Nie da się wiele ciekawego powiedzieć o wczorajszej sesji w Stanach.
Wahania ucichły. Po mało interesującym początku ceny nieznacznie (jak na
ostatnią zmienność) spadły, by w końcowej fazie powrócić w okolice
początku dnia.. Dzięki temu przy średniej przemysłowej i Nasdaq Com. można
zobaczyć plusiki. Jedynie SP500 praktycznie nie zmienił swojej wartości.
Powody? Oczywiście w komentarzach przeważa umiarkowany optymizm, bo więcej
widać plusów przy zmianie indeksów. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że
faktycznie zmiana o kilka dziesiątych procenta (w przypadku DJIA 0,3%, a w
przypadku Nasdaq jedynie 0,1%) nic nie znaczy.
Podobno rynek był wczoraj w dobrym nastroju, bo oczekuje się, że w
najbliższym czasie Fed dokona obniżki stóp procentowych. Wg większości
analityków ma to się stać na najbliższym posiedzeniu FOMC, a być może,
wzorem piątkowego cięcia, nawet jeszcze wcześniej w ramach nieplanowanego
posiedzenia. Swoją drogą zadziwiające jest to oczekiwanie. Fed wcale nie
jest przecież zobligowany do pomocy rynkom finansowym, gdy te wpadną w
tarapaty z własnej przecież winy. To nie członkowie banku rezerwy
federalnej podejmowali decyzję o poważnym zaangażowaniu się na rynku
ryzykownych kredytów. Dlaczego więc teraz mieliby się przejmować
skamleniem przerażonych traderów? Powodem interwencji ze strony Fed jest
jedynie utrzymanie na rynku choćby minimalnej płynności, ale nie musi
wcale dochodzić do decyzji, które ratowałyby skórę lekkomyślnym decydentom
w funduszach. Fed najpierw pompował pieniądze, a skoro to nie pomagało, bo
banki, które te pieniądze zbierały zachowywały je dla siebie, a rynek jako
całość nie poprawiał swojej płynności, podjęto decyzję o obniżce stopy
dyskontowej.
Obniżka o 50 pkt bazowych to spory ruch, ale to przecież wcale nie
oznacza, że zaraz za tym pójdzie ruch obniżający oprocentowanie funduszy
federalnych. Jeśli sytuacja na rynkach będzie się poprawiać, Fed nie
będzie już zmuszony do kolejnych ruchów. Do posiedzenia FOMC pozostaje
sporo czasu i sytuacja może uleć na tyle poprawie, że presja z punktu
widzenia Fed zmaleje. Fed tnie w tej chwili stopy procentowe bardzo
niechętnie. Tym bardziej, że jeszcze parę dni temu generował raczej
jastrzębie komunikaty. Jeśli bank centralny chce być wiarygodny, to nie
może zmieniać zdania niemal w kilka godzin, a jeśli już do tego dochodzi
to jest to raczej powód do niepokoju, a nie radości. Teraz wychodzi na to,
że rynek jest przekonany, że w sytuacji, gdy występują na nim jakieś
problemy to interwencja ze strony Fed jest niemal pewna. Może sobie gadać
co chce, ale przychodzi czas, że stopy i tak są obcinane. Wychodzi więc na
to, że lekkomyślność w zarządzaniu ryzykiem wcale nie jest karana, bo w
odpowiedniej chwili i tak przyjdzie pomoc. Kiedyś nie przejdzie i nie jest
wykluczone, że będzie to właśnie teraz.