Wczoraj nie było sesji w Stanach, a więc najprawdopodobniej zaczniemy
notowania w okolicy wczorajszego zamknięcia. Tym bardziej, że cały świat
niemal zamarł w bezruchu. Niewielkie plusy w Japonii nie są w stanie
zmienić układu sił na naszym rynku. To w sumie dobra wiadomość dla byków,
gdyż dzięki temu rogaty obóz będzie mógł kontynuować, jeśli oczywiście
będzie miał chęć, wczorajszą zwyżkę z końca sesji. Do oporu sporo nam
brakuje, ale nie aż tyle, by nie było możliwe podejście w jego pobliże.
Skuteczny atak to już zupełnie inna historia.
Dzisiejszy dzień na świecie pewnie nie będzie się wiele różnił od tego, co
widzieliśmy wczoraj. Wprawdzie dziś notowania w Stanach już się pojawią,
ale będzie to sesja na pół gwizdka - skrócona, bo wszyscy Amerykanie są
już w blokach startowych, by tuż po kończącym sesję dzwonie ruszyć na
podbój centrów handlowych. Orgię zakupów czas zacząć. Nie należy
przypuszczać, by to hasło odnosić się miało również do rynku akcji. Tu
zapewne siła kupujących będzie relatywnie mniejsza. Pokazała to choćby
sesja z środy.
Z wydarzeń, które nas dziś czekają wymienić można expose nowego premiera,
które zaplanowane jest na godzinę 9:00. Godzinę później pojawią wartości
wskaźników PMI dla strefy euro. O 14:00 opublikowana będzie wartość
inflacji bazowej. To będzie chyba najciekawsze, choć nie przypuszczam, by
mocniej wpłynęło to na poziom notowań. Nie zapowiada się, by miła być to
sesja porywająca, choć ewentualna próba sforsowania oporu może być ciekawa.