Rynek najmu mieszkań zaczyna się stabilizować. Jak podaje portal Otodom.pl, pod koniec września liczba oferowanych lokali na wynajem wynosiła ponad 24,8 tys., o 12 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. – Oznacza to powrót do poziomu porównywalnego z końcem czerwca, a więc sprzed sezonowych wahań – podkreślają autorzy raportu Otodom.pl.

Największy skok oferty, o 49 proc., serwis odnotował w Sopocie. To konsekwencja kończącego się sezonu letniego. Mieszkania z oferty najmu krótkoterminowego (popularnego w wakacje) trafiają do oferty najmu na długo.

Wśród miast wojewódzkich duże wzrosty podaży notują Zielona Góra, Kielce oraz Warszawa i Kraków – o 34, 21 i 18 proc., odpowiednio. Spadek podaży odnotowano w Olsztynie (-13 proc.), Opolu (-5 proc.) i w Rzeszowie (-5 proc.). – Rosnąca podaż mieszkań na wynajem zatrzymała wzrost stawek. Ich spadek we wrześniu w ujęciu miesięcznym, choć bardzo marginalny, jest pewnego rodzaju nowością – mówi Milena Chełchowska, ekspertka rynku nieruchomości portalu Otodom. Większe zmiany widać w ujęciu rocznym. Średnie stawki najmu we wrześniu br. wzrosły o 2,1 proc. W wrześniu 2023 r. roczny wzrost wynosił 7 proc., a we wrześniu 2022 r. – aż 29 proc.

Dostępność mieszkań

Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że na rynku najmu dominują wzrosty stawek, ale raczej niewielkie. Koszt wynajmu małego lokalu (30 mkw.) w III kw. br. był wyższy niż przed rokiem średnio o 3,9 proc., lokalu średniego (50 mkw.) – o 4,5 proc., a dużego (70 mkw.) – o 6,2 proc. Dla porównania: najnowsze dane GUS wskazują, że przeciętne wynagrodzenie było we wrześniu wyższe niż przed rokiem o 10,3 proc.

Expander i Rentier.io podają, że przeciętna stawka najmu małych mieszkań w Warszawie w III kw. to ponad 2,7 tys. zł za mkw. – o 3 proc. więcej niż rok temu, mieszkań średniej wielkości – ponad 3,6 tys. zł (2-proc. wzrost rok do roku), a mieszkań dużych – niespełna 5,1 tys. zł (6-proc. wzrost). W Krakowie jest to ponad 2,3 tys. zł (małe lokale, 3-proc. wzrost r./r.), ponad 3,1 tys. zł (średnie lokale, 4 proc.) i 3,7 tys. zł (duże lokale, 3 proc.), we Wrocławiu ponad 2,4 tys. zł (1 proc.), 3 tys. zł (0 proc.) i 3,5 tys. zł (minus 1 proc. rok do roku), w Gdańsku – niespełna 2,5 tys. zł (3 proc.), niespełna 3,2 tys. zł (3 proc.) i ponad 3,8 tys. zł (3 proc.). W Poznaniu przeciętne czynsze za wynajem małych mieszkań wzrosły w ciągu roku o 5 proc., do 2 tys. zł, lokali średnich – o 4 proc., do 2,6 tys. zł, a lokali dużych – o 5 proc., do 3 tys. zł. W Łodzi najem niedużych lokali zdrożał w ciągu roku o 2 proc., średnio do ponad 1,7 tys. zł, lokali średniej wielkości – o 5 proc., do 2,2 tys. zł, a lokali dużych – o 1 proc., do 2,6 tys. zł. W Lublinie stawki najmu małych mieszkań we wrześniu to 2 tys. zł (5-proc. wzrost r./r.), mieszkań średnich – 2,5 tys. zł (7 proc.), a mieszkań dużych – 2,7 tys. zł (4 proc.), w Rzeszowie – 1,9 tys. zł (14 proc.), 2,4 proc. (7 proc.) i 2,9 tys. zł (13 proc.), a w Szczecinie – ponad 2 tys. zł (2 proc.), 2,6 tys. zł (2 proc.) i 2,9 tys. zł (1 proc.).

Autorzy raportu sprawdzają, jak zmieniła się dostępność mieszkań na wynajem. – Doskonale widać to na przykładzie pary, która mając minimalne wynagrodzenia, wynajmuje kawalerkę o powierzchni 30 mkw. Jeśli para mieszka w Krakowie, to trzy lata temu za najem płaciła 1,5 tys. zł, dziś – 2,3 tys. Ale w tym czasie jej dochody (dwie minimalne pensje netto) wzrosły z ponad 4,1 do ponad 6,5 tys. zł. Koszt najmu wzrósł więc o 857 zł, a dochody o 2,4 tys. zł. Najem pochłaniał 34 proc. dochodów pary, dziś – 31 proc. – szacuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

Analitycy mówią o spadku popytu na wynajem mieszkań. – We wrześniu zainteresowanie potencjalnych najemców koncentrowało się przede wszystkim na mieszkaniach dwupokojowych o powierzchni ponad 40 mkw. (21 proc. wszystkich wyszukiwań) – podaje Otodom.pl. Dwupokojowe lokale powyższej 30 mkw. odpowiadały za 17 proc. wyszukiwań, a trzypokojowe, ponad 50-metrowe – za 10 proc.

