Wczorajsza sesja w USA zakończyła się lekkim spadkiem, co może samo w
sobie nie byłoby takie złe, ale dodając do tego spadek cen w Japonii
otrzymujemy mieszankę informacji, która z dużym prawdopodobieństwem
Wołynie negatywnie na nasz rynek dzisiejszego poranka. Reszta sesji zależy
już od tego, w jakiej kondycji będą obie strony rynkowej walki. Popyt
wczoraj nie zachwycał, ale przecież nadal jesteśmy bardzo wysoko i nie
można odmówić bykom uznania, że są nadal w przewadze.
W jednym z komentarzy po wczorajszej sesji zza oceanu wyczytałem, że
jednym z powodów spadku cen była obawa, że problemy dotyczące zawirować na
rynku długu mogą wpłynąć także na wyniki finansowe firm w IV kw. Jest to
dość zabawne z dwóch powodów. Nadzieje na to, że cała sprawa zakończy się
jedynie jednym słabszym kwartałem i później spółki powrócą na swoje dawne
tory jest dość zaskakująca, ale nie można inwestorom jej odbierać.
Najwyżej za jakiś czas będzie ona po prostu zrewidowana. Bardziej
zastanawiające jest to, że takie obawy są wytłumaczeniem dla spadku
indeksów o 0,5%-0,7%. Skoro wywołały one tylko taką przecenę, to albo są
one tak niewielkie, albo w tak niewielkim stopniu pogorszą się wyniki
spółek w IV kw. Nic tu nie trzyma się kupy.
Co więc było przyczyną spadku? Jak już zapewne wiadomo tłumaczenie ruchu
cen o 0,5% moim zdaniem mija się z celem. Owszem, były czynniki, które
miały potencjalnie zły wpływ na rynek. Pamiętamy dane o przepływach
kapitału. Okazuje się, że w sierpniu odpłynął on z USA. Paniki te dane
jednak nie wywołały. Sierpień w tym roku był miesiącem szczególnym i taki
ruch nie musi zaraz oznaczać wielkich problemów. Inna sprawa, że jest on
już drugim słabszym miesiącem. Teraz wszyscy liczą na poprawę we wrześniu.
Gdyby ta się nie pojawiła, wtedy zaniepokojenie zapewne będzie większe.
Innym czynnikiem osłabiającym rynek może być utrzymujący się pesymizm z
branży budowlanej, ale przecież nie jest to nowością i trudno być tym
zaskoczonym. Wg aktualnych prognoz poprawy należy oczekiwać dopiero na
wiosnę.
Dziś po prawdopodobnie spadkowym początku dnia poznamy kilka ciekawych
danych dotyczących gospodarki amerykańskiej. Jak co środę pojawi się
zmiana ilości złożonych wniosków o kredyt hipoteczny. Te dane rzadko
bywają ważne, ale dziś znaczą jeszcze mniej. O 14:30 pojawi się bowiem
wartość wskaźnika CPI i CPI core i to są najważniejsze dziś dane. Wraz z
nimi pojawi się również liczba wydanych zezwoleń na budowę oraz liczba
noworozpoczętych budów. Już po naszym zamknięciu opublikowana zostanie
Beżowa Księga, która potencjalnie może szarpnąć rynkami w USA, choć jest
to raczej mało prawdopodobne, gdyż wielu zaskakujących danych tam raczej
nie będzie.