Po dwóch sielankowych miesiącach tego roku nadszedł moment, do którego z pewnością będziemy jeszcze często wracać, analizując zachowanie poszczególnych aktywów w tym roku. Rynki akcji znalazły się pod presją, choć paniki jeszcze nie widać, natomiast obligacje długoterminowe w ledwie tydzień wymazały zyski z kilku miesięcy. Na dokładkę mocno oberwało się polskiemu złotemu.
Rynkowe nastroje w minionym tygodniu podyktowane były wydarzeniami z Bliskiego Wschodu, mianowicie atakiem USA i Izraela na Iran, a może nawet bardziej oporem, jaki stawia ten ostatni. Początkowo reakcja inwestorów była dość stonowana, ale zarazem książkowa – akcje traciły, a dolar się umacniał. Z każdym kolejnym dniem walk sytuacja komplikuje się, szczególnie że chodzi o transport kluczowego surowca, tj. ropy naftowej. W piątek po południu cena baryłki ropy WTI rosła o 8 proc., do blisko 88 dolarów. Ropa Brent przekraczała już 90 dolarów, co oznaczało około 30-proc. wzrost w ciągu dwóch tygodni oraz 50-proc. rajd od początku roku.
Inwestorzy wycofują się przede wszystkim z najbardziej ryzykownych aktywów, czyli akcji i walut rynków wschodzących, ale też obligacji skarbowych. WIG20 kończył tydzień 5,5 proc. poniżej zamknięcia lutego, aczkolwiek wynik ten wcale nie stawiał go w najgorszym świetle wśród innych giełd europejskich, w tym krajów rozwiniętych. Niemiecki DAX czy francuski CAC 40 wypadają w tym samym okresie jeszcze słabiej. Ale coraz gorsze nastroje obejmują również Stany Zjednoczone, które i tak od początku roku pozostawały w tyle.
Czytaj więcej
Zmniejszenia ekspozycji na akcje w portfelach funduszy z początkiem marca można było się spodziew...