Wczorajsze notowania w USA nie będą dla nas impulsem. Indeksy zmieniły się
w niewielkim stopniu. Wyjątkiem był Nasdaq, który zyskał 0,8 proc., choć i
w tym wypadku zmiana nie jest na tyle duża, by wywołać u nas większą
reakcję. Notowania w Japonii zakończyły się podobnie jak w USA, czyli
niewielką zmianą indeksu Nikkei. Z informacji, jakie wczoraj napłynęły na
rynek nie było takich, które by poraziły. Jeszcze przed sesją Lehman Bros.
podał wyniki. Strata 2,8 mld dolarów nie była dla rynku zaskoczeniem. Już
kilka tygodni wcześniej władze spółki ostrzegały, że ten kwartał nie
będzie dla niej dobry. Mimo tej straty prezes spółki na konferencji
stwierdził, że kapitał spółki i poziom płynności "nigdy nie były
mocniejsze". Takie teksty raczej nikogo nie przekonają. Po pierwsze,
strata jest spora, a po drugie parę miesięcy wcześniej przedstawiciele
Bear Stearns także uspakajali, że nie ma zagrożenia, by po kilku dniach
wszystko wywróciło się do góry nogami. Nie twierdze, że tak będzie i w tym
wypadku, bo po prostu tego wiedzieć nie można. Niemniej deklaracje, jak ta
prezesa spółki, w niczym nie pomagają.
Oprócz samych spółek, rynkiem rządzą także informacje ze sfery
makroekonomii. Wczoraj ropa ponownie znalazła się na poziomie 140 dolarów
za baryłkę, ale tak wysoka cena nie utrzymała się do końca dnia. Dziś mamy
wahania kilka dolarów niżej. Po prawdzie, nie ma większego znaczenia, czy
jest to 140, czy 135 dolarów. Cena i tak jest wystarczająco wysoka. Fakt,
że na wykresie ceny widać hiperbolę każe przypuszczać, że zakończenie
tendencji wzrostowej będzie szybkie i głębokie. Na razie ceny nie oddalają
się od poziomów szczytów, co w przypadku trendu wzrostowego oznacza
możliwość jego kontynuacji. Pozostałe informacje nie były aż tak ważne.
Słabszy wskaźnik aktywności w rejonie Nowego Jorku nie jest kluczowym, a
więc jego spadek nie wywołał popłochu. Kapitały płyną do USA w
wystarczającym tempie, by finansować nierównowagę w wymianie towarowej.
Już po naszym napomknięciu pojawiła się wartość wskaźnika nastrojów branży
budowlanej. Ponownie wyniósł on 18 pkt. czyli jest to powrót do
najniższego poziomu wyznaczonego pierwszy raz w grudniu ub. r. Dziś za to
pojawią się dane dotyczące tamtejszego rynku nieruchomości oraz dynamika
produkcji przemysłowej.
Dla nas wczorajsza sesja w USA ma niewielkie znaczenie. Rozpoczniemy dzień
w pobliżu wczorajszego zamknięcia. Popyt ma nadal szansę na wykreślenia
nieco większego odbicia. Szansa ta się zdecydowanie zmniejszy, jeśli ceny
wejdą pod poziom czwartkowego dołka. Oczekiwanie na odbicie nie oznacza
negacji spadków. To tylko przerwa w tendencji. Niedźwiedzie mają przewagę
i na razie nic nie wskazuje, by miało się to zmienić.