W ostatnim tygodniu rynek polski zdecydowanie odstawał od reszty świata. Wygląda na to, że nauczeni wydarzeniami z początku roku polscy inwestorzy doszli do wniosku, że i tym razem sytuacja nad Wisłą wyprzedza wydarzenia na świecie. Za takim podejściem stoi jednak mocne założenie. Skoro my już słabniemy, gdy reszta świata jeszcze rośnie, to znaczy, że większość polskich inwestorów uznała, że sierpniowy szczyt jest ważnym szczytem i, jeśli nie kończy zwyżki trwającej od połowy lutego, to przynajmniej jest początkiem poważniejszej korekty.