Reklama

Mieszkania sprzedają się dosyć długo. Kto musi uzbroić się w ciepliwość?

Klienci nie spieszą się z zakupem lokali. Przebierają w bogatej ofercie, negocjują ceny. Rynek nieruchomości może się ożywić jesienią, wraz z poprawą dostępności kredytów hipotecznych.

Publikacja: 27.07.2025 08:32

Na najdłuższą sprzedaż muszą się przygotować właściciele dużych mieszkań w blokach wybudowanych w st

Na najdłuższą sprzedaż muszą się przygotować właściciele dużych mieszkań w blokach wybudowanych w starszych technologiach

Foto: AdobeStock

Z analiz Metrohouse wynika, że czas sprzedaży mieszkania na rynku wtórnym w Warszawie to średnio trzy miesiące. W innych dużych miastach i miejscowościach poza głównymi metropoliami jest to przeciętnie 4,5 miesiąca. - W porównaniu z I kwartałem czas oczekiwania na klienta w Warszawie skrócił się o około trzech tygodni – mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. W pozostałych miastach ten czas jest krótszy o kilka dni.

Gotowe do wejścia

Na wyraźne skrócenie czasu ekspozycji ogłoszeń sprzedaży mieszkań nie wskazują statystyki SonarHome za czerwiec (obejmują czas po pierwszej, majowej obniżce stóp procentowych. Druga była w lipcu. Główna stopa spadła do równych 5 proc.).

Czytaj więcej

Kupić mieszkanie w rynkowym „dołku”

– Moim zdaniem od majowej obniżki stóp procentowych minęło zbyt mało czasu. W porównaniu z majem zmiana jest w zasadzie marginalna – mówi Anton Bubiel, dyrektor operacyjny SonarHome. –W kilku miastach, takich jak Gdynia, Kraków czy Lublin, czas ekspozycji skrócił się mniej więcej o dwa dni – wskazuje. – Jednak we wszystkich największych badanych przez nas miastach ten czas jest o około 20 proc. dłuższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – podkreśla. Lokale wciąż sprzedają się długo.

Jak podaje SonarHome, mieszkania w Warszawie i Krakowie w czerwcu znikały po 107 dniach ekspozycji, we Wrocławiu po 111 dniach, w Poznaniu po 100, w Łodzi po 93, w Lublinie i Gdańsku po 106, w Gdyni po 105, w Katowicach po 104, a w Szczecinie po 112.

Reklama
Reklama

Jakie nieruchomości znikają najszybciej? -Na szybką sprzedaż mogą liczyć lokale odpowiednio wycenione, których cena jest dopasowana do realiów rynkowych – mówi Marcin Jańczuk. – Dość dobrze sprzedają się mieszkania o powierzchni do 50 mkw. Klienci coraz częściej szukają lokali gotowych do wejścia, które nie wymagają na początku dużych nakładów na modernizację – dodaje.

Na najdłuższą sprzedaż muszą się przygotować właściciele dużych mieszkań w blokach wybudowanych w starszych technologiach. – Jeśli dodatkowo w grę wchodzi spory remont, czas sprzedaży będzie znacznie dłuższy niż standardowy. Oczywiście zawsze możemy go skrócić, ustalając konkurencyjną w stosunku do innych ofert na rynku cenę – zaznacza Jańczuk.

Czytaj więcej

Flauta na rynku mieszkaniowym sprzyja konsumentom

Czy długi czas ekspozycji ofert wpływa na ceny mieszkań? Marcin Jańczuk zauważa, że wbrew oczekiwaniom lawinowych spadków cen nie widać. – Moment, w którym znalazł się rynek, nazwałbym „ostrożną stabilizacją” – mówi Marcin Jańczuk. – Średnie ceny zatrzymały się na pewnym poziomie. Kupujący mają duży wybór mieszkań, zarówno z rynku wtórnego, jak i z oferty deweloperów – dodaje.