A na lokale z co najmniej pięcioma pokojami, jak wynika ze statystyk Otodomu, właściwie nie ma zapotrzebowania. Wyszukiwania takich lokali stanowiły jedynie 0,36 proc. – Może to wynikać zarówno z ekonomii, jak i zmieniających się potrzeb najemców. Współczesne gospodarstwa domowe są mniejsze niż kiedyś – wskazuje Otodom.

Ile można zarobić na mieszkaniach? Rentowność inwestycji w lokale na wynajem podaje Rentier.io. Założenia: mieszkanie kupione za gotówkę jest wynajęte 12 miesięcy w roku. Rentowność wynajmu mieszkań w Krakowie to 4 proc. netto (po uwzględnieniu wszystkich kosztów), w Warszawie, Lublinie i Toruniu – 4,4 proc., we Wrocławiu, Gdyni i Poznaniu – 4,5 proc., w Rzeszowie i Łodzi – 4,8 proc., w Bydgoszczy i Gdańsku – 4,9 proc., w Katowicach – 4,7 proc. W Białymstoku – 4,1 proc. Najwięcej inwestorzy zarobią w Szczecinie – średnia rentowność netto najmu mieszkań w tym mieście wynosi 5,4 proc. W Sosnowcu i Radomiu jest to 5,2 proc., w Częstochowie – 5 proc. – Rentowność nowych inwestycji w mieszkanie na wynajem w ostatnich miesiącach pozostaje stabilna. We wrześniu wyniosła średnio 4,69 proc. netto. To odpowiednik lokaty bankowej z oprocentowaniem 5,79 proc. – wskazują autorzy raportu Expandera i Rentier.io. – Biorąc pod uwagę dłuższy okres, rentowność nieznacznie spada. W styczniu 2024 r. było to 4,9 proc., a przed rokiem – 5,1 proc. – dodają.

Zdaniem Mileny Chełchowskiej październik nie przyniesie znaczących zmian na rynku najmu. – Przyzwyczajeni do corocznych podwyżek właściciele mieszkań na wynajem najprawdopodobniej będą musieli z nich zrezygnować – przewiduje ekspertka Otodomu. – Powodem jest zwiększona podaż, która jest zasilana z dwóch źródeł. Po pierwsze, wynajmowane lokale zwalniają beneficjenci programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.”, którzy do tej pory urządzali swoje mieszkania. Po drugie, oddawane do użytku nowe mieszkania deweloperskie są też produktem inwestycyjnym.

Dobry najemca w cenie

Aleksander Skirmuntt, ekspert agencji Maxon Nieruchomości, potwierdza, że oferta mieszkań na wynajem jest dziś dość duża. – Moim zdaniem jest to związane z ogólnym ochłodzeniem rynku – ocenia. – Ustabilizował się ruch klientów z Ukrainy, choć to oni stanowią główną grupę popytową. Jest też sporo klientów z Białorusi, ale też z krajów azjatyckich, m.in. z Indii.

Jakiejś dużej nerwowości Skirmuntt wśród właścicieli mieszkań na wynajem nie widzi. – Wolą zaczekać na dobrego najemcę, który zaakceptuje stawkę i który daje nadzieję na spokojny wynajem – mówi. – Trzeba też pamiętać, że opłaty, m.in. za media, ciągle rosną, co nie sprzyja obniżkom czynszów. Właściciele mieszkań z pewnością nie palą się do nich. Ale też nie będą ich podnosić. I to właśnie rekomenduję moim klientom. Gdy trafi się dobry, stabilny finansowo najemca, akceptujący, że właściciel chciałby go sprawdzić, wtedy warto trochę obniżyć cenę.

Paweł Grabowski z BIG Property podsumowuje, że po sezonie studenckim popyt na wynajem wyraźnie osłabł. – Mieszkań stale przybywa. Na każdym nowym oddawanym do użytku osiedlu deweloperskim co najmniej kilka procent lokali zostało kupionych z myślą o wynajmie – mówi. Dodatkowo na rynek trafiają całe nowe budynki usługowe z lokalami na wynajem – mówi. – W Gdańsku w budowie i sprzedaży są setki takich lokali. Może to doprowadzić do ustabilizowania się czynszów – dodaje. Zdaniem Grabowskiego w mieszkania na wynajem wciąż warto inwestować. – Generalnie ich liczba jest niewystarczająca, a popyt relatywnie duży. Dotyczy to zarówno mieszkań w centrum, jak i na przedmieściach, kawalerek, mieszkań trzypokojowych i większych, a nawet domów. Rentowność inwestycji w mieszkania na wynajem spada, ponieważ wzrost cen sprzedaży jest wyższy niż wzrost stawek najmu.