Na wykresach indeksów WIG i WIG20 utworzyła się w ostatnich tygodniach formacja głowy z ramionami (RGR), a więc jeden z najbardziej rozpoznawalnych układów zapowiadających zmianę trendu ze wzrostowego na spadkowy. I choć sygnał sprzedaży się nie pojawił, a trwające od kilku dni zwyżki dają nadzieję na zanegowanie RGR, jest to dobra okazja, by przypomnieć sobie specyfikę tych popularnych narzędzi analizy technicznej (AT), czyli formacji liniowych. Jakie ryzyko wiąże się z ich stosowaniem? Czy mogą być one źródłem rynkowej przewagi?

Historyczna pułapka

Foto: GG Parkiet

Jedno z głównych założeń AT mówi, że historia lubi się powtarzać. Na wykresach giełdowych ta powtarzalność objawia się charakterystycznymi kształtami tworzonymi przez linię ceny, zwanymi formacjami. Inwestorzy i analitycy lubią ich poszukiwać, bo ich pojawienie się zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia określonego ruchu kursu. To doszukiwanie się porządku w chaosie szeregów czasowych nie jest domeną jedynie giełdowych zapaleńców. „Poszukiwanie schematu w przypadkowych danych jest podstawową funkcją naszego mózgu – tak podstawową, że nie musielibyśmy się ograniczać do nazwy homo sapiens, czyli »człowiek rozumny«; bez obaw moglibyśmy nazwać się homo formapetens, czyli »człowiek poszukujący schematów«" – napisał w książce „Twój mózg, twoje pieniądze" Jason Zweig. Mózg człowieka nie toleruje próżni lub niejasności, dlatego dąży do porządkowania i kategoryzowania napływających do niego informacji. Częścią tego procesu jest właśnie analiza trendów z przeszłości, która pozwala wykryć powtarzalne schematy i sygnały transakcyjne. Zwracamy na to uwagę, gdyż kryje się tutaj prosta pułapka – powtarzalność schematu z przeszłości nie gwarantuje jego wystąpienia w przyszłości. To, że na wykresie WIG20 pojawiła się ostatnio RGR, nie daje 100-proc. pewności, że hossa dobiega końca. Mało tego – nawet wyraźne przebicie w dół linii szyi, a więc książkowy sygnał sprzedaży, nie musi być początkiem bessy. Ktoś spyta więc: jaki sens ma zaprzątanie sobie tym głowy?

Statystyczna przewaga

Odpowiedź znaleźć można w książce Thomasa Bulkowskiego „Analiza formacji na wykresach giełdowych". Autor stworzył listę formacji liniowych, poddał je testom statystycznym i opisał, które działają i z jaką skutecznością, a które są bezużyteczne. Pokazał też, jak w praktyce wykorzystać te pierwsze. I choć Bulkowski swoje badania przeprowadzał na wykresach amerykańskich spółek, to nic nie stoi na przeszkodzie, by podobną metodologię zastosować dla rodzimych. Analiza formacji nabiera sensu, gdy przeprowadzimy testy historyczne, pozwalające określić ilościowo, jaka jest trafność danego sygnału (odsetek zyskownych wskazań) i jakiej wielkości ruch ów sygnał poprzedza. Dzięki takim informacjom jesteśmy w stanie oszacować nasze szanse i dobrać odpowiednią wielkość kapitału do danej transakcji. Mało tego: formacje liniowe mają wiele istotnych poziomów cenowych (np. linia szyi, lokalny dołek, ramię trójkąta), które można wykorzystać do ustawienia zleceń stop loss, które zabezpieczą nas na wypadek, gdy sygnał okaże się fałszywy. Widzimy więc, że dzięki analizie statystycznej formacji możemy zbudować jasno sprecyzowaną strategię inwestycyjną, co zdaniem wielu rynkowych praktyków jest niezbędne, by w ogóle móc myśleć o długoterminowym zarabianiu na rynkach finansowych.

Przeprowadzanie testów znacznie ułatwiają inwestorom współczesne narzędzia informatyczne. W kontekście formacji liniowych ciekawym rozwiązaniem jest aplikacja Pattern Recognizer, która służy do automatycznego wykrywania formacji na wykresach. Dostępna jest m.in. na platformie Meta Trader w DM BOŚ. Wykrywa kilkanaście formacji, przy czym działa w dwóch modułach – identyfikuje schematy na bieżąco i pokazuje te, które wystąpiły w przeszłości. Formacje są zaprogramowane według pewnych reguł, co wyklucza subiektywizm.

