Stawianie na papiery o bliskim terminie wykupu ma swoje dobre i złe strony. Zaletą jest z pewnością krótki okres inwestycji i przewidywalna stopa zwrotu – stopy WIBOR nie powinny się w tak krótkim czasie istotnie zmienić, podobnie jak koniunktura gospodarcza, która nawet jeśli się pogorszy, to przecież nie przeszkodzi firmom w realizacji ich najbliższych planów, a wykup obligacji jest jednym z nich. Poza tym sytuacja finansowa samych firm jest do pewnego stopnia przewidywalna w takim okresie – zdecydowanie łatwiej wyliczyć, co musi się wydarzyć, aby obligacje zostały wykupione w terminie, i czy konieczne będzie refinansowanie, czy zasoby gotówkowe są lub powinny być odpowiednio wysokie, by bez refinansowania się obeszło. Jednocześnie historia Catalyst obfituje w rozczarowania i zakupy obligacji przed terminem ich wykupu są z pewnością strategią bardziej ryzykowną niż inwestycja w te same papiery w czasie emisji i ich odsprzedaż rok później, skoro już ktoś gustuje właśnie w krótkoterminowych inwestycjach na tym rynku. Trzeba bowiem pamiętać, że jeśli emitent nie wykupi obligacji w terminie, inwestor nie ma już możliwości ich dalszej odsprzedaży (to regulacja ustawowa) i pozostaje mu batalia sądowo-proceduralna. Natomiast jeśli obligacje są notowane, a sytuacja emitenta ulega pogorszeniu, takie papiery wciąż – przynajmniej teoretycznie – można sprzedać, nawet jeśli dyskonto będzie znaczące.