WIG20 kontynuuje dobrą passę wypracowując już ponad 20 proc. zwyżki w tym roku i jest na dobrej drodze do poprawienia rekordu wszech czasów z 2007 r. Niesłabnący popyt na akcje krajowych blue chips sprawił, że większość jego komponentów przyniosła zyski. Jednocześnie znalazło się kilku maruderów, których notowania pozostają pod presją.
Czytaj więcej
Krajowe indeksy się nie zatrzymują. WIG i WIG20 wyznaczyły nowe szczyty trwającej hossy. Ten ostatni jest już bardzo blisko pokonania rekordu wszec...
Odwrót ze szczytów
W WIG20 największym tegorocznym rozczarowaniem Dino. Co prawda właściciel sieci supermarketów załapał się na pierwszą falę hossy, ale zapał inwestorów do zakupów akcji wyczerpał się już w połowie 2025 r. W tym roku przecena pogłębiła się. W pierwszych dniach lipca kurs wyznaczył nowy kilkuletni dołek notowań w okolicach 27 zł.
Spółka coraz częściej rozczarowywała rynek wynikami i pojawiły się obawy o utrzymanie dotychczasowego tempa wzrostu i rentowności. Dariusz Dadej, analityk Noble Securities, zauważa, że wcześniejsza wycena Dino uwzględniała optymistyczny scenariusz zakładający kontynuację dynamicznego wzrostu, o co jego zdaniem w kolejnych latach będzie coraz trudniej. – Sieć nadal dynamicznie otwiera nowe sklepy, ale coraz trudniej będzie utrzymywać historyczne tempo poprawy wyników. Baza sklepów jest już bardzo duża, konkurencja coraz mocniej walczy o mniejsze miejscowości, a łatwiejsze lokalizacje pod ekspansję stopniowo się kończą. W efekcie inwestorzy zakładają, że kolejne lata mogą przynieść wolniejszy wzrost i niższą rentowność niż wcześniej – wskazuje. Jednocześnie zauważa, że Dino nadal szybko rozwija sieć, generuje mocne przepływy pieniężne i pozostaje jedną z najbardziej rentownych spółek handlowych w regionie.
Powodów do zadowolenia nie mają w tym roku posiadacze akcji Kruka. Po ustanowieniu na początku roku rekordu na poziomie 510 zł notowania spółki weszły w korektę, która mocno się przeciągnęła. W czerwcu akcje wyceniane były przez moment nawet poniżej 400 zł. Straty częściowo udało im się odrobić. Czy to początek odbicia? Zdaniem Macieja Bobrowskiego, analityka DM BDM, argumentem za tym mogą być poprawiające się wyniki i wskaźniki operacyjne. – Spółka opublikowała wstępne odczyty dotyczące spłat oraz nakładów za II kwartał 2026 r. Zaprezentowane dane dotyczące spłat oceniamy z umiarkowanym optymizmem. Kruk zasygnalizował, że poprawa widoczna jest też w Hiszpanii, gdzie odnotowano blisko 20-proc. wzrost kw./kw. i oznacza to, że nominalna wartość spłat w Hiszpanii mogła przekroczyć 155 mln zł – zauważa. – W naszym ostatnim raporcie analitycznym (z czerwca – red.) przyjęliśmy wzrost wyniku brutto za cały 2026 r. na poziomie 8,3 proc. r./r., co oznacza bardziej konserwatywne podejście, niż sugerują parametry programu motywacyjnego. Rozbicie naszej symulacji na półrocza wskazuje jednak, że w samym I półroczu 2026 r. wynik brutto może być nieznacznie niższy r./r. Jednocześnie akcentujemy, że okienko wynikowe Kruka powinno ulec odczuwalnej poprawie w II półroczu i spodziewamy się, że wynik brutto w tym okresie może wrosnąć o ponad 20 proc. w relacji r./r. – wskazuje. W dłuższym horyzoncie impulsów do dalszego wzrostu i poprawy efektywności operacyjnej upatruje w procesach transformacji cyfrowej grupy. – Może to być jeden z kluczowych elementów definiujących apetyt na przyszłe zwiększania skali inwestycji przy zachowaniu dobrych zwrotów z kapitału – uważa.