Dlatego też klienci nie czują presji czasu, liczą też na negocjacje cen. - Kolejne miesiące mogą być kontynuacją obecnych trendów, a ewentualna trzecia obniżka stóp procentowych może dać sygnał grupie niezdecydowanych klientów do wejścia na rynek – komentuje ekspert Metrohouse.

Ile za mieszkanie

Ile faktycznie płacimy za mieszkania? Średnie ceny transakcyjne analizuje Metrohouse i Credipass. Najdrożej jest w Warszawie. Za mkw. lokalu z drugiej ręki kupujący płacili w II kwartale średnio 15,6 tys. zł za mkw., o 2,4 proc. mniej niż kwartał wcześniej i o 3,3 proc. mniej niż w II kwartale ub.r. Przeciętna cena całkowita to 835 tys. zł, przeciętny metraż kupowanego mieszkania: 55 mkw.

Reklama
Reklama

Średnia transakcyjna cena mkw. mieszkań na rynku wtórnym we Wrocławiu w II kw. br. to 11,63 tys. zł za mkw., o 0,8 proc. więcej niż kwartał wcześniej i o 2,5 proc. więcej niż rok temu. Średnia całkowita cena kupowanego mieszkania to 509 tys. zł, a średni metraż 44 mkw.

Czytaj więcej

Lokalny rynek mieszkań może się wyłamać z ogólnych trendów

Kupujący mieszkania w Krakowie płacili przeciętnie 13,74 tys. zł za mkw. Różnica kwartał do kwartału to 0,3 proc., rok do roku – minus 1,4 proc. Średnia cena całkowita kupowanego mieszkania to 633 tys. zł, średni metraż 46 mkw.

W Gdańsku średnia transakcyjna cena mkw. mieszkań na rynku wtórnym w II kwartale to 12,08 tys. zł za mkw. Różnica kwartalna to 2,4 proc., różnica roczna: minus 0,2 proc. Na gdańskim rynku wtórnym sprzedawane są lokale po średniej cenie całkowitej 594 tys. zł. Średnia powierzchnia kupowanych mieszkań to 49 mkw.

W Łodzi klienci kupowali mieszkania po średniej cenie 7,44 tys. zł za mkw. Różnica kwartalna: 0,8 proc., różnica roczna: minus 7,9 proc. Średnia cena całkowita to 369 tys. zł, średni metraż 49 mkw.

Z tzw. nastrojometru rynku nieruchomości, który co kwartał przygotowują portal Nieruchomosci-online.pl i Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu, wynika, że w ostatnich miesiącach warunki do zakupu mieszkań w II kwartale się poprawiły. Wskaźnik osiągnął 54,3 pkt, o 0,8 pkt więcej niż w I kwartale. Jest też lepiej niż w analogicznym okresie 2024 r., kiedy nastrojometr wynosił 52,7 pkt.

Reklama
Reklama

– W opinii pośredników (w badaniu wzięło udział niemal 1,6 tys. agentów), w II kwartale umiarkowanie polepszyła się sytuacja na rynku mieszkań na sprzedaż i mieszkań na wynajem. Nastroje ustabilizowały się na rynku domów, a na rynku działek budowlanych i nieruchomości komercyjnych – lekko pogorszyły. Klienci mogą przebierać w ofertach. Nie spieszą się z transakcjami.

– Rynek nieco się pobudził m.in. na skutek częstszych obniżek cen ofertowych mieszkań z drugiej ręki, cięcia stóp procentowych i ogólnie większej przewidywalności po tym, jak rząd zrezygnował z nowego programu wsparcia – mówi Rafał Bieńkowski, ekspert portalu Nieruchomosci-online.pl . - Ale to i tak za mało, aby mówić o przełomie. Na rynek nadal negatywnie oddziałują wysokie ceny, ograniczona zdolność kredytowa i wzbudzająca niepewność sytuacja geopolityczna, przez którą część osób zwyczajnie nie wie, co robić.

