Napływające informacje sprowadziły ceny ropy w okolice 85 USD za baryłkę. Równocześnie mogliśmy zaobserwować umacniający się polski dług skarbowy, a rentowność naszych 10-latek spadła do poziomu 5,6 proc. z 5,9 proc., widzianych zaledwie tydzień wcześniej. Gdyby trend się utrzymał, byłaby to na pewno dobra informacja zarówno dla zarządzających, jak i posiadaczy funduszy obligacji skarbowych (w szczególności długoterminowych), których nerwy w ostatnich miesiącach zostały istotnie nadszarpnięte.
Warto również zwrócić uwagę, że nadal bardzo daleko nam do poziomów rentowności sprzed konfliktu na linii USA–Iran, kiedy to rentowności 10-letnich obligacji momentami spadły nawet poniżej 5 proc.
W scenariuszu dalszego spadku rentowności fundusze te nadal mają spory potencjał do wzrostu, a cierpliwi inwestorzy, którzy nie spanikowali po marcowych wynikach lub wręcz dokupowali jednostki, mogą zostać w najbliższych miesiącach wynagrodzeni.
Tak wysokie rentowności papierów skarbowych nie sprzyjają również obligacjom korporacyjnym. Zwężające się różnice w rentownościach mogą skłaniać inwestorów do alokacji gotówki w papiery państwowe kosztem firmowych.
Dobrze widać to na przykład, porównując dłuższe obligacje FPC (z gwarancją Skarbu Państwa) do obligacji największych krajowych spółek, gdzie rentowności są na bardzo zbliżonych poziomach, a niekiedy te skarbowe mogą oferować nawet więcej punktów bazowych ponad WIBOR.