Od początku hossy WIG wzrósł ponadtrzykrotnie. Rekord wszech czasów – po 19 latach – ustanowił w tym miesiącu również WIG20. Po tym imponującym rajdzie przybywa pytań o dalszą koniunkturę na warszawskim parkiecie. Najnowszy odczyt Indeksu Nastrojów „Parkietu” przynosi wyraźne pogorszenie ocen perspektyw giełdowych zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie badane przez nas wartości spadły w porównaniu z poprzednim tygodniem. Odczyt dla WIG w miesięcznej perspektywie osunął się poniżej symbolicznej granicy 50 pkt.

Sceptycyzm co do dalszych wzrostów wynika również z analizy rejestru krótkiej sprzedaży. Widać dużą aktywność funduszy grających na spadek cen polskich akcji. Obecnie w rejestrze jest 20 pozycji. Najchętniej shortowaną spółką niezmiennie jest Modivo (cztery pozycje), a także Grupa Azoty (trzy) i JSW (też trzy). Natomiast niektóre firmy z rejestru zniknęły. Jeszcze w czerwcu fundusze stawały na spadek cen akcji Asseco Poland, Tauronu, Ten Square Games czy Żabki. Teraz tych firm w rejestrze już nie ma. Natomiast jeśli spojrzymy w dłuższej perspektywie, to zobaczymy, że wraz z rozwojem hossy liczba krótkich pozycji na akcjach spółek z GPW rosła – początkowo mocno. A w ostatnich miesiącach utrzymuje się na stosunkowo stabilnym poziomie. Widać również ciekawe zjawisko dotyczące wielkości firm trafiających do rejestru. Jeszcze kilka lat temu były to niemal wyłącznie blue chips, a teraz na liście mamy również firmy średniej wielkości, jak Scanway czy Creotech Quantum.

W poniedziałek WIG oscylował w okolicach piątkowego zamknięcia. Po południu miał wartość niespełna 152 tys. pkt. Z kolei WIG20 lekko tracił, utrzymując się poniżej 4000 pkt.

Czytaj więcej

Shorty trzymają się mocno. Pechowa trzynastka, w tym sześć nowych spółek

Analitycy pytani o perspektywy dla polskiej giełdy oraz możliwego dalszego wzrostu indeksów wypowiadają się raczej ostrożnie.

– Oczekiwałbym raczej trendu bocznego, a nawet spadków, gdyby problem długu (w USA czy Polsce) zaczął być problemem dla inwestorów. Obecnie brak czynników, które mogłyby wpłynąć na ukształtowanie się mocniejszego trendu wzrostowego, rosną natomiast obawy o trwałość trendu w USA – komentuje Marcin Materna, dyrektor działu analiz BM Banku Millennium. Dodaje, że w tej sytuacji na większe wzrosty zapewne musimy poczekać do końca roku.

– W Polsce z „małą gwiazdką”: jeśli ryzyko zmiany na scenie politycznej po wyborach w 2027 r. wzrośnie, ocena inwestorów zagranicznych polskiej giełdy może być mniej pozytywna niż obecnie. A to z kolei – po publikacji rocznych strategii – osłabi popyt na polskie akcje – zauważa ekspert.

Zachowanie indeksów w dużej mierze zależy od kondycji gospodarki, wyników spółek i tego, czy będą one dalej zwiększać zyski. Przy rosnących kosztach może być to coraz trudniejsze. Polacy w swoich budżetach domowych coraz mocniej odczuwają drogą energię i paliwa. Pytanie, jak przełoży się to na konsumpcję. Ekonomiści mBanku zakładają, że w ciągu kilku kolejnych kwartałów nastąpi umiarkowane ochłodzenie wzrostu spożycia prywatnego. W lipcu sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,9 proc. wobec 4,2 proc. oczekiwanych średnio przez rynek.

Czytaj więcej

Ciekawe zjawisko: shorty odpuszczają? Pięć spółek zniknęło z rejestru

Entuzjazm dotyczący dalszych wzrostów na polskim rynku akcji studzi też Michał Krajczewski, szef zespołu doradztwa inwestycyjnego w BM BNP Paribas.

– Po dobrym okresie zarówno dla globalnych rynków, jak i krajowej giełdy w ostatnich miesiącach narastają pytania, czy nie zwiększa się prawdopodobieństwo korekty. Historycznie trzeci kwartał jest relatywnie słabszym okresem sezonowym. Dodatkowo, jak pokazują statystyki czteroletniego cyklu prezydenckiego, kwartał przed wyborami połówkowymi (ang. mid-terms), które są na początku listopada, jest najgorszym w tym cyklu – mówi Krajczewski. Nie można zatem wykluczyć, że po mocnych wzrostach od początku roku na giełdach zobaczymy korektę. Realizacji zysków może sprzyjać powrót napięcia na Bliskim Wschodzie, silniejszy wzrost rentowności obligacji skarbowych czy podaż akcji związana z planowanym gigantycznym IPO Anthropica.

– Póki co traktowalibyśmy to jednak jako korektę w trendzie wzrostowym, a nie zmianę trendu. Dobra koniunktura gospodarcza na świecie i rosnące zyski przedsiębiorstw są głównym paliwem obecnej hossy, a wyceny, poza grupą spó- łek wzrostowych w USA, na świecie nie są wygórowane – ocenia ekspert BM BNP. Warto też mieć ma uwadze, że sześć miesięcy po wyborach mid-terms w USA jest najlepszym sezonowo okresem w cyklu czteroletnim, co z kolei sprzyjałoby zbudowaniu kolejnej fali hossy.