Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości przestraszyły naszych
inwestorów na tyle, że w ostatnich minutach sesji doszło do sporej
przeceny. Okazało się, że jej skala była nieco przesadzona. Wymowa danych
jest faktycznie mało optymistyczna, ale rynki w tej chwili i tak są mocno
sceptyczne, a więc i potencjał przeceny nie jest duży. Pokazał to przebieg
sesji za oceanem. Tam także doszło do szybkiego spadku cen. Był on mocny,
ale trwał krótko. Później, przez resztę dnia, indeksy się podnosiły, by w
końcu wyjść ponad poziom z chwili publikacji wspomnianych danych makro.
To odrobienie strat przez amerykańskie indeksy sprawiło, że nasz rynek nie
miał innego wyjścia, jak także odrobić straty wywołane publikacją. Skoro
przecena dotknęła nas tuż przed zamknięciem, to odrobienie strat przybrało
formę wysokiego otwarcia notowań. Reszta sesji to już niewiele ciekawego.
Jeszcze przed rozpoczęciem notowań na rynku akcji udało się nieco podnieść
ceny, ale później już nie było tak łatwo. Reszta dnia upłynęła pod znakiem
powolnego spadku. Jego dynamika przybrała pod koniec sesji na sile.
Niewiele to jednak znaczy. Na wykresie wyraźnie widać, że po prostu
przebywamy w zakresie wahań, który został już wyznaczony wcześniej.
Na uwagę zasługuje inny fakt. Dzisiejsza sesja nie mogła być przełomem, bo
nie było ku temu warunków. Przed nami drugi dzień posiedzenia RPP oraz
prawdopodobna decyzja o zachowaniu obecnego poziomu stóp procentowych. To
"prawdopodobna" robi się dla niektórych coraz większe, a o pewności mówi
już nieco mniej. Ostatnie dane skłaniają do oczekiwania, że stopy będą
wkrótce podniesione. Kwestią otwartą jest termin tego ruchu. Mówi się o
kwietniu, ale pewność, że nie będzie to już jutro jest już mniejsza, niż
jeszcze miesiąc temu. Mimo tych wątpliwości przyjąć należy, że obecnie
najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jednak brak zmian stóp
procentowych.
Bliskość poziomów rekordowych wymusza na rynku opowiedzenie się po którejś
ze stron. Ceny przebiją szczyty i wyznaczą nowe rekordy, czy też to się
nie uda i zaczniemy kolejną falę spadków? Nastroje sugerują raczej
możliwość przynajmniej poważniejszego ataku na szczyty. Silna przecena
jest w tej chwili jednym z mniej prawdopodobnych scenariuszy, choć nie
można wykluczyć, że dojdzie do testu poziomu wsparcia, jakim jest ostatnia
luka hossy. Kontarkty2.gif Indeks2.gif KJ