Mamy walki na Bliskim Wschodzie, w kontekście nieruchomości dużo się mówi o ryzyku inwestowania w egzotycznych miejscach – drony wybuchają i w Dubaju. Popyt na mieszkania ma dwa główne źródła – kupujemy, by zamieszkać albo zainwestować. Te drugie źródło nieco przyschło w czasie wysokich stóp, a inwestorzy byli kuszeni lokowaniem za granicą. Czy trójmiejski rynek się pod tym względem broni? Co morze, to morze.
Żyjemy w okresie dużej zmienności. Na tym etapie trudno jeszcze formułować jednoznaczne, ogólne wnioski. Widzimy jednak, że dynamiczne zmiany trwają już od około sześciu lat. Najpierw pandemia, następnie wybuch wojny, a obecnie kolejne napięcia geostrategiczne – to wszystko wpływa na otoczenie rynkowe. Bez wątpienia mamy do czynienia z wysokim poziomem niepewności.
W tej zmienności można jednak dostrzec pewne stałe elementy. Jednym z nich jest to, że Trójmiasto pozostaje atrakcyjnym miejscem do życia. Dobrze się tu mieszka, a osoby poszukujące domu wciąż wybierają ten region. Obserwujemy oczywiście, że w ostatnich latach sytuacja uległa pewnym zmianom – szczególnie klient inwestycyjny ma dziś do dyspozycji różnorodne, konkurencyjne możliwości lokowania kapitału.
Nie zmienia to jednak faktu, że fundamenty pozostają mocne: wysoka jakość życia, atrakcyjna oferta oraz dobre lokalizacje. Dlatego można zakładać, że w perspektywie średniookresowej popyt nadal będzie się utrzymywał.
Sprzedaliście w 2025 r. 640 lokali, to jest 9 proc. więcej niż rok wcześniej, czyli dynamika jest taka, jak dla całej grupy deweloperów z rynku kapitałowego. Wyniki za III i IV kwartał były zbliżone, solidne, oczywiście nie tak mocne jak w czasie „Bezpiecznego kredytu”. Analitycy oceniali, że IV kwartał wypadł dobrze dzięki promocjom, zamykaniu roku przez deweloperów. Jak wypadły styczeń i luty w Inpro?
Po dwóch miesiącach sytuacja wygląda całkiem dobrze. Z jednej strony podzielam opinię, że IV kwartał był bardzo udany. Z drugiej jednak, przygotowując się do naszej rozmowy, przypomniałem sobie, że jeszcze rok czy dwa lata temu mówiliśmy o potrzebie stabilizacji i osiągnięcia rynkowej równowagi. Wydaje się, że właśnie do takiego momentu doszliśmy. Oferta jest obecnie szeroka, klienci mają możliwość wyboru spośród wielu projektów, a deweloperzy konkurują cenowo, co jest naturalnym mechanizmem w obecnych warunkach rynkowych. Sytuację można więc określić jako stabilną.