W wynikach za I kw. br. przeważającej grupy spółek przemysłowych można było dostrzec pozytywne tendencje. Wynikały jednak one w dużej mierze z poprawy w zakresie kosztów, podczas gdy przychody nadal kulały. – Spora część spółek przemysłowych miała stosunkowo słabe wyniki w 2025 r. zatem baza porównawcza w I kw. była dla nich relatywnie nisko zawieszona – zwraca uwagę Łukasz Rudnik, analityk Trigon DM.

Korzyści z regulacji

Z dobrej strony pokazały się niektóre spółki z branży stalowej. – Wyniki spółek stalowych wspierają obserwowane od początku roku wzrosty cen stali. Jednak w I kw. nie przełożyło się to jeszcze w pełni na raportowane wyniki z uwagi na mroźną zimę w Polsce, która ograniczyła popyt na stal w sektorze budowlanym. W II kw. widoczny jest dalszy wzrost cen stali, a sytuacja popytowa znormalizowała się, co powinno pozytywnie wpływać na wyniki, przy czym spółki podkreślają, że popyt pozostaje umiarkowany i w branży nie widać boomu inwestycyjnego, którego można by się spodziewać w związku z inwestycjami z KPO i funduszy unijnych – zauważa Rudnik.

Zwraca uwagę, że wzrost cen wyrobów stalowych w UE nie jest napędzany sytuacją popytową, a zmianami regulacyjnymi, w tym wprowadzeniem od stycznia CBAM dla wyrobów stalowych importowanych do UE, co ograniczyło napływ taniej stali z Azji i Ukrainy. – Od 1 lipca wejdzie w życie nowy Safeguard na wyroby stalowe, który przepołowi bezcłowy import stali do UE, co w naszej ocenie może wywołać kolejną falę podwyżek cen w III kw. pomimo umiarkowanej sytuacji popytowej. Ciężko teraz stwierdzić, czy odbudowa popytu na stal w UE wystąpi w tym roku. – ocenia Rudnik. – W sektorze w I kw. lepsze wyniki r./r. pokazały Bowim, gdzie na poziomie EBIT z wyłączeniem pozostałej działalności operacyjnej wynik był najwyższy od II kw. 2022 r. Cognor zmniejszył r./r. poziom straty netto na sprzedaży, Stalprofil miał porównywalny wynik, a Stalprodukt i MFO zanotowały pogorszenie wyników r./r. – zauważa.

Czytaj więcej

Kolejny sezon już wystartował. Kto zaskoczy wynikami za I kwartał?

Marże w górę

W trudnym otoczeniu,, część spółek przemysłowych zredukowała koszty operacyjne, co przyniosło efekt w postaci poprawy rentowności. Był on zauważalny w wynikach Amiki, która w I kw. kontynuowała trend poprawy marż. Producent sprzętu AGD widzi miejsce na dalszą poprawę wyników mimo że popyt na rynku dóbr trwałych w Europie nadal kuleje. – Cały czas nie osiągamy zakładanych wzrostów sprzedaży. Decydującą rolę odgrywa popyt. W zakresie pracy nad poprawą rentowności idziemy zgodnie z kierunkiem wyznaczonym w strategii na lata 2025-2027. Jeśli chodzi o wskaźniki rentowności, jesteśmy już bardzo blisko osiągnięcia 5 proc. marży EBITDA (w I kw. było to 4,9 proc. – red.) – podkreślał podsumowując wyniki, Michał Rakowski, wiceprezes Amiki.

Lepsze rok do roku wyniki w I kw. 2026 r. (wzrost marż operacyjnych) pokazał Sanok RC. Producent wyrobów gumowych udowodnił, że potrafi sobie poradzić w wymagającym otoczeniu, ale przeciągający się konflikt na Bliskim Wschodzie przyniósł nowe wyzwania związane z surowcami, co może rzutować na wyniki w kolejnych kwartałach. Warto zauważyć, że z uwagi na kryzys w europejskiej motoryzacji znaczenie segmentu motoryzacyjnego w jego przychodach spada. Odpowiedzią zarządu jest dywersyfikacja sektorowa i poszukiwanie wzrostu poprzez kolejne akwizycje w innych obszarach działalności.

– Spółka funkcjonuje w warunkach umiarkowanego wzrostu przy podwyższonej niepewności, jednocześnie kontynuując proces poprawy jakości biznesu poprzez dywersyfikację segmentową i produktową. Firma skutecznie ogranicza zależność od segmentu motoryzacji, rozwijając szybciej rosnące obszary, takie jak budownictwo i mieszanki. W średnim terminie może to stabilizować wyniki finansowe. Krótkoterminowe perspektywy pozostają obciążone czynnikami geopolitycznymi – ocenia Michał Sopiel z Erste Group.

Czytaj więcej

Spółki przemysłowe wychodzą z wynikowego dołka, ale wyzwań nie brakuje

Otoczenie nie pomaga

Oznaki poprawy widać w wynikach Wieltonu, który mierzy się ze skutkami kryzysu w branży transportowej w Europie. Tyle że zbyt wolne tempo tej poprawy rozczarowało analityków i rynek. EBITDA grupy w I kw. wyniosła tylko 3 mln zł, a na poziomie operacyjnym i netto była strata odpowiednio 21 mln zł i 38 mln zł. – Wyniki były słabsze od oczekiwań, przede wszystkim na poziomie rentowności. Przychody były tylko umiarkowanie poniżej konsensusu, więc główny problem nie leżał w sprzedaży, ale w tym, że poprawa wolumenów, miksu i cen nie przełożyła się na taką marżę, jakiej rynek oczekiwał. Spółka od pół roku wspomina o zauważalnej poprawie rynku, a oczekiwania analityków i inwestorów wzrosły szybciej, niż pozwalało na to realne tempo poprawy. Nie mówimy więc o rozczarowujących wynikach w sensie kierunku zmian, lecz o rozczarowaniu tempem poprawy – wskazuje Adam Zajler z BM Banku Millennium. Wyjaśnia, że największym wyzwaniem dla spółki będzie płynność i finansowanie kapitału obrotowego, bo zarząd wskazuje, że ogranicza to pełne wykorzystanie wysokiego backlogu. Drugim istotnym wyzwaniem pozostają koszty komponentów i presja cenowa, zwłaszcza przy rosnących cenach stali, energii, aluminium i osi – wskazuje. W jego ocenie w 2026 r. otoczenie rynkowe może być nieco bardziej sprzyjające niż w poprzednim roku, ale jako bardziej prawdopodobny zakłada scenariusz stopniowej poprawy niż mocnego odbicia.

Przełomu nie było widać w wynikach Arctic Paper. Kwartalna EBITDA skurczyła się r/r o 90 proc., do zaledwie 2,6 mln zł. Papierniczo-celulozowa grupa przechodzi trudny okres naznaczony spadkiem popytu. W ocenie zarządu Arctica perspektywy na 2026 r. nie dają powodów do optymizmu w związku z niepewnością wywołaną konfliktem na Bliskim Wschodzie oraz brakiem widoków na szybki powrót ożywienia popytu. – Arctic Paper nadal działa w trudnym otoczeniu rynkowym, na które składają się: słaby popyt na papier, ograniczający możliwość przenoszenia wyższych kosztów surowców na odbiorców, utrzymująca się presja ze strony kosztów zmiennych, niekorzystne zmiany FX w segmencie celulozy oraz relatywnie wyższy wzrost ceny celulozy liściastej względem iglastej – wyjaśnia Alicja Marcinkiewicz z BM PKO BP. W jej ocenie, odbudowa marż ma zależeć od zapowiadanych podwyżek cen, kontroli kosztów i ograniczenia inwestycji, co jednak w tak wymagającym otoczeniu nie będzie łatwym zadaniem.