Każdy, kto spojrzy na wykresy amerykańskich indeksów nie może nie zwrócić
uwagi na wczorajszą akcję byków. Ostatnie trzy godziny sesji w Stanach to
istne szaleństwo zakupów. Nagle wszyscy zapragnęli mieć papiery
amerykańskich spółek. Bank Wachovia, o którym mówiło się, że powinien
poszukać sobie partnera rośnie o ponad połowę. Imponujące wzrosty zalicza
większość spółek sektora finansowego, a indeks tej branży rośnie o 11
proc. Co ciekawe, zwyżka jest kontynuowana po za mknięciu regularnych
notowań. Obecnie kontrakty w Stanach notują wzrost o 2 proc. względem
wczorajszego zamknięcia. Indeks średniej przemysłowej wyceniany jest teraz
na poziomie bliskim 11200 pkt. Trzy godziny przed końcem sesji, gdy
indeksy zaliczały minimum dnia i całej 11-miesięcznej bessy indeks ten był
poniżej 10500 pkt.
Co się zmieniło? Za główny powód poprawy nastrojów uważa się opublikowanie
wiadomości, że rząd przy współpracy Fed rusza z nowym programem. Szczegóły
są na razie mgliste i jeszcze wiele się może zmienić, ale idea sprowadza
się do przejęcie przed podmioty państwowe (nowoutworzone lub za pomocą
hipotecznych bliźniaków) portfeli złych długów, które w tej chwili
obciążają bilanse spółek finansowych. Mówi się o możliwości zaangażowania
1,2 bln dolarów. Ciekawe, że informacje o kolejnych planach angażowania
środków administrowanych przez rząd pojawiają się, że rynek schodzi na
nowe minima. Ciekawe także to, że poprzednie takie ruchy nie zmieniły
trendu. Zatem decydenci skłonni są zwiększać zaangażowanie biorą na klatę
amerykańskiego podatnika największe śmiecie z rynku finansowego.
Kolejne ruchy administracji są coraz bardziej ją angażujące w rynek. Można
odnieść, że są coraz bardziej rozpaczliwe. Co ciekawe, nadal widać
dysonans między tym, co się dzieje w sferze decyzji i na rynku długu, a
tym, co ma miejsce na rynku akcji. Ten jako całość słabnie, ale przecież
skala tego osłabienia na razie ledwie przekracza rozmiary dużej korekty w
trendzie. Wystarczy spojrzeć na wykresy indeksów i porównać skalę
trwającej przeceny ze skalę wcześniejszej hossy. Ten dramat, który słychać
w komentarzach i który tłumaczy posunięcia rządu na razie nie jest
widoczny w wycenach spółek. Na razie. Póki co, chwilo trwaj. Carpe diem i
chwytaj strzępy zysku! Dziś rządzą byki. Kto wie, może będzie to część
większej korekty. Miejsca jest dość. W tej chwili najbliższy opór jest
wystarczająco wysoko, by byki sobie mogły pohasać. Trend się jednak nie
zmienił. Smaczku dodaje fakt, że dziś wygasają wrześniowe serie kontraktów
terminowych i opcji. Zamknięcie sesji będzie także pod tym względem
ciekawe. Można liczyć na sporą zmienność. Duża zmienność to oznaka
nerwowości. Nerwowość wynika z niepewności. Trudno to uznać za podstawę do
zmiany trendu.