalszej transformacji odegrają Fundusz Modernizacyjny i nowe instrumenty wsparcia przemysłu.

Jedną z kluczowych zmian jest wymóg przeznaczania dochodów z ETS na finansowanie dekarbonizacji gospodarki. – Chcemy aby ETS stał się narzędziem wspierającym inwestycje, zgodnie z celami UE w zakresie klimatu, konkurencyjności i niezależności energetycznej – powiedział jeden z urzędników Komisji Europejskiej (KE) na nieformalnym spotkaniu z mediami.

Czytaj więcej

Zmiany w systemie handlu CO2 po myśli Polski. Trzeba je utrzymać

Cele Brukseli

KE chodzi po pierwsze o to, jak w sposób efektywny kosztowo osiągnąć cel uzgodniony na 2040 r. czyli redukcję emisji CO2 o 90 proc.

Po drugie, chodzi o mobilizację inwestycji i innowacji, wspieranie firm, które nadrabiają zaległości w tej transformacji. Chodzi też o innowacje, uczynienie z ETS silnika inwestycyjnego.

Po trzecie wreszcie, chodzi o zapewnienie większej elastyczności podmiotom gospodarczym, ale jednocześnie postawienie im pewnych warunków. W szczególności bezpłatne przydziały CObędą kontynuowane po 2030 r., ale pod warunkiem prowadzenia inwestycji.

Uprawnienia będą zniknąć wolniej

Kluczowy współczynnik redukcji uprawnień do emisji CO2 jest obecnie na poziomie 4,3 proc. – to roczne tempo, w jakim Unia Europejska zmniejsza całkowitą pulę uprawnień do emisji dwutlenku.

Zgodnie z propozycjami KE, limit ten będzie redukowany wolniej niż obecnie. Od 2028 do 2030 r. będzie to 4,4 proc. rocznie. Od 2031 do 2035 r. sięgnie 3,7 proc., a od 2036 do 2040 r. już 1,7 proc. rocznie.

– W drugiej połowie kolejnych dekad obniżamy liniowy współczynnik redukcji. Postanowiliśmy również zaproponować włączenie 250 mln ton stałych krajowych uprawnień do emisji, aby pobudzić rynek emisji w Europie – mówią nieoficjalnie urzędnicy.

Drugim ważnym czynnikiem napędzającym inwestycje w ETS będzie wykorzystanie tzw. Rezerwy Stabilności Rynkowej (MSR). W kwietniu KE złożyła propozycję zaprzestania unieważniania uprawnień, które trafiły do Rezerwy. Chodzi o zgromadzenie zapasu uprawnień na wypadek, gdyby zaszła potrzeba wykorzystania ich w przyszłości.

Przegląd ETS przewiduje dalszą rewizję Rezerwy, aby zapewnić jej możliwość wypełniania jej roli stabilizowania rynku ETS.

– Około połowy lat 30. prawdopodobnie przejdziemy z rynku nadwyżki uprawnień do rynku względnego niedoboru, a Rezerwa Stabilności Rynkowej będzie musiała zostać dostosowana, aby zapewnić możliwość wprowadzenia uprawnień na rynek i utrzymać przewidywalność cen. Zaproponujemy dostosowanie parametrów MSR do wielkości rynku po 2030 r. Pozostanie on oparty na wolumenie i zasadach, a nie na cenie i nie będzie podlegał uznaniu politycznemu – podkreśla urzędnik.

Czytaj więcej

Polska i Włochy montują koalicję w UE. Chcą złagodzenia systemu handlu CO2

Darmowe uprawnienia do emisji CO2 pod pewnymi warunkami

KE proponuje też utrzymanie darmowych uprawnień do emisji CO2, ale pod pewnymi warunkami. 80 proc. uprawnień będzie przyznawane firmom co roku po publikacji przez nie planów inwestycji w dekarbonizację.

– Zatrzymamy 20 proc. bezpłatnych uprawnień, które zostaną przyznane po wdrożeniu i opublikowaniu inwestycji oraz redukcji emisji w cyklu pięcioletnim. Jesteśmy w pełni świadomi, że musi to być jak najprostsze. Dlatego wykorzystamy niemal wyłącznie istniejące już wymogi – wskazuje przedstawiciel KE.

W ramach obowiązujących przepisów zwiększone zostaną wolumeny uprawnień dla 14 wskaźników emisyjności produktów, głównie dotyrczących chemikaliów, rafinerii i ciepłownictwa. Oznacza to, że instalacje w tych sektorach otrzymają około 4 mld dodatkowych uprawnień w okresie 2026-2030 . Weszło to już w życie na podstawie aktu wykonawczego z 1 lipca. 

Zaproponowano zmniejszenie maksymalnego tempa aktualizacji wszystkich benchmarków, na bazie których przydzielane są uprawnienia. Obecnie to 2,5 proc. rocznie. – Proponujemy zmniejszenie tego do 2 proc. Oznacza to jednak również konieczność zwiększenia bufora, czyli rezerwy, jaką mamy na bezpłatne uprawnienia. Obecnie wynosi on 3 proc. Proponujemy zwiększenie go do 4 proc. – mówi urzędnik.

Obecnie 57 proc. wszystkich dostępnych uprawnień jest wystawionych na aukcjach, a 43 proc. jest rozdawane przemysłowi za darmo w celu ochrony przed tzw. ucieczką emisji.

Czytaj więcej

Koszty emisji CO2 nadal mocno obciążają firmy

Dodatkowe fundusze wsparcia zostaną utrzymane

KE proponuje kontynuację Funduszu Modernizacyjnego, który wspiera transformację energetyczną w państwach członkowskich o niższych dochodach. To było kluczowe dla Polski. Komisja proponuje rozszerzenie tego mechanizmu na niektóre aspekty dekarbonizacji przemysłu, np. wychwytywanie i składowanie CO2. – Proponujemy zarezerwowanie 280 mln uprawnień dla 12 państw członkowskich: 10 państw Europy Wschodniej, a także Grecji i Portugalii. Proponujemy jednak, aby nie zezwalać już na inwestycje w wytwarzanie energii w oparciu o paliwa kopalne i na infrastrukturę opartą na paliwach kopalnych – wskazuje przedstawiciel KE.

Bruksela proponuje też utrzymanie Programu Solidarnościowego, dzięki któremu 10 proc. wszystkich uprawnień wystawionych na aukcję trafia do państw członkowskich o niższych dochodach (16 krajów: 12 państw objętych funduszem modernizacyjnym, a także Hiszpania, Słowenia, Cypr i Malta).

– Proponujemy kontynuację tego systemu, ale wymagamy, aby środki z 10-proc. udziału w programie solidarnościowym były w całości inwestowane zgodnie z priorytetowymi sposobami wykorzystania dochodów krajowych. W kontekście solidarności przewidujemy również, że w ramach wsparcia inwestycyjnego zarezerwujemy część uprawnień dla krajów objętych funduszem modernizacyjnym (12 państw członkowskich o niższych dochodach), w wysokości odpowiadającej ich udziałowi w emisjach przemysłowych, czyli 25 proc. Zatem 12 państw członkowskich o niższych dochodach będzie miało gwarantowany udział w postaci 100 mln z 400 mln uprawnień na wsparcie przemysłu – wyjaśnia urzędnik KE.

Powstanie też Bank Dekarbonizacji Przemysłu. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen ogłosiła, że proponowany bank w ramach zielonego ładu przemysłowego będzie dysponował 100 mld euro.

Pierwsza faza to wsparcie inwestycyjne. – To tzw. booster, ponieważ chcemy zwiększyć inwestycje w ciągu najbliższych trzech lat, szczególnie w naszych energochłonnych gałęziach przemysłu. Rezerwujemy na ten cel 400 mln uprawnień po szacowanej cenie 75 euro. To cena księgowa, a nie realna. Będzie to działać na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy – mówi źródło w KE.

We wrześniu rozpoczną się konsultacje z branżą w sprawie warunków wdrożenia tego boostera inwestycyjnego, a następnie od 2031 r. Bank Dekarbonizacji Przemysłu będzie działał w oparciu o kontrakty różnicowe emisji CO2 i aukcje. Tam zarezerwowanych zostanie 400 mln uprawnień, co  w połączeniu z boosterem inwestycyjnym zapewni 100 mld euro i wzmocni motywację biznesową energochłonnych gałęzi przemysłu do inwestowania w Europie.

Jak wynika z corocznych raportów KE dotyczących rynku emisji CO2, szacuje się, że tylko 5 proc. krajowych dochodów z ETS (państwa członkowskie otrzymują blisko 80 proc. wszystkich dochodów z ETS) idzie na dekarbonizację przemysłu. Większa część jest przeznaczana na rekompensatę kosztów pośrednich, ale nie jest powiązana z warunkiem inwestowania w dekarbonizację. – Chcemy to naprawić i dlatego w naszym wniosku wprowadzimy zasadę, że dochody powinny płynąć z powrotem do sektorów płacących na ETS, aby wesprzeć ich inwestycje. Zaproponujemy, aby co najmniej 50 proc. dochodów z ETS było przeznaczane na inwestycje w dekarbonizację sektorów objętych ETS – zakończył przedstawiciel KE.

Czytaj więcej

Zmiany w ETS sprzyjają energetyce. Tauron mocno w górę

Premier Tusk: polskie postulaty uwzględnione 

– Po raz kolejny Polska otrzymała pozytywną odpowiedź na swoje oczekiwania, aby pewne regulacje unijne były bardziej sprzyjające dla kraju – poinformował premier Donald Tusk, odnosząc się do zaproponowanej w piątek przez KE reformy systemu ETS. Jego zdaniem, obecnie Polska ma jeszcze bardziej uprzywilejowaną pozycję w tym względzie.

– Na razie dostałem dobry sygnał z Brukseli, że po raz kolejny na polskie oczekiwania, aby pewne regulacje, decyzje Komisji Europejskiej były bardziej sprzyjające dla Polski, otrzymaliśmy znowu pozytywną odpowiedź – powiedział dziennikarzom w Sejmie Tusk.

Dodał, że w sprawie polityki klimatycznej trzeba mierzyć siły na zamiary. – Mówiliśmy od samego początku, że Polska nie będzie respektowała tej pierwotnej wersji ETS-u. Cały czas skutecznie zmieniamy pewne zapisy tak, aby Polska była w lepszej sytuacji niż inne kraje. Czy mamy większość w UE taką, która może wywrócić do góry nogami cały projekt? Wątpię. Natomiast ja się koncentruję na tym, w jaki sposób bronić maksymalnie skutecznie polskich interesów w ramach tego, co w tej chwili mamy – dodał premier Tusk.

Zaznaczył, że Polska ma bardzo duży deficyt, jeśli chodzi o uprawnienia ETS. – I między innymi o tym rozmawialiśmy, aby Polska była jednym z beneficjentów środków europejskich. Tak, abyśmy otrzymali europejskie pieniądze, ponieważ jesteśmy w szczególnej sytuacji, bo musimy więcej ich kupować. Komisja to rozumie i od dzisiaj Polska ma jeszcze bardziej uprzywilejowaną pozycję w porównaniu do innych krajów – dodał Donald Tusk.