Wczorajszy spadek cen w USA oraz dzisiejszy w Japonii nie z pewnością nie
pomogą naszym bykom. Wydaje się, że początek dni to będzie pogłębienie
wczorajszej przeceny, a tym samym zmniejszenie dystansu do wsparć, które
wydają się być poziomem docelowym aktualnego ruchu cen. Powody przeceny?
Doszukiwanie się jednej klarownej przyczyny spadku średniej przemysłowej
Dow Jones o 57 pkt. jest raczej mało poważne, ale jak komuś faktycznie na
tym zależy to powiedzmy, że będzie to niższy od październikowego
listopadowy wskaźnik ISM. Różnica wynosi raptem jedną dziesiątą punktu,
ale to zawsze coś. A poważniej, warto zauważyć, że bykom nie pomogły już
nowe wypowiedzi przedstawicieli Fed. Wczoraj wyraźnie gołębio
wypowiedziała się janet Yellen z San Francisco. Rynek nie zareagował, jak
miał w zwyczaju, radością z perspektywy obniżki stóp procentowych.
Wczorajsza sesja była raczej nudna. Taka też może być i nasza w dniu
dzisiejszym. Świat skupiony jest na piątkowym raporcie o stanie rynku
pracy w USA. Przed jego publikacją pojawią się dane "naprowadzające",
czyli raporty Challengera i ADP. One pojawią się dopiero jutro, a więc
jutrzejsza sesja ma szansę być ciekawszą. Tymczasem na dziś nie ma
zaplanowanych żadnych poważniejszych danych, które miałyby mieć realny
wpływ na poziom notowań. Nikt chyba nie uważa, że taką publikacją może być
zaplanowane na 11:00 pojawienie się dynamiki cen produkcji sprzedanej w
strefie euro, czy zaplanowana na 15:00 decyzja Kanady o wysokości stóp
procentowych. Nikt się tym nie przejmuje, a więc i my nie musimy. Dziś
zapowiada się wiec spokojny. Atak na wsparcia raczej się nie pojawi.
Zapowiada się niewielka aktywność, a więc każda większa zmiana cen w
takich okolicznościach byłaby podejrzana.