Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego agencje ratingowe podnoszą ocenę Argentyny, mimo bolesnych skutków reform dla obywateli.
  • Które sektory gospodarki napędzają wzrost PKB, a które wciąż zmagają się z recesją.
  • Jak drastyczne cięcia fiskalne wpłynęły na stopę ubóstwa oraz rynek pracy w kraju.
  • Jakie strategiczne wyzwania mogą zadecydować o przyszłości argentyńskiej gospodarki pod rządami Javiera Milei.

Argentynie nie udało się zdobyć pucharu w niedawnym piłkarskim mundialu, ale jej kibice cieszyli się z tego, że ich drużyna przynajmniej wyeliminowała Anglię. Niezależnie od piłkarskich mistrzostw świata, ich kraj odniósł jednak „symboliczne” zwycięstwo gospodarcze. W ciągu ostatnich trzech miesięcy, główne agencje ratingowe trzykrotnie podnosiły jego ocenę kredytową. Jako ostatnia zrobiła to agencja Moody’s, podnosząc rating z poziomu Caa1 do B3, z perspektywą pozytywną. Nadal jest on głęboko „spekulatywny”, ale Argentyna przestaje być postrzegana przez inwestorów jako seryjny bankrut. Już w zeszłym roku wyszła ona z recesji. Dane o jej PKB za drugi kwartał 2026 r. jeszcze nie zostały opublikowane, ale w ciągu poprzednich trzech kwartałów jej gospodarka rosła.

Buenos Aires, stolica Argentyny, od czasu do czasu przy- ciąga wielkie protesty przeciwko polityce a

Buenos Aires, stolica Argentyny, od czasu do czasu przy- ciąga wielkie protesty przeciwko polityce administracji prezydenta Javiera Milei. Poparcie sondażowe dla argentyńskiej głowy państwa jest wciąż jednak wysokie.

Foto: Gianfranco Vivi/Shutterstock

Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się, że po zeszłorocznej zwyżce o 4,4 proc., PKB Argentyny wzrośnie w tym roku o 3,6 proc. Prognozy analityków zebrane przez agencję Bloomberga wahają się natomiast od 2,4 proc. (Continuum Economics/4CAST) do 3,5 proc. (Itau Unibanco), z medianą na poziomie 3 proc. Nadal wysoka jest jednak inflacja. W czerwcu lekko  przyspieszyła do 33,5 proc. r./r., ale mocno wyhamowała ona od szczytu z kwietnia 2024 r., gdy wynosiła 292,2 proc. W grudniu 2023 r., gdy Javier Milei obejmował urząd prezydenta Argentyny, sięgała natomiast 211,4 proc. Główna stopa procentowa zeszła od tamtego momentu ze 126 proc. do 29 proc. Sytuacja gospodarcza w Argentynie, pod rządami Javiera Milei, pod pewnymi względami więc się poprawiła, ale wciąż jest daleka od normalności. Czy więc ekscentryczny, libertariański prezydent będzie w przyszłości pamiętany jako człowiek, który zrobił wiele, by pomóc gospodarce i zbudować fundamenty dla wyjścia z kryzysu, czy też jako ktoś, kto przeprowadził średnio udany eksperyment ekonomiczny?

Foto: Parkiet

Wygrany etap

– Najuczciwiej powiedzieć, że Javier Milei wygrał pierwszy etap stabilizacji, ale nie zakończył jeszcze przebudowy argentyńskiej gospodarki. Najważniejszym osiągnięciem jego administracji jest odzyskanie kontroli nad finansami publicznymi i zahamowanie spirali cenowej. Inflacja, która pod koniec 2023 r. przekraczała 200 proc. rocznie, w czerwcu 2026 r. wyniosła 1,9 proc. w ujęciu miesięcznym. Rząd utrzymał nadwyżkę pierwotną, ograniczył finansowanie wydatków dodrukiem pieniądza, zredukował subsydia i rozpoczął szeroką deregulację. To wyraźnie poprawiło wiarygodność kraju, czego potwierdzeniem są między innymi podwyżki ratingów– mówi „Parkietowi” Damian Chmiel, analityk finansowy w Finance Magnates.

Foto: Parkiet

Zwraca jednak uwagę na to że zmiany wprowadzone przez Milei były też bolesne dla gospodarki. – Pierwsza faza reform przyniosła recesję, spadek konsumpcji, ograniczenie inwestycji publicznych i silną presję na dochody gospodarstw domowych. Wskaźnik ubóstwa, który w pierwszej połowie 2024 r. wzrósł do 52,9 proc., obniżył się do 28,2 proc. w drugiej połowie 2025 r., ale rynek pracy nadal pozostaje słabym punktem. Bezrobocie w pierwszym kwartale 2026 r. wyniosło 7,8 proc., a poprawa sytuacji nie jest równomierna– dodaje Chmiel.

Czytaj więcej

Czy eksperyment Milei napotkał swoje granice?

Według danych INDEC, argentyńskiego urzędu statystycznego, silnikiem wzrostu gospodarczego jest rolnictwo. Na koniec 2025 r. sektor odnotował 32 proc. wzrostu rok do roku. Górnictwo naftowe urosło natomiast o 13 proc., głównie dzięki wydobyciu ropy ze złóż łupkowych Vaca Muerta, podczas gdy produkcja gazu zwiększyła się zaledwie o 1,7 proc. Górnictwo jako całość rozwijało się o 3,3 proc., przy czym produkcja litu wzrosła o ponad 40 proc., a wydobycie złota i srebra spadło. Jednocześnie Argentyna niedawno przeszła z importera energii netto do eksportera netto. Kraj przeszedł od deficytu energetycznego na poziomie 270 mln USD w 2023 r. do nadwyżki w wysokości 7,8 mld USD w 2025 r., która może się podwoić do końca tego roku.

Cięcia wydatków publicznych wciąż jednak biją w gospodarkę. Konsumpcja publiczna spadła w zeszłym roku o 0,9 proc. rocznie, a inwestycje zmniejszyły się o 11,6 proc. Z sondaży prywatnych wynika, że między styczniem a majem 2026 r. o 3 proc. Bezrobocie nieznacznie spadło– z 8 proc. do 7,8 proc. w ciągu ostatniego roku– ale utrzymuje się długotrwały trend słabego tworzenia miejsc pracy w sektorze formalnym i rosnącego zatrudnienia w szarej strefie. Około 200 tys. osób przeszło z formalnego zatrudnienia w sektorze prywatnym do pracy nierejestrowanej, która od dwóch dekad utrzymuje się na poziomie około 40 proc. aktywnej populacji kraju. Dochody z podatków spadły w ujęciu realnym w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy, zmuszając rząd do głębszych cięć wydatków, aby osiągnąć roczny cel nadwyżki fiskalnej na poziomie 1,4proc. zadeklarowany wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW).

Foto: Parkiet

Milei udało się za to zwiększyć rezerwy banku centralnego do około 49 mld USD. Są one już dwa razy wyższe, niż w 2023 r. O ile w momencie obejmowania władzy przez Milei koszt CDS-ów (instrumentów finansowych ubezpieczających przed ryzykiem bankructwa dłużnika) dla Argentyny wynosił około 1900 pkt, to obecnie sięga około 400 pb. To otwiera drogę Argentynie do powrotu na międzynarodowy rynek obligacji. Dotychczas administracja Milei dokonywała głównie emisji długu na rynku krajowym i wspierała się pożyczkami od międzynarodowych banków zabezpieczonymi gwarancjami Banku Światowego i Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju (IADB).

– To, co mamy dziś, według wszystkich wskaźników, to znacznie zdrowszy obraz w porównaniu z 2023 r.. Znacznie silniejsza pozycja Argentyny jest wynikiem ciężkiej pracy rządu, a także poświęcenia argentyńskiego narodu– stwierdziła Kristalina Georgiewa, dyrektor generalna Międzynarodowego Funduszu Walutowego, podczas niedawnej wizyty w Buenos Aires.

Czytaj więcej

Milei promował oszukańczą kryptowalutę

– W perspektywie najbliższych kwartałów najbardziej prawdopodobny jest dalszy wzrost gospodarczy, ale w modelu dwóch prędkości. MFW prognozuje wzrost PKB o około 3,5 proc. w 2026 r. Motorem będą energia, górnictwo, rolnictwo i napływ inwestycji zagranicznych. Znacznie wolniej mogą odbudowywać się przemysł, handel, budownictwo i konsumpcja. To ważne, ponieważ bez szerszego ożywienia reformy mogą nadal być postrzegane jako korzystne przede wszystkim dla sektorów eksportowych. Dla inwestorów Argentyna pozostaje rynkiem o dużym potencjale, ale również ponadprzeciętnym ryzyku. Najważniejszym testem będzie trwałe zwiększenie rezerw walutowych, utrzymanie dyscypliny fiskalnej oraz obsługa wysokich płatności zadłużenia w walutach obcych w 2027 r. Jeżeli Milei utrzyma polityczne poparcie i nie dopuści do kolejnego kryzysu walutowego, Argentyna może wejść na ścieżkę kilku lat solidnego wzrostu. Jeżeli jednak reformy nie przełożą się na miejsca pracy i wyraźną poprawę poziomu życia, ryzyko politycznego odwrotu ponownie wzrośnie– prognozuje Chmiel.

Ciąg dalszy batalii

Wybory prezydenckie w Argentynie– połączone z parlamentarnymi– mają się odbyć w październiku 2024 r. Jest jeszcze zbyt wcześnie, by kreślić wiarygodne scenariusze dla tych elekcji. Jak na razie jednak niemal wszystkie sondaże dają największe poparcie obecnemu prezydentowi. Milei ma w nich niemal 40 proc. poparcia. Tylko w jednym z badań z ostatnich miesięcy został on wyprzedzony przez Axela Kicillofa, gubernatora Buenos Aires, reprezentującego lewicowe, peronistowskie ugrupowanie Fuerza Patria. To sugeruje, że duża część Argentyńczyków nadal ufa swojemu ekscentrycznemu prezydentowi, pomimo tego, że przeprowadzane przez niego reformy były czasem bolesne. Da się to częściowo wytłumaczyć tym, że obecna opozycja skompromitowała się, gdy sama była u władzy. Wciąż dostarcza też amunicji przeciwko sobie. Przykładem było zachowanie jednej peronistowskiej pani senator, która kilka dni temu urządzała protest, podczas którego twierdziła, że „przez Milei nie ma co jeść”, a później wyjechała, by w luksusowych warunkach oglądać mundial w USA.

Foto: Parkiet

Pomimo cięć wydatków publicznych, stopa ubóstwa w Argentynie zmniejszyła się pod rządami Milei. Katolicki Uniwersytet Argentyny szacuje ją na 36 proc., co jest najniższym poziomem od 2018 r.. Statystyki INDEC wskazują natomiast, że ta stopa spadła z 52,9 proc. w 2024 r. do 28,2 proc. na koniec 2025 r. Dane UNICEF przytaczane przez rząd wskazują natomiast, że 1,7 miliona dzieci wyszło z ubóstwa, co jest efektem ukierunkowanego wsparcia dla najuboższych rodzin. „Terapia szokowa” nie była więc aż tak drastyczna, jak to przedstawia argentyńska opozycja. Poważnym problemem jest jednak to, że płace realne są niższe niż w 2023 r. Koszty życia więc rosną, a wielu Argentyńczyków nie odczuwa pozytywnych efektów wzrostu gospodarczego opartego na boomie surowcowym.

Czytaj więcej

Czy Milei rzeczywiście naprawia gospodarkę?

Od czasu do czasu wybuchają więc protesty wymierzone w administrację Milei. W maju protestowali studenci oraz pracownicy uniwersytetów. Organizatorzy tych demonstracji chwalili się, że na ulice Buenos Aires wyszło wówczas 600 tys. ludzi. Protestowano przeciwko cięciom w sektorze edukacji. Milei, od zdobycia władzy, obciął budżet na uniwersytety publiczne o 40 proc. Zszedł on do 0,4 proc. PKB, czyli najniższego poziomu od 1989 r. Płace pracowników naukowych spadły o 33 proc., uwzględniając inflację. Milei nic sobie jednak z protestów nie robi. Wszak uniwersytety zawsze były bastionem nielubianej przez niego lewicy. Logiczne jest więc to, że tnie im finansowanie. Dla Javiera Milei, powrót kraju na ścieżkę wzrostu gospodarczego, jest bowiem tylko etapem w szerszym przedsięwzięciu: zmianie mentalności narodu i wygraniu wojny kulturowej z peronistowską lewicą, która rządziła Argentyną przez wiele lat.

