Wczorajszą zwyżką w końcowych minutach udało się bykom przybliżyć wykresy
do poziomów oporu. Dziś miał ma szansą pojawić się atak na ten
newralgiczny poziom. Mając na względzie wydarzenia wczorajszej sesji w USA
trzeba będzie z tym poczekać. Początek notowań będzie bowiem
prawdopodobnie słabszy.
Co do wspomnianych wydarzeń w Stanach, to po prawdzie nie było żadnych
rewelacji, ale sam fakt spadku indeksów raczej nie pobudza naszych byków.
Jednym z ważniejszych momentów sesji w Nowym Jorku była zapewne chwila
publikacji wskaźnika ISM liczonego dla sektora usług. Okazał się on lepszy
od prognoz, co jest kolejnym czynnikiem wspomagającym tezę, że gospodarka
amerykańska nie jest jeszcze w recesji, ale jeśli nawet rak recesji ją
podgryza, to czyni to w niewielkim stopniu. Tak, jak miało to miejsce po
pęknięciu bańki internetowej. Jest więc możliwość, że recesja zakończy się
zanim się na dobre zacznie. Oczywiście jest sporo czynników
stwierdzających, że to tylko jej początek i jeszcze w pełni się nie
rozwinęła, ale one muszą znaleźć potwierdzenie w danych. Na razie jeszcze
takowego nie mają. Tymczasem ostatnie dane za marzec sugerują, że wstępna
dynamika amerykańskiego PKB będzie zrewidowana nieco w górę. W tej chwili
z wyliczeń serwisu Economy.com wynika, że na obecną chwilę należałoby się
spodziewać rewizji dynamiki wzrostu PKB w I kw. 2008 roku do 0.8 proc. Nie
jest to szalony postęp, ale też nie ma mowy o spadku PKB.
Okazało się, że lepszy od prognoz wskaźnik ISM nie za bardzo pomógł.
Serwisy za przeszkodę uznały wysoką cenę ropy (rekord na poziomie 120
dolarów za baryłkę) oraz wycofanie się Microsoftu z oferty zakupu Yahoo,
co zostało przez akcjonariuszy tej drugiej spółki przyjęte z obawami, a
tej pierwszej z akceptacją. Pojawiły się też informacje o możliwym
wycofaniu się Bank of America z przejęcia Countrywide, co stawia tą drugą
spółkę w trudnej sytuacji zważywszy na jej zaangażowanie na rynku kredytów
hipotecznych wysokiego ryzyka.
Dziś rano pojawił się raport finansowy BRE. Nie jest to czołowa spółka w
indeksie WIG20, a więc wpływ tego wyniku na rynek będzie ograniczony. Tym
bardziej, że poziom zysku jest zbliżony do oczekiwań rynku, a tym samym
trudno liczyć na spektakularną reakcję. Zysk netto w I kw. wyniósł 351 mln
złotych, a oczekiwano, że będzie to 324 mln złotych. Jest więc nieco
lepiej, ale chyba różnica jest zbyt mała, by poważniej wpłynąć na poziom
wyceny banku. Paradoksalnie większy wpływ na nas może mieć opublikowany
dziś wynik szwajcarskiego banku UBS. Tu mamy stratę na poziomie 11,5 mld
franków szwajcarskich i zapowiedź zwolnienia 5500 osób. Łatwo się
domyśleć, że to wynik umoczenia na rynku związanym z kredytami
hipotecznymi w USA. Słabość rynków europejskich po takich wiadomościach
może wpłynąć i na nas przygnębiająco. Reszta sesji nie będzie zapewne
lepsza. Brak poważniejszych publikacji danych makro sprawi, że ponownie
skazani jesteśmy na taplanie się we własnym sosie. Brak impulsów z
zewnątrz raczej nam nie służy.