Odbicie nadal idzie w ślimaczym tempie. Kursy niby rosną, ale jest to
prawie niezauważalny ruch. Czekamy już na dane, które pojawią się o 14:30.
Będą to głównie informacje dotyczące rynku nieruchomości. Trzy kwadranse
później poznamy dynamikę produkcji w USA. Na razie nie wygląda na to,
byśmy te dane mieli witać w radosnych nastrojach. Nie chodzi tu o minusy
przy zmianie cen, bo te teoretycznie mogą zniknąć. Problem w tym, że
właśnie teoretycznie, bo z praktyką jest tu gorzej, gdyż do wzrostu cen
potrzebny jest popyt, a tego w tej chwili nie widać. Oczywiście przy
obrocie rzędu 350 mln złotych nawet 10 mln złotych jest w stanie poważnie
ruszyć rynkiem. Pytanie, czy o to faktycznie nam chodzi? M 73-74