Czytaj więcej

Rekordowe ceny gruntów pod osiedla

Na wybór nie mogą też narzekać kupujący mieszkania od dewelopera. Z analiz portalu RynekPierwotny.pl wynika, że w II kwartale w siedmiu metropoliach deweloperzy wprowadzili do sprzedaży niespełna 13,8 tys. mieszkań, o 12 proc. mniej niż w I kwartale. Ale trzeba pamiętać o lokalnych różnicach, na co zwraca uwagę Marek Wielgo, ekspert portalu.

– We Wrocławiu i Trójmieście deweloperzy rzucili na rynek ponad 2,5 tys. mieszkań, o 15 i 34 proc. więcej niż w poprzednich trzech miesiącach – wskazuje. W pozostałych miastach widać wyraźne hamowanie nowej podaży. W porównaniu z I kwartałem oferta nowych mieszkań najbardziej, o 48 proc., zmalała w Poznaniu. W Łodzi – o 45 proc.

Reklama
Reklama

Analitycy serwisu zaznaczają, że są to miasta, w których odnotowano największy spadek sprzedaży mieszkań.

Klucze u dewelopera

Ważne, czy nowa podaż nadal przewyższa popyt. – W II kwartale ten korzystny z punktu widzenia potencjalnych nabywców mieszkań trend utrzymał się w Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – zauważa Wielgo. – W Warszawie, Łodzi i Poznaniu deweloperzy wprowadzili do sprzedaży mniej mieszkań niż sprzedali. Mimo to we wszystkich metropoliach wzrosła ich liczba w ofercie. Po prostu wróciły do niej lokale, z których część nabywców zrezygnowała.

W Warszawie pod koniec czerwca było w ofercie niemal 17 tys. lokali, w Krakowie – 11,3 tys., Wrocławiu – ponad 11,1 tys., Trójmieście – prawie 8,8 tys., Łodzi – ok. 10,1 tys., Poznaniu – ponad 8,3 tys., a w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – ok. 11,1 tys. – Dla tych, którzy mogą sobie pozwolić na zakup nowego M, sytuacja wydaje się więc komfortowa – komentuje Wielgo, zwracając uwagę na wskaźnik średniego czasu wyprzedaży mieszkań.

–W II kwartale wzrósł on we wszystkich metropoliach. W Łodzi i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii wyprzedaż mieszkań przy założeniu, że deweloperzy nie wprowadzaliby w tym czasie kolejnych, trwałaby ponad dwa lata. A osiem kwartałów to granica, powyżej której mówimy o nadpodaży mieszkań, co oznacza presję na spadek cen – wyjaśnia Marek Wielgo.

– Odwrotnie, gdy wskaźnik wyprzedaży nie przekracza czterech kwartałów. Jeszcze rok temu taki stan mieliśmy w Trójmieście, Krakowie i Warszawie. Dziś w tych trzech metropoliach, ale też we Wrocławiu i Poznaniu mamy okres równowagi rynkowej, co oznacza, że mieszkania w ofercie wyprzedałyby się w czasie od roku do dwóch.

Reklama
Reklama

Przy wyprzedaży powyżej półtora roku zostaje przekroczona strefa wysokiej podaży. - Oznacza to, że konkurencja na rynku mocno się zaostrza. Taką sytuację mamy zwłaszcza w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu – wskazuje analityk. Jego zdaniem sprzedaż mieszkań może się ożywić jesienią, wraz z poprawą dostępności kredytów mieszkaniowych. – Pod warunkiem, że w gospodarce, a w konsekwencji na rynku pracy, nie wydarzy się nic, co mogłoby zgasić optymizm nabywców kredytowych – zastrzega.

Nieruchomości
Apetyt na polskie nieruchomości komercyjne powinien się zwiększyć
Nieruchomości
Deweloperzy słono płacą za działki i nie będą płacić mniej
Nieruchomości
Tańszy kredyt najbardziej pomógł segmentowi mieszkań rodzinnych
Nieruchomości
Rynek zalany gotowymi mieszkaniami. Będą wielkie przeceny?
Nieruchomości
Wieczne obligacje paliwem budownictwa społecznego
Nieruchomości
Inwestorzy nie tracą zaufania do Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama