Reklama

Branża budowlana przygotowana na opóźnione ożywienie

Według GUS budownictwo w Polsce przechodzi stagnację. Tylko w dwóch z dziesięciu miesięcy, produkcja budowlano-montażowa była wyższa niż przed rokiem. Mimo to, przedstawiciele branży na Catalyst radzą sobie przyzwoicie.

Publikacja: 29.11.2025 09:28

Branża budowlana przygotowana na opóźnione ożywienie

Foto: Adobestock

Dane GUS wskazały na pewne ożywienie w październiku – w tym jednym miesiącu produkcja budowlano-montażowa okazała się o 4,1 proc. wyższa niż przed rokiem. We wcześniejszych miesiącach dynamika była ujemna (za wyjątkiem stycznia). Zmiana zaskoczyła analityków (oczekiwano 0,8 proc. na plusie), ale trudno powiedzieć, czy to początek długo oczekiwanego ożywienia. W 2024 r. dynamika produkcji budowlano-montażowej także spadała, baza do odbicia była więc niska, a analitycy i same przedsiębiorstwa miały nadzieję, że uruchomienie środków z KPO wreszcie pomoże rozruszać place budowy. Tak się jednak nie stało. Co więcej, nawet jaskółka zmian, która nadleciała w październiku w rzeczywistości niesiona była wzrostem zamówień na budowlane roboty specjalistyczne (pod tym hasłem kryje się wymóg posiadania niezbędnych kwalifikacji oraz sprzętu i dodatkowo umiejętność przeprowadzania szeroko zakrojonych prac). W tym przypadku dynamika była dodatnia także po dziesięciu miesiącach (a nie tylko w dziesiątym miesiącu) roku i wyniosła 9,4 proc. Dynamika „zwykłej” budowy budynków narastająco jest ujemna (minus 3,9 proc.). Co zresztą idzie w parze z innymi danymi GUS, tym razem z obszaru budownictwa mieszkaniowego – liczba pozwoleń (przez dziesięć miesięcy) spadła o 12,1 proc., liczba rozpoczętych budów o 9 proc.

Foto: GG Parkiet

Jak można się domyślać, zmniejszony popyt na usługi budowlane nie pozostał bez wpływu na kształtowanie się cen – te stanęły w miejscu lub ich dynamika jest nieznacznie ujemna, mimo wzrostu kosztów pracy.

Wszyscy mówią, że wygrywają

Komentarze przedstawicieli firm budowlanych obecnych na Catalyst, które w ogóle takich komentarzy udzielają, brzmią jak dyktowane przez tę samą osobę. Sytuacja jest wymagająca, liczba ogłaszanych przetargów jest niższa, a presja cenowa ogromna. Ale firmy obecne na Catalyst dokonują starannej selekcji kontraktów i wybierają te, na których mogą zrealizować satysfakcjonujące marże. Ze skutkiem widocznym w tabeli obok. Warto jednak dodać, że w przypadku Unibepu spadek marży operacyjnej związany jest z wysoką bazą sprzed roku, kiedy spółka dokonała przeszacowania wartości posiadanych gruntów i zaksięgowała jednorazowy zysk, zaś w przypadku Erbudu wyniki obciąża produkcja elementów prefabrykowanych, sama działalność budowlana jest jak najbardziej rentowna i przynosi wyższe zyski niż rok wcześniej.

Taka narracja jest spójna z danymi GUS – podczas gdy cała branża budowlana notuje zastój lub nawet regres, popyt na usługi wyspecjalizowanych firm zdolnych do organizacji skomplikowanych przedsięwzięć rośnie. I to na nich zarabia się pieniądze.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Słabsze bilanse deweloperów komercyjnych, ale z nadziejami

Finanse pod kontrolą

Pogorszenie koniunktury nie wpłynęło istotnie na kondycję firm budowlanych obecnych na Catalyst, za wyjątkiem Erbudu, który jednak nie tylko pokrywa straty z produkcji prefabrykatów, ale także sam inwestuje w projekt fotowoltaiczny, co kosztowało go odpływ środków i wzrost zadłużenia. Jego rywale – Dekpol i Unibep – zdołali poprawić wskaźniki zadłużenia i wskaźnik płynności gotówkowej. W przypadku Dekpolu częściowo zapracowała na to działalność deweloperska i liczba sprzedawanych mieszkań przekraczająca początkowe założenia. W tym miejscu warto przypomnieć, że Dekpol znaczną część projektów deweloperskich realizuje w okolicach Trójmiasta, przynajmniej częściowo celując w rynek second-home lub nieruchomości wakacyjnych, które rządzą się nieco innymi prawami.

Inwestorzy posiadający obligacje spółek budowlanych niezbyt przejmują się komunikatami GUS o koniunkturze w branży, ani nawet ostrożną komunikacją ze strony samych spółek. Papiery notowane są z premią (czasem nieznaczną, ale jednak) i oferują przy tym zbliżoną rentowność.

Czytaj więcej

Za wcześnie na alarm

Obligacje oparte o POLSTR z dyskontem

Resort finansów ma za sobą już dwie aukcje, na których zaoferował inwestorom obligacje nowego typu, z oprocentowaniem opartym o POLSTR, czyli nowy wskaźnik referencyjny, który ma zastąpić WIBOR. Wyniki tych przetargów mogą okazać się istotne także dla posiadaczy obligacji korporacyjnych opartych o WIBOR, ponieważ wyceniają one różnice w rentowności między obligacjami opartymi o obydwa wskaźniki.

W piątek MF sprzedał obligacje nowego typu (NZ0928) za 1,5 mld zł (i za 400 mln zł na aukcji uzupełniającej) uzyskując cenę 98,135 proc. Tego samego dnia resort oferował także „klasyczne” obligacje oparte o WIBOR, tyle że o dwa lata dłuższym tenorze (WZ0930). I w tym przypadku sprzedał papiery z dyskontem (96,814 proc.). Co ciekawe, w obydwu tych wypadkach uzyskane dyskonto jest identyczne w skali roku oraz bliskie wycenie notowanej na Catalyst serii WZ1128, opartej o WIBOR notowanej z dyskontem będącym ekwiwalentem 38 pkt. bazowych marży.

Reklama
Reklama

Innymi słowy, inwestorzy profesjonalni wycenili obligacje oparte o POLSTR tak samo jak wyceniają obecnie obligacje skarbowe oparte o WIBOR, choć obecnie sześciomiesięczna stawka POLSTR (4,73 proc. z dnia aukcji) przewyższa analogiczną stawkę WIBOR (4,14 proc.).

Jest to wycena o tyle interesująca, że w okresie przygotowywania nowego wskaźnika referencyjnego, który powstaje w oparciu o bieżące stawki depozytów międzybankowych overnight, wartość POLSTR (wtedy jeszcze pod inną nazwą) nie nadążała za stawkami WIBOR, które dyskontowały już przyszłe decyzje Rady Polityki Pieniężnej i zakładano wówczas, że w momencie tranzycji posiadacze obligacji opartych o WIBOR otrzymają pewną, urzędowo ustaloną premię w postaci marży wyrównującej. Obecnie jednak, gdy stopy procentowe są szybko obniżane, a rynek spodziewa się kolejnych cięć, WIBOR spada szybciej niż stawki O/N i tym samym niż sam indeks POLSTR. W rezultacie to obligacje oparte o POLSTR oferują dziś wyższe nominalnie oprocentowanie (przy założeniu równej marży) niż papiery oparte o WIBOR.

Wprowadzenie obligacji opartych o POLSTR wprowadza jeszcze jedną komplikację. Wysokość oprocentowania należnego posiadaczom obligacji nie będzie znana z góry (jak obecnie) na cały, bieżący okres odsetkowy, ale dopiero po jego zakończeniu. Być może z tego powodu rynek „przejdzie” na prostsze w obsłudze obligacje stałokuponowe lub znajdzie inne wygodne rozwiązanie.

Obligacje
Nieoczywista zaleta dywersyfikacji
Obligacje
Czas na pielęgnację zysków
Obligacje
Warto się pospieszyć. Oprocentowanie obligacji znów w dół
Obligacje
Stabilność i bezpieczeństwo
Obligacje
Za wcześnie na alarm
Obligacje
Japońskie obligacje w spirali spadków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama