Sesja dobiega końca. Ceny lekko spadają względem piątkowego zamknięcia.
Można tą sesję odebrać dwojako. Z jednej strony, mamy utrzymanie cen na
przyzwoitym poziomie po dwóch dniach oddalania się od dołka bessy. Tym
samym, można uznać, że popyt spełnił swoje zadanie, bo korekta wzrostu cen
nie jest zbyt głęboka, a tym samym powiększenie zwyżki jest nadal możliwe.
Z drugiej strony, brak wzrostu może być pierwszym sygnałem, że podaż
przestała się już cofać, a wyższe poziomy są wykorzystywane do wyrzucania
papierów. Obrót nie jest może rekordowy, ale całkiem spory, a więc obie
strony wydają się być pewne siebie. Przyznam, że bliższa jest mi wersja o
powracającej podaży, ale nie będę na razie tego za bardzo forsować. W
sumie ceny jeszcze nie spadają, a więc ze zwyżką należy się liczyć. Nie
można jednak zapomnieć, że dwa poprzednie sesji, ani dzisiejsza sesja,
trendu nie zmieniły. Ten pozostaje spadkowy. Z 47-48