Wczorajsza sesja w Stanach zakończyła się wzrostem indeksów i pewnie by
się to bykom spodobało. W końcu i u nas dzień zakończyliśmy wyznaczeniem
maksimum dnia. Udało się oddalić od luki sprzed tygodnia. Niestety radość
byków będzie niewielka, gdyż notowania posesyjne oraz obecny poziom
kontraktów właściwe niweluje pozytywny efekt regularnej sesji. Po sesji
dowiedzieliśmy się, że padła kolejna instytucja finansowa. Washington
Mutual Inc. Został przejęty przez JP Morgan & Chase. WaMu już od dłuższego
czasu poszukiwał kupca na siebie i znalazł. Cena jednak okazała się
znacznie niższa od aktualnych poziomów. W efekcie po sesji cena WaMu
spadła o trzy czwarte z $1,69 do 45c.
Wiadomością, która mogła popsuć nastroje to pojawienie się oficjalnej
recesji. II kw. był także drugim kwartałem spadku PKB. Dwa kwartały
obniżenia się PKB miały w Nowej Zelandii miejsce przed dekadą. Skala
spadku nie jest duża, ale jednak gospodarka się kurczy. PKB w II kw.
spadło o 0,2 proc., podczas gdy w I kw. spadek wyniósł 0,3 proc.
Konsumpcja spadła w relacji kwartał do kwartału pierwszy raz do 1992 roku.
Stan rynków jest następujący. Nikkei kończy dzień spadkiem o prawie 1
proc. Spadają ceny w Hong Kongu. Kontrakty w USA zaliczają spadek o 1,3
proc. Wygląda więc na to, że przyjdzie nam zacząć dzień od spadku. Nie
musi on być wielki, ale przypuszczalnie powrócimy w okolice wczorajszej
konsolidacji z połowy dnia. Nie robiłbym z niej dziś wielkiego wsparcia,
ale wydaje się, że warto ten poziom obserwować. Dla nas oczywiście
najważniejszym w tej chwili wsparciem pozostaje luka przed tygodnia.
Raczej nie zapowiada się, by miała być dziś zamknięta. Zresztą nie można
wykluczyć, że po słabszym otwarciu będzie miała miejsce kolejna próba
popytu w celu podniesienia rynku. W końcu wczorajszy dzień był dla byków
pomyślny i umożliwił powiększenie skali wzrostu cen. Nie zmienia to
oczywiście faktu, że nadal do tej zwyżki podchodzimy jako do korekty
spadków. Zatem na razie nie ma się czym emocjonować.