Wczorajsze notowania w USA zakończyły się niewielką przeceną. Także w Japonii widoczny jest mały minus. W związku z tym nie ma dziś na starcie sprzyjających bykom okoliczności. Do tej pory rynek zdawał się być powstrzymywany przez mocne zachowanie rynków światowych. Dziś ten element zniknął. Popyt został pozostawiony sam sobie. Ciekawe jest, jak sobie kupujący w tej sytuacji poradzą. Czy już dziś ponownie będziemy świadkami testu wsparcia? A może na przekór ceny skoczą w górę? Z technicznego punktu widzenia każdy scenariusz jest możliwy, bo przebywamy w lekko opadającym kanale.

Równie dobrze możemy mieć piątą w tym tygodniu spokojną sesję. Sprzyja temu brak poważniejszych publikacji danych makro oraz mała istotność zmian, jakie pojawią się podczas ostatniej godziny notowań. Dziś do nudy są więc wymarzone warunki. Oby jednak komuś wpadło do głowy, żeby coś namieszać. Na razie bowiem o tym tygodniu można napisać, że w mizernym stylu, ale jednak został obroniony poziom wsparcia. Nic więcej nie było godne uwagi. Rozważania nad tym, czy pojawiła się formacja dołkowa w postaci podwójnego dna mają małe znaczenie, skoro sama formacja, jeśli nawet uznać ją, jest na tyle mała, że jej znaczenie już się wyczerpało.