Wczorajsza sesja w USA była ósmą z rzędu sesją wzrostu wartości średniej
przemysłowej Dow`a dj.gif Tak przynajmniej trąbią serwisy informacyjne,
choć mówienie o wzroście, gdy indeks o wartości ponad 12 i pół tysiąca
punktów zyskuje niecałe 5 pkt to chyba lekka przesada. Nie znaczy to
jednak, że sesja była słaba. Jej przebieg był podzielony na dwie fazy -
spadkową i wzrostową. Na szczęście dla wszystkich ta druga była końcową,
co pozwoliło pozostawić dobry nastrój po zamknięciu notowań, a
przynajmniej nie psuć go minusami przy zmianie wartości indeksów
Nasdaq.gif SP500.gif
Ta moc rynku akcji jest nieco zastanawiająca. Zauważmy, że właśnie zaczyna
się sezon publikacji wyników spółek. Wyników, które wcale nie będą
rewelacyjne. Już było tu wspominane, że dynamika zysków w I kw 2007 roku
spółek wchodzących w skład pięćsetki S&P będzie jednocyfrowy, a być może i
niższy od 5%. Zatem optymizm w takiej chwili to dość ciekawe wydarzenie.
Sprawa robi się ciekawsza jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie zachowanie się
cen ropy i złota. Ta pierwsza jeszcze kilka dni temu biła lokalne rekordy,
co zapewne będzie miało swoje odzwierciedlenie w poziomie inflacji za
marzec i kwiecień. Złoto także nie zwalnia i widać tu wyraźną zwyżkę,
którą jeszcze podkręca słabnący dolar na rynku walutowym. Raport o stanie
rynku pracy nie jest tu wytłumaczeniem, bo nie był on aż tak rewelacyjny.
Trzymajmy się jednak wyników spółek bo to wydaje się w tej chwili
najważniejsze. Wczoraj poszła plotka o planowanych zwolnieniach w Citi.
Ich skala w różnych źródłach jest różna. Gdzieś mówi się o redukcji o 17k
pracowników, gdzie indziej o 26k, a jeszcze indziej o prawie 50k. Kto ma
rację? Podobno dowiemy się dziś. Sam bank zyskał wczoraj 1,6%.W trakcie
regularnej sesji tuż przed publikacją wyników Alcoa symbolicznie zyskała
na wartości. Oczekiwano, że spółka zarobiła 76c na akcję przy przychodach
na poziomie 7,65 mld dolarów. Wyniki faktycznie opublikowane już po
zamknięciu regularnych notowań, a w czasie notowań elektronicznych nie
odbiegały znacząco, ale były nieco lepsze od prognoz. Spółka zarobiła 79c
na akcję, przy przychodach na poziomie 7,9 mld dolarów. W notowaniach
posesyjnych zyskała 2%.
Kiepskie wieści przyszły z rynku nieruchomości. Druga co do wielkości
firma budująca domy D.R. Horton Inc.ostrzegł wczoraj, że nie odnotowuje
zwykle odczuwalnego wiosennego wzrostu zainteresowania zakupem domów.
Spółka podała, że wielkość zamówień w I kw. tego roku spadła o 37%, a
wartość zamawianych domów spadła o ponad 40%. Może to wpłynąć na wyniki
spółki. Nie dziwi zatem, że jej wczorajsze notowania spadły. Podobnie jak
konkurentów z branży, których teraz należałoby raczej nazwać towarzyszami
niedoli.
Wczoraj pojawiły się także ciekawe informacje związane z polityką
pieniężną, Ciekawe, bo sprzeczne. Z jednej strony mamy ankietę tworzoną
przez agencję Bloomberg, gdzie wypowiadający się analitycy wskazują na
widoczne spowolnienie gospodarcze. Istnieją obawy, że problemy kredytów
hipotecznych staną się poważniejsze, że spowolnienie w przemyśle będzie
się nasilać, a konsumpcja przestanie pomagać. Ten splot zjawisk ma być
podobno przyczynkiem do szybszego niż się w tej chwili wydaje cięcia stóp
procentowych. Z drugiej strony mamy dwie wypowiedzi (Mishkin i Fisher)
członków gremium, które o wysokości tych stóp decyduje. W obu padają
stwierdzenia, że inflacja nadal jest zagrożeniem i nadal należy ją uznawać
za zbyt wysoką, co łatwo przełożyć na zdanie, że w najbliższym czasie nie
ma mowy o obniżce oprocentowania. Kto ma racje? jak zwykle w takich
wypadka.gif ropa.gif Wpływ zmian na tych rynkach będzie
ograniczony, a to oznacza, że KGH nie będzie już samotnym liderem wzrostu
cen. Ba, można nawet się zastanawiać, czy w ogóle w przypadku tej spółki
będzie mowa o jakimkolwiek wzroście. Bardziej prawdopodobne wydaje się
odreagowanie ostatniej zwyżki i realizacja sporych i szybkich zysków.
Realizacja, która pewnie nie będzie równie mocna jak wczorajsza zwyżka,
ale nawet 3% spadku może być przez indeks odczuwalne. Kolejny atak na
wczoraj wyznaczone rekordy wydaje się stać pod dużym znakiem zapytania.
Prawdopodobny spadek cen w Europie, sesja bez wyrazu w Azji oraz minusy na
kontraktach terminowych w USA nie pomogą bykom w śmiałych akcjach. Możliwe
osłabienie na rynku akcji nie musi jeszcze oznaczać pełnej kapitulacji
popytu. Cofnięcie się nie jest niczym złym. Przypomnę, że dla najszybszych
graczy pierwszym poziomem wsparcia, którego pokonanie może być sygnałem
słabości rynku, jest poziom 3520 pkt na indeksie. Tam znajduje się ostatni
lokalny dołek Dla graczy o średnim terminie inwestycyjnym cały czas
kluczowym pozostaje ostatnia luka hossy.