Analiza formacji na wykresach giełdowych, Thomas N. Bulkowski, Wyd. Linia, Warszawa 2011

Analiza formacji na wykresach giełdowych, Thomas N. Bulkowski, Wyd. Linia, Warszawa 2011

Foto: Archiwum

piotr.zajac@parkiet.com

Formacje liniowe dzielą się na zapowiadające zmianę trendu (np. głowa z ramionami, podwójne dno) oraz jego kontynuację (np. flaga, klin). Przyjmują zazwyczaj kształt mniej lub bardziej regularnych konsolidacji notowań, która świadczy o tym, że rynek wchodzi w pewną fazę niezdecydowania, przestoju. Wyjście z takiej fazy, a więc przełamanie linii sygnalnej (może to być linia szyi w RGR, lokalny szczyt w formacji podwójnego dna, ograniczenie flagi lub klina) zapowiada nowy ruch, o kierunku zgodnym z kierunkiem wybicia.

W jaki sposób do analizy formacji liniowych podchodzą rynkowi eksperci?

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Analiza Techniczna (AT) w głównej mierze bazuje na formacjach liniowych, które mogą być niedostrzegane na wykresach świecowych czy słupkowych. Istotą problemu jest interwał, który na niskich poziomach nie jest tak ważny jak na wykresach w ujęciu tygodniowym. Często tak bywa, że to, co widać na wykresie tygodniowym, nie jest widoczne na dziennym czy godzinowym. Dzięki wizualizacji notowań w postaci np. cen weekly close (zamknięcie tygodnia, red.) można uzyskać bardzo ważne informacje, użyteczne w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Przykładem może być zachowanie indeksu MSCI EM, gdzie w okresie VIII 2015 r. – V 2016 r. została zbudowana jakże ważna formacja odwrócenia trendu, czyli odwrócona głowa z ramionami (oRGR). Stosowanie formacji liniowych wskazane jest podczas elliottowskiego oznaczania fal oraz w celu doszukania się układów typu FAKE. W praktyce bywa, że widoczne podczas sesji fałszywe wybicia nie są rejestrowane przez ceny zamknięcia. Arcyważne jest także to, aby zlecenia stop loss konstruować w oparciu o close, gdyż tylko takie przebicie jest czytelne i bardziej wiarygodne.

Michał Krajczewski, kierownik zespołu ds. doradztwa inwestycyjnego BM BGŻ BNP Paribas

Formacje liniowe są jednym z głównych narzędzi AT. Podstawą jest wyznaczanie linii trendu lub kanału, w którym porusza się kurs. Jest to jeden z lepszych sposobów na określenie wsparć lub oporów (szczególnie w trendzie bocznym) albo jeden z lepszych sygnałów zmiany trendu w przypadku przebicia linii trendu lub wyjścia z kanału. Jeżeli chodzi o formacje odwrócenia trendu, warto szukać na wykresie podwójnego dna lub szczytu – są one stosunkowo łatwe do zdefiniowania i dają wyraźne wskazania. W przypadku formacji kontynuacji trendu nieco rzadziej występującą, ale skuteczną, jest formacja flagi. W mniejszym stopniu korzystam z formacji głowy z ramionami lub trójkąta z uwagi na trudności w definicji dokładnego momentu ich występowania. Jest to zresztą jeden z największych mankamentów omawianych formacji – przykładowo jeden inwestor na wykresie tego samego waloru może zauważyć głowę z ramionami, a inny podwójne dno lub flagę. W przypadku każdego ze sposobów wykorzystywanych w AT skuteczność można poprawić, korzystając w tym samym czasie z dodatkowych narzędzi, np. oscylatorów czy formacji świecowych.

Sobiesław Kozłowski, szef działu analiz Raiffeisen Brokers

W selekcji spółek wykorzystuję różnorodne narzędzia, w tym m.in. analizę techniczną. Generalnie im krótszy horyzont inwestycyjny, tym większe znacznie AT, choć analiza fundamentalna w zdecydowanej większości przypadków będzie miała istotniejszą wagę. Analizując wykresy, przychylnie oceniam formacje kontynuacji i staram się monitorować potencjalne układy odwrócenia trendu, zarówno na spółkach, jak i kluczowych determinantach wyników (np. miedź dla KGHM czy butadien dla Synthosu).

Z mojego punktu widzenia zaletą analizy formacji liniowych jest szybkość analizy oraz wcześniejsze sygnały wobec wyników okresowych publikowanych z co najmniej kilkutygodniowym opóźnieniem do zdarzeń księgowych.

Co do zasady stosuję wieloaspektową analizę spółek i formacje liniowe są jednym z elementów. W obszarze formacji liniowych sygnalizujących odwrócenie trendu lubię podwójne dno oraz spodek. Ryzykiem przy szukaniu podwójnego dna jest uformowanie się chorągiewki. Z formacji kontynuacji trendu szukam flag. Zaletą, ale i wadą flagi jest krótki okres formowania.