Wśród dużych spółek, które wypadły z łask, jest także CD Projekt, choć początek tego roku zapowiadał się całkiem obiecująco. Jednak od połowy kwietnia notowania producenta gier znajdują się pod presją, która ściągnęła kurs w dół od tegorocznego szczytu o ok. 25 proc., wymazując całą tegoroczną zwyżkę. W ocenie analityków potencjał studia zależy przede wszystkim od oczekiwań wobec kolejnych produkcji oraz realizacji zapowiedzianego cyklu. Z fundamentalnego punktu widzenia kluczowe dla wyników wyceny spółki jest termin premiery czwartej części „Wiedźmina”. Rynek z dużym rozczarowaniem przyjął w maju informację o przesunięciu wydania nowego dodatku do trzeciej części „Wiedźmina”, co zrodziło obawy o datę premiery czwartej części kultowej gry. Analitycy obstawiają, że dojdzie do niej w końcówce 2027 r., co jednak jest obarczone pewnym ryzykiem. – Na oczekiwaną premierę rozszerzenia do "Wiedźmina 3" przyjdzie graczom i inwestorom poczekać o rok dłużej, natomiast naszym zdaniem negatywna reakcja rynku jest nadmierna. Dłuższa produkcja podwyższa finalne koszty DLC, ale nie wpływa na harmonogram "Wiedźmina 4" czy szeregu pozostałych projektów, które sukcesywnie będą wspierać wyniki studia w kolejnych latach – uważa Mateusz Chrzanowski, analityk Noble Securities.
Czytaj więcej
Analitycy, maklerzy i zarządzający wierzą w kontynuację wzrostów na giełdach. Obecnie jednak ich pierwszym wyborem jest rynek amerykański – wynika...
Spółki odzieżowe w niełasce
Na celowniku sprzedających znalazły się także walory spółek odzieżowych LPP i Modivo. Warto też zauważyć, że o ile w przypadku akcji LPP można mówić o kilkunastoprocentowej korekcie (względem szczytu z kwietni br.), to notowania Modivo wypadają zdecydowanie słabiej, od ponad roku poruszając się w trendzie spadkowym. W tym czasie akcje odzieżowo-obuwniczej spółki zniżkowały o ponad 60 proc.
– Na dziś przyszłość Modivo to duży znak zapytania. W ostatnich kwartałach wyniki zawodziły, znacząco odbiegając od oczekiwań zarówno inwestorów, jak i samego zarządu oraz podważając zaufanie rynku do spółki. Pomimo wielu strategicznych projektów – rozwoju powierzchni, zmian w e-commerce, budowy nowej sieci WorldBox, znaczącego wzrostu udziału marek licencyjnych, budowy programu Modivo Club – zarząd dokłada kolejne, jak budowa nowego konceptu ShockPrice. Do tego dochodzi napięta sytuacja bilansowa i odpisy. Pomimo ogromnej skali działania spółki, wszystkie te czynniki budują wysoce nieprzewidywalny obraz i w naszej opinii spadek kursu jest uzasadniony – uważa Seweryn Żołyniak, analityk BM Banku Millennium. – Pomimo znaczącej przeceny w porównaniu do poziomu sprzed roku, na dziś nie odważylibyśmy się postawić na Modivo. Spółkę naszym zdaniem warto jednak bacznie obserwować, bo w pewnym momencie budowana przez prezesa Miłka machina znów może „zaskoczyć” i jeśli to nastąpi, to szkoda byłoby ten moment przegapić – podsumowuje.
W przypadku LPP jego zdaniem korekta notowań również ma mocne uzasadnienie fundamentalne. – LPP jest jakościową spółką, notuje bardzo dobre bieżące wyniki, jednak rynek dyskontuje przyszłość, a prognozy spektakularnego wzrostu Sinsay w kolejnych latach zostały przez spółkę istotnie zredukowane ze względu na gorsze od założeń wyniki, spowolnienie gospodarcze w krajach CEE czy oczekiwaną kanibalizację sklepów. To właśnie perspektywy rozwoju Sinsay pchały naszym zdaniem wycenę LPP w górę i budowały wzrostowe „story”, które obecnie wyraźnie osłabło – wyjaśnia analityk BM Banku Millennium.