Wczorajsza sesja w Stanach zakończyła się spadkiem tamtejszych indeksów.
Powód? Ten sam co zwykle w ostatnich miesiącach. Tak, ponownie na pierwszy
plan wyszły spółki branży finansowej. Pojawiły się opinie, że Lehman Bros.
także i w obecnym kwartale zanotuje sporą stratę, którą szacuje się na 1,8
mld dolarów. Swoje dołożyły kolejne głosy, że opcja dokapitalizowania
hipotecznych bliźniaków jest coraz bliższa realizacji. Wejście instytucji
federalnych do spółek oznacza wyrugowanie aktualnych akcjonariuszy,
których udział w spółce drastycznie spadnie. W efekcie obu tych informacji
walory Lehman Brothers straciły 7 proc. Freddie Mac stracił dokładnie
ćwierć swojej piątkowej wartości, a Fannie Mae zaliczył spadek o 22,2
proc. Skala przeceny na tych spółkach jest już olbrzymia. Freddie Mac jest
obecnie notowany po 4,4 dolara za akcję. Rok temu cena oscylowała w
okolicy poziomu 60 dolarów. Słabość całego rynku nie wynikała oczywiście
jedynie z tego, że te trzy spółki straciły na wartości. Za nimi poszła w
dół cała branża finansowa. AIG stracił 6 proc., Citi 1,9 proc., American
Express 2,8 proc., Bank of America 4,6 proc., a JP Morgan 3,5 proc. Branża
budowlana po raz kolejny nie poprawiła inwestorskich nastrojów. Wczoraj
opublikowany wskaźnik nastrojów budowlańców po raz kolejny nie zmienił
wartości, a tym samym nadal pozostaje na swoim historycznie niskim
poziomie. Nastroje były na tyle fatalne, że wczoraj przecenie poddała się
cała trzydziestka wchodząca w skład indeksu średniej przemysłowej. Na
całym rynku oczywiście nie wszystkie papiery spadały. Lepiej miały się
spółki ubezpieczeń finansowych Ambac i MBIA zaliczyły wzrosty po ok. 5
proc., co można uznać za echa piątkowych wiadomości o potrzymaniu ratingów
dla tych spółek wystawianych przez agencję S&P.
Słabe nastroje w USA będą jednym z czynników, który wpłynie na niższe od
wczorajszej końcówki otwarcie notowań. Tym przypuszczeniom pomaga także
słaba postawia popytu w Japonii. Indeks Nikkei spadł dziś o ponad 2 proc.
Niskie otwarcie niczego jednak nie zmieni. Nie należy bowiem oczekiwać, że
poziom wsparcia zostanie już rankiem pokonany. W związku z tym ponownie
pozostaje uzbroić się w cierpliwość i czekać na wybicie. Jego raczej nie
pomogą dane, jakie pojawią się o 11:00. Wtedy to poznamy niemiecki
wskaźnik oczekiwań ZEW. Prognozuje się, że wyniesie on -62 pkt. Wskaźnik
ten śledzimy właściwie z przyzwyczajenia. Rzadko ma on jakieś znaczenie, a
jeszcze rzadziej wpływa na nastroje rynkowe. Znacznie ciekawiej zapowiada
się publikacja danych zaplanowana na 14:30.To już będą dane dotyczące
m.in. amerykańskiego rynku nieruchomości. Poznamy także inflację na
poziomie producentów, ale ta publikacja może nie mieć takiej siły, skoro
wcześniej pojawiła się inflacja konsumencka.