Wczorajszy spadek w USA z pewnością nie przypadnie do gustu posiadaczom
długich pozycji. Inna sprawa, że ten spadek prawdopodobnie niewiele zmieni
na naszym rynku, bo jego skala nie była aż tak wielka, by wywołać u nas
panikę. Tym bardziej, że dziś już nam nie grozi osłabienie w USA, gdyż tam
dziś większość spożywać będzie indyka.
Powody spadku? Serwisy naturalnie prześcigają się w podawanie kolejnych
powodów osłabienia na rynku akcji. Jednym z głównych powodów miało być
podobno zbliżenie się ceny ropy do okolic 100 dolarów za baryłkę. Do
pełnej setki zabrakło kilkudziesięciu centów. I co z tego? Skoro
rozpatrujemy negatywny wpływ ceny ropy na gospodarkę to jakie ma
znaczenie, czy kosztuje ona 99,20, czy 100 dolarów? Wpływ jest taki sam.
Już sobie można wyobrazić, o czym będą trąbiły media, gdy cena faktycznie
dojdzie i przekroczy 100 dolarów za baryłkę ropy. Oby tego dnia ceny akcji
spadły, bo wtedy wszystko ułoży się w piękną podręcznikową całość. Zabawne
jest to, że cena ropy na koniec dnia wynosiła już tylko 97,29, a więc była
dokładnie o 2 dolary niższa od szczytu.
Rekordy (lokalne) biją także ceny amerykańskich długoterminowych
obligacji. Wczoraj zwyżka ceny sprawiła, że rentowność obligacji zeszła
chwilowo pod poziom 4 proc. Dane o niskim wskaźniku nastrojów konsumentów
(choć faktycznie nieco wyższym od wstępnej jego wartości sprzed dwóch
tygodni) oraz niskim indeksie wskaźników wyprzedzających są odbierane
przez uczestników rynku jako kolejne elementy układanki, z której powoli
zaczyna wyłaniać się przykry obraz recesji amerykańskiej gospodarki. Rynek
jest przekonany, że dojdzie do kolejnej obniżki stóp procentowych. Widać
to wyraźnie po notowaniach Fed Funds Futures.
Dla nas ma to w tej chwili mniejsze znaczenie. Może o tyle, że cena dolara
w stosunku do złotego może nadal powoli spadać. Na rynku akcji zapowiada
się marazm. Czasem ktoś takie dni chce wykorzystać do podbicia cen i
trzema się mieć na baczności, ale są to akcje stosunkowo rzadkie. Dla
urozmaicenia prawdopodobnie nudnej sesji o 14:00 pojawi się protokół z
ostatniego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Rewelacji raczej nie
poznamy. Rynek ma wiedze na temat poglądów poszczególnych członków rady, a
czynniki ryzyka są te same już od dłuższego czasu. No, ale przynajmniej
będzie co poczytać.