Majowy raport Biura Statystyki Pracy definitywnie pogrzebał nadzieje na rychłe łagodzenie polityki monetarnej. Inflacja CPI w USA przyspieszyła do poziomu 4,2 proc., wyznaczając najwyższe wartości od wiosny 2023 r.. Zaistniała sytuacja oznacza przekroczenie celu inflacyjnego amerykańskiego banku centralnego w wymiarze ponad dwukrotnym. Co gorsza, presja kosztowa powoli rozlewa się na szeroki rynek usług, wybijając wskaźnik bazowy do 2,9 proc.

Zestawienie niepokojącej dynamiki wzrostu cen, z opublikowanymi zaledwie kilka dni wcześniej bardzo solidnymi danymi z amerykańskiego rynku pracy (raport NFP), kreuje wręcz mieszankę wybuchową. Silne zatrudnienie i oporna inflacja skutecznie odbierają Fedowi argumenty za obniżkami kosztu pieniądza. Rynek terminowy zareagował błyskawicznie: inwestorzy wyceniają obecnie z blisko siedemdziesięcioprocentowym prawdopodobieństwem scenariusz wznowienia cyklu podwyżek stóp procentowych w perspektywie grudnia bieżącego roku.

Radykalna zmiana rynkowych oczekiwań uderza bezpośrednio w najbardziej wrażliwy fragment giełdowego ekosystemu – spółki technologiczne. Inwestorzy zaczynają reagować wyjątkowo alergicznie i emocjonalnie na wszelkie komunikaty dotyczące konieczności ponoszenia gigantycznych nakładów inwestycyjnych na rozwój sztucznej inteligencji. Doskonałym przykładem takiej nerwowości pozostaje spółka Oracle. Mimo publikacji solidnych wyników kwartalnych rynkiem wstrząsnęły zapowiedzi astronomicznych wydatków kapitałowych w kolejnych latach, co całkowicie przyćmiło pozytywne aspekty raportu.

W tym wysoce niepewnym otoczeniu Elon Musk decyduje się na bezprecedensowy krok, wprowadzając na giełdę SpaceX. Zaplanowany na piątek debiut budzi ogromne kontrowersje. Miliarder mistrzowsko wykorzystuje silny, pozytywny rynkowy sentyment wokół nowych technologii bazujących na sztucznej inteligencji, jednak wyśrubowane do granic możliwości warunki oferty oraz niebotyczna wycena generują potężny, całkowicie uzasadniony sceptycyzm. Trudno jednoznacznie ocenić, czy to największe w historii IPO zadziała jako nowe koło zamachowe dla Wall Street, czy wręcz przeciwnie, raczej okaże się punktem kulminacyjnym technologicznej euforii, brutalnie wysysającym z rynku resztki płynności.

A z wykresów zaczynają pomału docierać dość niepokojące sygnały. Przykładowo obserwowana ostatnio zmiana nastrojów wykreowała podażowe ostrzeżenie na indeksie NASDAQ w postaci powrotu benchmarku poniżej ważnego klastra Fibonacciego: 25928–26115 pkt. Zgodnie z prawidłami sztuki, obóz kupujących powinien był wykazać się we wskazanym rejonie znacznie większą aktywnością, jednak rynkowej determinacji tutaj po prostu zabrakło. Należy jednocześnie wyraźnie podkreślić, że obiektywnie nie można jeszcze ogłosić definitywnego końca hossy. W wyniku ostatniej, spadkowej fali indeks dotarł bowiem do kolejnego, silnego wsparcia, zlokalizowanego w przedziale: 24710–24882 pkt. Wymieniony węzeł stanowi według mnie bardzo istotny punkt odniesienia dla zachowania nadrzędnej tendencji. Tak więc, byki mają tutaj o co walczyć, gdyż poddanie i tej strefy zadziałałoby prawdopodobnie niczym „podażowy katalizator”, drastycznie pogarszając średnioterminowy wizerunek wykresu i otwierając drogę dla głębszej przeceny.