Wczorajsza sesja w USA nie będzie dla nas jakąś szczególnie ważna
wskazówką. Początek notowań był lekko spadkowy, a później niski poziom
utrzymywał się do końca dnia dj.gif Nasdaq.gif SP500.gif Rewelacji nie
było. Słabość rynku jest w serwisach tłumaczona niższym od prognoz
wskaźnikiem zaufania konsumentów. Wątpię, czy niecałe 2 pkt robią aż taką
różnicę. Spadek wskaźnika i tak był już oczekiwany, a okazał się on nieco
większy od oczekiwań to jeszcze nie powód, by dramatyzować. Inna sprawa,
że obecnie nastroje na rynkach są raczej kiepskie i każdy powód do
usprawiedliwienia spadków jest dobry. Inwestorzy i analitycy są ostatnio
mocno wyczuleni na informacje dotyczące aktywności konsumpcyjnej
Amerykanów. Z jednej strony nie ma się czemu dziwić, bo konsumpcja to
motor gospodarki - to 2/3 PKB. Trzeba pamiętać, że jej poziom to jednak
tylko skutek obecności innych czynników. Warto właśnie przyglądać się tym
innym czynnikom. Jak zachowuje się rynek nieruchomości? Czy dane o słabej
sprzedaży nowych domów przekreślają wcześniejsze informacje, których
wydźwięk był nieco lepszy? Jaka jest sytuacja na rynku kredytów
hipotecznych? Czy są zaciągane i jak wygląda ich jakość? To właśnie rynek
nieruchomości jest w tej chwili oczkiem w głowie każdego gracza. No i
inflacja, ale w dniu dzisiejszym akurat nie jest to zmienna
pierwszoplanowa, choć pewnie parę słów można byłoby powiedzieć na temat
krzywej rentowności w Stanach. Jeszcze parę miesięcy temu była ona
odwrócona, a dziś jest płaska, a nawet lekko przypominana prawidłową. To
jednak temat do "Weekendowej..." Dziś wiemy tyle, że Amerykanie nam nie
pomogą. Nie tylko oni zresztą. W Azji mamy dzień spadków, co zapewne
przełoży się i na początek naszej sesji. Można podejrzewać, że rynek
szybko się uspokoi i później będzie już spokojnie oczekiwał na ogłoszenie
decyzji RPP (brak zmiany stóp) oraz na komunikat po posiedzeniu. Z
technicznego punktu widzenia warto obserwować zachowanie się rynku w
okolicy ostatniej luki hossy. KJ