Ponownie mamy za sobą sesję w USA, w czasie której zmienność nie była
rekordowa, a indeksy zakończyły notowania małą zmianą. Tym razem mamy do
czynienia ze spadkiem cen. Nasdaq stracił najwięcej bo 1,1 proc.
Najmniejszego uszczerbku doznała średnia przemysłowa Dow Jones. Spadek ten
serwisy różnie tłumaczą, ale zwykle na pierwszy plan wysuwany jest fakt
wczorajszych rekordów ceny ropy naftowej. Zapewne jest to jeden w
czynników. Niemniej skala wczorajszej przeceny nie uprawnia do zbyt daleko
idących wniosków. Nie wydarzyło się wczoraj na rynku nic, co mogłoby
poważnie zaniepokoić posiadaczy długich pozycji. Oczywiście nie
przesadzałbym z optymizmem, ale warto zauważyć, że już dzisiejsze
notowania kontraktów w Stanach sugerują, że nic wielkiego się nie stało, a
cena ropy przecież nadal jest wysoka. Przecena na rynku akcji się nie
powiększa mimo lekkich spadków w Japonii.
Dla nas wydaje się być ważniejsze nie to, co było, ale to co ma się
wydarzyć. Przed nami dane o wielkości deficytu w bilansie handlowym USA.
Zmniejszająca się dziura i poprawiająca sytuacja eksportu to jedyna
pozytywna rzecz, jaka obecnie utrzymuje amerykańską gospodarkę.
Zmniejszający się deficyt w wymianie handlowej jest czynnikiem, który
poprawia dynamikę PKB. W IV kw. 2007 roku był filarem, który podtrzymał
wzrost gospodarczy. Teraz także nim może zostać, choć jego rola może być
skorygowana do zmniejszania wielkości spadku PKB. Jakby na to nie patrzeć,
publikacja jest ważna. Jednak zanim się pojawią dane ze Stanów, poznamy
dwie decyzje dotyczące polityki pieniężnej. Dziś na temat wysokości stóp
procentowych debatują organa Banku Anglii i Europejskiego banku
Centralnego. W pierwszym przypadku oczekuje się na obniżkę stóp o 25 pkt.
bazowych. W drugim najbardziej prawdopodobne wydaje się pozostawienie stóp
na dotychczasowym poziomie. Być może część polityków chciałoby niższych
stóp, ale sytuacja inflacji raczej na to nie pozwala.
Jaka to będzie sesja? Być może po raz kolejny nudna, jak trzy poprzednie?
A może popyt znowu będzie się powił akcjami podjazdowymi zmiatającymi
oferty podaży po kilka ticków na wszystkich instrumentach? Na razie rynek
nie wykazuje chęci do większych ruchów i trzeba się z tym pogodzić.
Pozostaje poczekać, aż mu się zachce, czyli aż ktoś w końcu zdecyduje się
na większa zaangażowanie, bądź znaczne zmniejszenie zaangażowania na rynku
akcji. Do tej pory mamy jedynie zabawy, które nie mogą być podstawą do
poważniejszych wniosków.