Przed sesją każdy inwestor miał przed sobą kilka informacji, które miały
wpłynąć na jego decyzje inwestycyjne, czy choćby przygotować na przebieg
notowań na rynku. Zza oceanu napłynęły kolejne kiepskie wiadomości.
Spadały tamtejsze indeksy, co potencjalnie mogło pogorszyć nastroje w
Europie, a więc i u nas. Było to tym łatwiejsze, że także rynki azjatyckie
nie tryskały optymizmem, choć tam emocji było mniej. W sukurs bykom
przyszły jednak nasze rodzime spółki. Jeszcze przed rozpoczęciem notowań
swoje wyniki opublikowały PKN i Lotos. Obie rafinerie pochwaliły się
wynikiem lepszym od oczekiwań analityków, choć w przypadku PKN zanotowano
spadek zysku względem analogicznego okresu roku ubiegłego. Tym samym
dzięki lokalnemu czynnikowi udało się rozpocząć notowania od wzrostu cen.
Po dodatnim początku rynek osłabł. Ceny akcji spadły (głównie na KGH) na
tyle, by sprowadzić wartość indeksu w okolice zamknięcia z poniedziałku.
Indeks utrzymał się jednak w zielonej strefie wzrostu i ponownie zaczął
zyskiwać na wartości. Wzrost cen był powolny, ale zdecydowany.
Przerywające go korekty nie były zbyt głębokie, co sugerowało, że dziś
przewagę na rynku utrzymuje popyt.
Jednym z ważniejszych wydarzeń dnia było pokonanie przez ceny kontraktów
poziomu szczytu wyznaczonego wczoraj. Tym samym na wykresie godzinowym
mogła pojawić się formacja podwójnego dna. O ile jej pojawienie się może
cieszyć posiadaczy długich pozycji, to jeszcze nie decyduje o tym, że
podaż znajdzie się w defensywie. Tu trzeba czegoś więcej. Tym bardziej, że
wielkość wspomnianej formacji nie daje bykom podstaw do oczekiwania na
poważny ruch cen. Kluczowym dla rynku pozostaje fakt silnej przeceny, jaka
miała miejsce w piątek i dopiero jej zanegowanie można byłoby odebrać jako
sygnał powrotu popytu do gry. W tej chwil na takie wnioski jest
zdecydowanie za wcześnie, a w związku z tym, radość byków po dzisiejszej
zwyżce cen powinna być tonowana. Wyhamowanie spadku jest sygnałem
pozytywnym, ale jeszcze nie decydującym.
Nastroje na rynku są dalekie od
optymizmu, co może bykom tylko pomóc. Tu zgrani jesteśmy z nastrojami,
jakie panują w USA. Tam też, wg analiz Marka Hulberta, nastroje są dalekie
od optymizmu. Tym samym potencjał ewentualnej przeceny może być
ograniczony, ale jeszcze mało optymistyczne nastroje tej przeceny nie
uniemożliwiają.