Spór z Brazylią, który ma związek z nadchodzącymi wyborami

Argentyński prezydent Javier Milei nie gryzł się w języku podczas wiecu Flavio Bolsonaro, prawicowego kandydata na prezydenta Brazylii (który jest synem przebywającego w areszcie domowym byłego prezydenta Jaira Bolsonaro). Milei obraził obecną, lewicową głowę państwa brazylijskiego - Inacio Lulę da Silvę. Nie wymieniając go z nazwiska, nazwał go „złodziejem” i „skazańcem”, a sędziego Sądu Najwyższego Brazylii Alexandra de Moraesa „łysym śmieciem”. W reakcji na ten incydent, brazylijskie MSZ wezwało swojego ambasadora w Buenos Aires na konsultacje. Resort dał do zrozumienia, że Milei obraził „naród brazylijski i brazylijską demokrację”. To nie powstrzymało argentyńskiego prezydenta przed dalszymi uderzeniami w Brazylię. Stwierdził on, że międzynarodowa kampania czarnego PR przeciwko Argentynie po Mistrzostwach Świata FIFA 2026 była częścią skoordynowanej „antyargentyńskiej kampanii”. - Wiecie, kto wpłacił najwięcej pieniędzy na tę antyargentyńską kampanię? Rząd brazylijski. Dwadzieścia pięć procent środków pochodziło od rządu Brazylii - zadeklarował Milei. Dodał również, że ta kampania, rozpalająca negatywne emocje przeciwko argentyńskiej drużynie, była także finansowana przez Meksyk oraz przez Partię Demokratyczną w Stanach Zjednoczonych. - To przywódcy postępowi, którzy nie chcą, by idee wolności odniosły sukces - stwierdził prezydent Argentyny. Milei nigdy nie krył, że jest bliskim sojusznikiem brazylijskiej prawicy i że chciałby jej zwycięstwa w najbliższych wyborach parlamentarnych. Bardzo pozytywnie oceniał on zwycięstwa prawicowych kandydatów w kolejnych krajach Ameryki Łacińskiej - m.in. w Kolumbii, Peru, Chile i Hondurasie. Przez region przetacza się obecnie fala wzrostu poparcia dla prawicy, będąca w wielu przypadkach skutkiem zmęczenia lewicowymi rządami. Milei wyraźnie liczy, że dotrze na również do Brazylii. Można się spodziewać również, że argentyński libertariański prezydent przyjąłby z radością upadek komunistycznego reżimu na Kubie oraz sprzymierzonej z nim dyktatury w Nikaragui. Milei od dawna pozycjonuje się też jako bliski sojusznik prezydenta USA Donalda Trumpa oraz Izraela. HK

Spór o Falklandy/Malwiny znów przypomina o sobie Brytyjczykom

“Las Malvinas son argentinas” (hiszp. „Malwiny są argentyńskie”) - taki transparent pokazała argentyńska drużyna piłkarska po wygranym meczu z Anglią na Mundialu. Malwinami Argentyńczycy nazywają wyspy na południowym Atlantyku, które Brytyjczycy zwą Falklandami i kontrolują jako część własnego terytorium. Oba kraje stoczyły w 1982 r. wojnę o Falklandy/Malwiny. W jej trakcie początkowo zostały one zdobyte przez argentyńskie siły inwazyjne, a później odbite przez Brytyjczyków. Mieszkańcy tych wysp - zwani przez Argentyńczyków Kelperami - twardo deklarują, że czują się Brytyjczykami. Nie przeszkadza to jednak Argentynie w wysuwaniu roszczeń. „Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, Malwiny są argentyńskie. Dyskusja na temat suwerenności naszych wysp toczy się między państwami, dlatego Wielka Brytania musi prowadzić dwustronne rozmowy z Argentyną w sprawie roszczenia, które podtrzymujemy z powodów prawnych, historycznych i geograficznych. Kelperzy to Anglicy mieszkający na argentyńskim terytorium; nie są oni częścią tej dyskusji. Jeśli czują się Anglikami, powinni wrócić do swojego kraju, który znajduje się tysiące mil stąd” - napisała argentyńska wiceprezydent Victoria Villarruel. Obecnie Falklandów strzeże jeden brytyjski okręt - HMS „Forth”, patrolowiec z jednym działem kal. 33 mm, który oddano w 2018 r. do służby w Royal Navy z setką defektów, oraz trzy myśliwce Typhoon. Argentyna rozbudowuje swoje siły zbrojne, kupując nowy sprzęt m.in. w USA. Gdyby przeprowadziła inwazję, Wielka Brytania miałaby poważny problem ze zorganizowaniem ekspedycji mającej odbić te odległe wyspy. HK