Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki doprowadziły amerykańskie rezerwy ropy naftowej do najniższego poziomu od ponad 40 lat.
  • W jaki sposób niestabilność na Bliskim Wschodzie wpływa na globalne bezpieczeństwo energetyczne.
  • Dlaczego plan uzupełnienia rezerw ropą z Wenezueli napotyka na techniczne i operacyjne wyzwania.
  • Jakie mogą być długoterminowe skutki obecnego stanu rezerw dla stabilności rynków naftowych.par

Plan prezydenta USA Donalda Trumpa, mający na celu uzupełnienie amerykańskiego rezerwuaru ropy naftowej (SPR) wenezuelską ropą, ponownie zwrócił uwagę na amerykańskie zapasy awaryjne ropy. – Ogłoszenie to nastąpiło w momencie, gdy ceny ropy przekraczają 100 USD za baryłkę po ponownej eskalacji wojny między USA a Iranem. Niedawne ataki na saudyjską infrastrukturę energetyczną i tymczasowe zamknięcie kluczowych rurociągów eksportowych uwypukliły wrażliwość globalnych łańcuchów dostaw ropy naftowej, a utrzymująca się niepewność dotycząca szlaków żeglugowych w Zatoce Perskiej ponownie skupiła uwagę na strategicznym bezpieczeństwie energetycznym – pisze Tobias Keller, strateg inwestycyjny monachijskiego UniCredit.

Czytaj więcej

Koszyk referencyjny OPEC wzrósł prawie dwukrotnie w ciągu miesiąca

Zapasy ropy USA bliskie dolnej granicy

Amerykański rezerwowy zapas ropy (SPR) spadł do najniższego poziomu od ponad czterech dekad po kolejnym obniżeniu w 2026 roku. Po kolejnych awaryjnych uwolnieniach w tym roku, zapasy spadły poniżej 290 mln baryłek do końca sierpnia, pozostawiając rezerwy wypełnione zaledwie w 40 proc. – Chociaż ostatnie wydarzenia ponownie przywróciły uwagę na SPR, spadek ten trwał latami. Największa redukcja nastąpiła w 2022 roku, kiedy administracja Bidena zatwierdziła największe awaryjne uwolnienie w historii rezerw, aby złagodzić skutki gospodarcze rosnących cen energii po inwazji Rosji na Ukrainę – przypomina Tobias Keller. Przez większość poprzednich trzech dekad zapasy wahały się zazwyczaj między około 550 mln a 700 mln baryłek, zapewniając decydentom znaczny bufor na wypadek zakłóceń w dostawach i wstrząsów geopolitycznych. – Zapasy są obecnie tylko nieznacznie powyżej poziomu 250 mln baryłek, który wielu ekspertów energetycznych uważa za praktyczną dolną granicę utrzymania skuteczności rezerwowego zapasu ropy (SPR) podczas poważnych zakłóceń w dostawach – zauważa strateg UniCredit.

Czytaj więcej

Trump: Będziemy przewodzić Wenezueli do czasu bezpiecznego przekazania władzy

Kłopot z wenezuelską ropą

Jak podkreśla Tobias Keller, odbudowa rezerwy SPR wydaje się zarówno rozsądna, jak i konieczna. Jednak te same uwarunkowania geopolityczne, które czynią odbudowę rezerwy SPR pożądaną, mogą również utrudniać jej osiągnięcie. – Ponieważ konflikt między USA a Iranem utrzymuje się, a niepewność związana z przepływami ropy z Zatoki Perskiej pozostaje wysoka, rezerwy strategiczne są nadal potrzebne do amortyzacji zakłóceń. Jednak ponieważ zasoby rezerw SPR zbliżają się już do poziomów, które wielu obserwatorów uważa za praktyczne minimum, możliwości dalszego ograniczania zasobów są coraz bardziej ograniczone – pisze strateg.

– Choć strategiczne uzasadnienie jest jasne, sceptycznie podchodzimy do tego, czy ambicje administracji, by uzupełnić rezerwy ropą wenezuelską, przełożą się w najbliższym czasie na znaczący wzrost zapasów – pisze Tobias Keller. Pierwsze wyzwanie ma charakter techniczny. Większość wenezuelskiej ropy naftowej jest znacznie cięższa i zawiera więcej siarki niż gatunki zazwyczaj przechowywane w zbiornikach SPR. Wcześniejsze badania przeprowadzone przez Departament Energii USA wykazały, że magazynowanie dużych ilości ciężkiej wenezuelskiej ropy naftowej może stwarzać trudności operacyjne i okazać się nieopłacalne. W rezultacie umowa swapowa „surowiec za surową ropę” może ostatecznie okazać się bardziej wykonalna niż wstrzykiwanie wenezuelskich baryłek bezpośrednio do rezerw. Drugie wyzwanie dotyczy produkcji. Wenezuela może posiadać jedne z największych rezerw ropy naftowej na świecie, ale lata niedoinwestowania, pogarszającej się infrastruktury i ograniczeń operacyjnych znacznie ograniczyły zdolności produkcyjne. Dostęp do rezerw w ziemi nie przekłada się automatycznie na baryłki dostępne do natychmiastowej dostawy, co sugeruje, że znaczny wzrost podaży prawdopodobnie zajmie trochę czasu.

– Skala zadania stanowi kolejną przeszkodę. Wyzwaniem jest nie tylko zwiększenie zapasów, ale także odbudowanie strategicznego bufora, którego akumulacja trwała dekady. Biorąc pod uwagę obecny poziom zapasów, przywrócenie jakiejkolwiek znaczącej części tego utraconego bufora prawdopodobnie będzie mierzone w latach, a nie miesiącach. Choć mało prawdopodobne, aby miało to istotny wpływ na ceny w najbliższej przyszłości, stopniowa odbudowa SPR mogłaby z czasem przynieść skromne wsparcie rynkom ropy naftowej – podsumowuje Tobias Keller.