Portfele Polaków złapały oddech – niższa presja cenowa i utrzymujący się wzrost wynagrodzeń stworzyły więcej przestrzeni w domowych budżetach. Pokazuje to Indeks Realnego Portfela Polaka (IRPP), autorski wskaźnik opracowany przez ekspertów Goldenmark i Goldsaver, który w czerwcu wyniósł 3,2 pkt. Mierzy realną siłę nabywczą portfela statystycznego Polaka, uwzględniając m.in. dane dotyczące wynagrodzeń, inflacji oraz oszczędności.

Czytaj więcej

Inflacja bazowa najwyżej od 10 miesięcy, ale szerokiej fali podwyżek na razie nie widać

Średnie oprocentowanie nowych depozytów w bankach wyniosło w czerwcu 2,9 proc. brutto. Po uwzględnieniu 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych (podatku Belki), realna stawka trafiająca do kieszeni oszczędzającego to 2,35 proc. netto. Przy inflacji na poziomie 2,5 proc. oznacza to, że przeciętna lokata bankowa nadal przynosi niewielką realną stratę w wysokości -0,15 proc. Niższa inflacja sprawiła, że pieniądze w bankach nie tracą już na wartości tak drastycznie, jak w poprzednich latach, jednak przeciętny depozyt wciąż nie chroni kapitału w 100 proc. Aby wygenerować realną nadwyżkę po opodatkowaniu, konieczne pozostaje poszukiwanie ofert promocyjnych lub lokowanie oszczędności w aktywach odpornych na inflację.

Przeciętna pensja brutto w sektorze przedsiębiorstw sięgnęła w czerwcu 9 401,58 zł (+5,9 proc. r/r). Po skorygowaniu o niską, 2,5-procentową inflację, realny wzrost wynagrodzeń wyniósł +3,3 proc. r/r. – Łącząc tę dynamikę z realną stopą oszczędzania po opodatkowaniu (-0,15 proc.), otrzymujemy wartość Indeksu Realnego Portfela Polaka (IRPP) na poziomie 3,2 pkt. To wyraźny skok w porównaniu z poprzednimi miesiącami. Już 35. miesiąc z rzędu nasze realne dochody rosną, a czerwiec przyniósł zauważalne rozszerzenie przestrzeni finansowej w domowych budżetach – podkreśla Marta Dębska, ekspertka rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

Ostrożne inwestycje

– Czerwiec stworzył idealne okno transferowe do budowania trwałych nadwyżek majątkowych. Mamy do dyspozycji realnie więcej „wolnej gotówki” niż w poprzednich miesiącach. Sytuacja, w której inflacja mocno wyhamowała, a realne płace rosną, nie będzie jednak trwać wiecznie. Zamiast przeznaczać czerwcową nadwyżkę wyłącznie na bieżącą, wakacyjną konsumpcję, warto wykorzystać ten finansowy oddech na uszczelnienie portfela i dywersyfikację oszczędności – radzi Dębska.

Tymczasem w decyzjach polskich gospodarstw domowych widać przywiązanie do bezpieczeństwa. Najnowsze badanie Opinia24 przeprowadzone na zlecenie firmy Tavex pokazuje, że w 2025 roku 60 proc. Polaków zdołało odłożyć pieniądze. 39 proc. zdecydowało się przeznaczyć część środków na inwestycje. Największą aktywność inwestycyjną wykazywały osoby w wieku 40–49 lat, a więc grupa znajdująca się zazwyczaj na etapie większej stabilizacji zawodowej i finansowej.

– Wśród wszystkich osób, które zadeklarowały inwestycję środków [pytanie wielokrotnego wyboru – nie sumuje się do 100 proc.] pierwsze miejsce zajęły lokaty bankowe, które wskazało 33 proc. respondentów. Fundusze inwestycyjne wskazało 20 proc., akcje giełdowe – 17 proc., w złoto i obligacje Skarbu Państwa inwestuje po 16 proc. badanych. W nieruchomości inwestuje 12 proc., a w kryptowaluty 8 proc. – wylicza Tomasz Gessner, główny analityk Taveksu.

Pomogą ceny?

Według najnowszego raportu UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito, wzrost cen codziennych zakupów wyraźnie wyhamował. Badany koszyk 17 najczęściej kupowanych kategorii produktów w lipcu podrożał rok do roku średnio o 1,9 proc. W czerwcu zanotowano 2,7 proc. rdr. na plusie, a w maju – 3,4 proc. Podobny trend dotyczył żywności, której ceny ostatnio rdr. poszły do góry o 1,2 proc., po wzrostach o 1,9 proc. w czerwcu i 2,4 proc. w maju.

– Poziom wskaźnika inflacji sklepowej w lipcu 2026 roku osiągnął najprawdopodobniej swoje historyczne minimum. Jednak obawiam się, że nie powinniśmy się do niego przyzwyczajać. Ogólna inflacja GUS-owska jest nieco wyższa, co w dłuższym okresie jest ewenementem, bo z reguły koszty codziennych zakupów rosły szybciej niż ogólne ceny. Do tego dane NBP wskazują na wyraźny wzrost zasobów pieniądza w gospodarce. To z pewnością nie pozostanie bez wpływu na podwyżki cen w perspektywie kilkumiesięcznej przyszłości – mówi dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.

Ceny samej żywności wzrosły rok do roku w lipcu średnio o 1,2 proc., w czerwcu – o 1,9 proc., a w maju – o 2,4 proc.. – Osłabienie dynamiki wzrostu cen żywności możemy uznać za sezonowe. Okres wiosenno-letni charakteryzował się większą podażą świeżych warzyw i owoców, co przełożyło się zdecydowanie na niższe ceny i wyższą konkurencyjność między sklepami różnych formatów – stwierdza dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.