WIG20 przebił 4000 pkt. Patrząc na trwający sezon wyników firm i prognozy dla spółek, czy jest szansa na dalsze wzrosty?
W ostatnim czasie widzimy, że największe spółki radzą sobie dobrze, przy czym na zachowanie WIG20 duży wpływ ma zachowanie banków. I kiedy dokładniej przyjrzymy się bankom, trudno doszukać się tutaj jakiegoś przegrzania – zarówno jeśli chodzi o wskaźniki, jak i notowania porównywalnych spółek, czyli banków europejskich. Widać więc, że ta hossa jest napędzana wynikami. Natomiast największym czynnikiem ryzyka są globalne przepływy kapitału. Jeśli spojrzymy na banki europejskie w dłuższym horyzoncie, widać przyspieszenie wraz z objęciem kadencji przez Trumpa. Być może terminy jesiennych wydarzeń w Stanach Zjednoczonych mogą trochę pogorszyć nastroje w Europie. Trzeba więc pamiętać, że wyniki wynikami, ale w przypadku dużych spółek, a szczególnie banków, bardzo dużo waży globalny przepływ kapitału.
Wy jednak w swoich prognozach skupiacie się głównie na średnich i małych spółkach. Problem w tym, że trudno znaleźć jakąś branżę, która mogłaby szczególnie błyszczeć, ale też i taką po której można byłoby spodziewać się dużych rozczarowań.
Rzeczywiście, to jest chyba taki mieszany kwartał. Zarówno w budownictwie, jak i w przemyśle korygowaliśmy w dół nasze prognozy po rozmowach ze spółkami. Wciąż nie widać więc tych największych efektów ożywienia gospodarczego. W drugim czy trzecim szeregu spółek cały czas są jednak nadzieje – czy to na drugie półrocze, czy na przyszły rok. Sygnały płynące z gospodarki niemieckiej, zarówno miękkie, jak i twarde, wskazują, że przemysł mozolnie, ale jednak się odbudowuje. Poprawiają się też nastroje wśród przedsiębiorców. Wydaje się więc, że wciąż jest wiele tematów, które mogą w końcu skorzystać, jeżeli ożywienie w Europie Zachodniej rzeczywiście nadejdzie.
Czytaj więcej
18 sierpnia może zapaść wyrok rozstrzygający, komu przypadnie budowa odcinka linii Rail Baltica za 3,7 mld zł netto. Mirbud i Torpol liczą na odzys...
W przypadku budownictwa macie dwóch mocnych faworytów: Mirbud i Budimex. W przypadku Mirbudu dochodzi nie tylko temat samych wyników, ale też wyjścia z akcjonariatu Torpolu.
Wydaje się, że inwestorzy trochę mogli się obawiać tego dużego zaangażowania. Teraz pojawiła się informacja, że Mirbud upłynnił swój pakiet. To prawdopodobnie bardziej wskazuje na rezygnację z inwestycji w Torpol, chociaż pojawiają się też głosy, że może to być przygotowanie pod większy pakiet. Mirbud to wciąż spółka, która ma dobre perspektywy wyników. Jest jednym z większych podmiotów, a przy dużych kontraktach takie spółki prawdopodobnie będą premiowane. Natomiast największy moment niespodzianki czy niedowartościowania mamy już chyba za sobą. Był moment, kiedy notowania Mirbudu rzeczywiście mocno oderwały się od całej branży.
Kolejna branża, na którą zwracacie uwagę, to deweloperzy i tutaj chyba to przesłanie jest bardziej optymistyczne...
Można powiedzieć, że to jest chyba najspokojniejsza branża. Wyniki najbardziej spójnie zmierzają w dobrym kierunku. Oczywiście zdarzają się podmioty z lepszą czy gorszą sprzedażą. Murapol w ostatnim czasie trochę rozczarował, choć wciąż na tle branży jest atrakcyjnie postrzegany pod względem mnożników. Trzeba też pamiętać, że kwestia podaży została rozwiązana – był tam wcześniej nawis podaży, ale został zlikwidowany przez największego akcjonariusza. To również jest, naszym zdaniem, case z potencjałem. Z drugiej strony sprzedaż w części spółek pozytywnie zaskakuje. Do tego liczba oddawanych mieszkań jest na wysokim poziomie, więc wyniki rzeczywiście się spinają, a perspektywy cały czas są dobre.
W handlu wskazaliście LPP. Tutaj mieliśmy już wstępne wyniki finansowe. Trochę odbiegały od waszych prognoz – przychody były niższe od oczekiwań. To jakiś sygnał ostrzegawczy?
Te wyniki postrzegamy raczej neutralnie. Rzeczywiście, przychody były poniżej naszych oczekiwań, ale zostało to skompensowane marżą. W efekcie wpływ na wycenę jest minimalny. Plany ekspansji cały czas są podtrzymywane i wydaje się, że biznes powinien iść w dobrym kierunku. Oczywiście Sinsay ma sprzedaż like-for-like poniżej zera, ale pozostałe marki są już wyraźnie na plusie. Wydaje się więc, że LPP wciąż może wielu inwestorów zaskoczyć.
Kiedy mowa o handlu, to bardzo dużo emocji budzi Dino. Wyniki będą dla firmy chwilą prawdy?
Tutaj historia może być trochę bardziej skomplikowana. Wydaje się, że rynek oczekuje, iż II kwartał mógł być słabszy i chyba już się na to przygotował. Być może inwestorzy myślą już do przodu. Mieliśmy wyniki Biedronki, gdzie sprzedaż like-for-like była ujemna, ale marżę udało się utrzymać dzięki wewnętrznym ograniczeniom kosztów. Na horyzoncie pojawia się jednak pytanie, czy deflacja żywności, która ciążyła przez ostatnie miesiące, nie odchodzi do lamusa. Jeżeli spojrzymy chociażby na rynek zbóż w Europie, to wraz ze żniwami prognozy zbiorów są obniżane. W lipcu ceny pszenicy czy kukurydzy dynamicznie wzrosły. Do tego dochodzi kwestia Zatoki Ormuz, ograniczenia siarki i problemy w Rosji oraz ukraińskie ataki, które również powinny wpływać na rynek nawozów poprzez ograniczenie podaży. Mamy także El Niño. Dla Europy ma mieć niewielki wpływ, ale prognozy wskazują, że będzie to jedno z większych odchyleń temperatury w historii. Nie jest to do końca zbadane i nawet jeżeli zjawisko będzie dotyczyć bardziej rynków azjatyckich, jego skutki mogą częściowo przenieść się na Europę. Podsumowując, ryzyko powrotu inflacji żywności jest coraz większe. To oczywiście otoczenie sprzyjające sektorowi spożywczemu.