Argumentem dla jastrzębi będzie fakt, że za spadkiem sprzedaży detalicznej

w duże mierze stoi spadek zakupów pojazdów mechanicznych. Spadły także

wydatki na paliwa, choć tu można to wiązać z nieco mniejszymi cenami.

Wzrosła sprzedaż mebli i artykułów RTV i AGD, a spadła sprzedaż prasy i

książek, farmaceutyków, żywności i napojów. Wychodzi więc na to, że

odmawiamy sobie leków i jedzenia, nie kupujemy prasy i nie czytamy

książek, by w zamian wygodniej usiąść na nowym fotelu przed nowym

telewizorem popijając piwo z nowej lodówki. Żarty żartami, ale wolniejszy

wzrost sprzedaży detalicznej to sygnał, że motor naszej gospodarki kaszle.

Z 19-20