Nastroje na początku sesji były mieszane. Z jednej strony podaż otrzymała
prezent w postaci przeceny, jaka pojawiła się na amerykańskich rynkach
akcji, a z drugiej popyt był wspierany przez przyzwoite zachowanie rynków
światowych w czasie naszego wczesnego poranka, gdy świat obiegła
wiadomość, że jest chętny do zaangażowania kilku mld dolarów w papiery
Citigroup, które ostatnio mocno ucierpiały w wyniku załamania na rynku
kredytów subprime.
Efektem tej mieszanki nastrojów było otwarcie sesji niewielkim spadkiem
cen. Nie tak dużym, na jaki wskazywałaby sytuacja poprzedniego dnia w USA,
ale też bez szczególnej euforii po informacji o Citi. Popyt stał przed
zadaniem zniwelowania choćby części przeceny, jaka została odnotowana w
dniu poprzednim. Początkowe godziny sesji nawet wskazywały na to, że próby
poprawy sytuacji posiadaczy długich pozycji będą podejmowane. Popyt okazał
się jednak zbyt słaby, by odrobić poniedziałkową przecenę. Sił kupującym
starczyło jedynie na dojście do poziomu zamknięcia z dnia poprzedniego.
Ceny kontraktów od tego poziomu się odbiły i później były już tylko niżej.
Coraz niżej. Spadek trwał właściwie bez korekty przez większą część sesji.
Przecena była przerywana na krótko i nie dochodziło do większych korekt.
Dopiero przed 15:00 sytuacja się nieco poprawiła. Ta poprawa wynikała z
faktu, że spadek zatrzymany został 2 pkt. nad dołkiem z 16 listopada. Było
coraz bliżej poziomu wsparcia w okolicy 3400 pkt., a WIG zbliżał się do
swojego kluczowego poziomu w okolicy 54 tys. pkt. Popyt stał się
aktywniejszy, a skoro podaż nie była wielka (spadkowi towarzyszył mizerny
obrót) szybko doszło do odbicia. Uwagę zwracała szybko rosnąca LOP.
Zbliżenie się cen w okolice wsparć powiększało polaryzację oczekiwań.
Nastroje po dzisiejszej sesji powinny być podobne do tych po sesji
wczorajszej. Nadal jesteśmy między wsparciem, a oporem i każdy ruch cen w
ramach tego zakresu nie powinien wywoływać większych emocji. Tym bardziej,
że aktywność na rynku była śmiesznie mała. Ceny mogą się wahać, ale ważne
będzie dopiero zejście pod wsparcie, lub wybicie ponad poziom oporu.
Niektórzy za takowy mogą już uznać poziom lokalnego szczytu z
poniedziałku, a ci bardziej ostrożniejsi poczekają na wyjście cen ponad
poziom z 14 listopada.