Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki odpowiadają za wzrost inflacji bazowej.
- W jaki sposób globalny szok energetyczny i rosnące koszty produkcji w Azji wpływają na ceny towarów w Polsce.
- Dlaczego ekonomiści prognozują dalsze przyspieszenie inflacji i jakie są jej przewidywane maksymalne poziomy.
- Czy spadek dynamiki wynagrodzeń może uchronić polską gospodarkę przed ryzykiem spirali cenowej.
Wskaźnik inflacji bazowej skuteczniej niż inflacja ogółem obrazuje dynamikę cen dóbr i usług silnie podatnych na oddziaływanie polityki pieniężnej. Wyklucza się z niego ceny nośników energii (w tym paliw) oraz żywności i napojów bezalkoholowych, bo te silnie zależą m.in. od sytuacji na rynkach światowych.
Ostatni raz wyższą inflację bazową odnotowano w Polsce w czerwcu 2025 r. Od tamtego czasu stopniowo spadała, aż do 2,5 proc. r/r w lutym 2026 r. Temu trendowi sprzyjały m.in. hamująca inflacja cen usług (m.in. ze względu na niższe tempo wzrostu wynagrodzeń), deflacja w przemyśle (wynikająca z presji konkurencyjnej z Chin oraz taniejących surowców) czy relatywnie niskie oczekiwania inflacyjne.
Czytaj więcej
GUS potwierdził: inflacja w Polsce w sierpniu była najwyższa od 14 miesięcy. Kolejne odczyty niestety będą najpewniej jeszcze wyższe.
Wojna w Zatoce popsuła statystyki
Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej. O ile w poprzednich czterech miesiącach inflacja bazowa wahała się w okolicach 3–3,1 proc. r/r, o tyle po eskalacji konfliktu w regionie zanotowała kolejny wzrost. Wprawdzie wzrost cen paliw czy gazu nie wpływa na poziom inflacji bazowej, ale już kanałem wyższych cen usług ściśle związanych z cenami ropy (np. transportowych i turystycznych) owszem. W kategorii turystyki zagranicznej w sierpniu ceny były o ponad 14 proc. wyższe niż przed rokiem, w „transporcie pasażerskim drogowym” o 7,3 proc.
Z drugiej strony, wskaźnik inflacji bazowej też nie jest doskonały w określaniu presji popytowej na inflację. Przykładowo, obejmuje też np. ceny wyrobów tytoniowych, które w sierpniu były o blisko 20 proc. wyższe niż rok wcześniej (przyczynił się do tego wzrostu akcyzy). Wskaźnik zawiera też niektóre ceny administrowane, m.in. wywozu śmieci (a te podrożały rok do roku o niemal 8 proc.) czy kanalizacji i zimnej wody (tu roczne wzrosty są rzędu 5-6 proc.). Po wyłączeniu cen administrowanych (ale za to z cenami żywności i energii) inflacja w sierpniu wyniosła 3,6 proc. r/r i była najwyższa od marca 2025 r.
Wzrost cen energii podbije cenniki
Choć na razie wpływ kryzysu energetycznego na inflację bazową pozostaje umiarkowany i ograniczony głównie do usług, w których paliwa stanowią istotny element łącznych kosztów, to ekonomiści obawiają się, że z czasem efekt wyższych cen ropy czy gazu (ten jest już dwukrotnie droższy niż w czerwcu) zacznie przenosić się na ceny kolejnych produktów i usług.
Zgodnie z prognozami ekonomistów Credit Agricole Bank Polska, inflacja ogółem może wzrosnąć w najbliższych miesiącach z sierpniowych 3,4 proc. nawet w okolice 5 proc. w grudniu (a następnie w połowie przyszłego roku, ze względu na efekty bazy). – Czynnikami oddziałującymi w kierunku zwiększenia inflacji w najbliższych miesiącach będą dalszy wzrost dynamiki cen paliw w ujęciu rocznym coraz szersze przenoszenie się szoku energetycznego na ceny bazowe – nie ukrywa Jakub Borowski, główny ekonomista banku.
Ceny produkcji sprzedanej przemysłu już rosną najszybciej od trzech lat. – To zaraz pociągnie do góry ceny towarów w sklepach – obawia się Soroczyński. Dotyczy to też importu m.in. z Chin – ta dezinflacyjna fala z ostatnich kwartałów przed wojną też się zmniejszyła, bo kryzys paliwowy mocno uderzył w tamtejszą gospodarkę. Inflacja producencka w Chinach dochodzi w ostatnich miesiącach do 4 proc. r/r. Jak zauważają ekonomiści Erste Bank Polska, od dłuższego czasu skala deflacji cen sprzętu ICT (to m.in. komputery, tablety, smartfony czy sprzęt biurowy) w Polsce zmniejsza się, w ostatnich miesiącach widać to też nieco w cenach sprzętu AGD. Jak piszą, globalny wzrost inflacji cen producentów osiągnął poziom, przy którym trudno już mówić o perspektywie importowania dezinflacji. Rosnące koszty produkcji i transportu zaczną stopniowo przekładać się na wyższe ceny importowanych dóbr przemysłowych na polskim rynku detalicznym. Choć ekspansja chińskiego eksportu w Europie wciąż sprzyja deflacji w niektórych kategoriach, to dodatnia dynamika cen importu i eksportu wskazuje na stopniowe odbudowywanie się globalnej presji cenowej, która w najbliższych miesiącach powinna stać się wyraźniejsza.
Czytaj więcej
Nie było zaskoczenia. RPP utrzymała stopy procentowe bez zmian na wrześniowym posiedzeniu. Referencyjna stopa NBP wciąż wynosić więc będzie 3,75 proc.
Spirala cenowa na razie nie grozi
Jednocześnie wydaje się, że mimo wszystko warunki do bardzo istotnego wzrostu inflacji bazowej w Polsce jeszcze nie wystąpiły. Chodzi m.in. o hamującą dynamikę wynagrodzeń: w całej gospodarce narodowej w drugim kwartale urosła tylko o 5,5 proc., najmniej od 5,5 roku, a realny wzrost (czyli po uwzględnieniu inflacji) wyniósł najmniej od trzech lat (2,4 proc.). Niejednoznaczne sygnały wysłały lipcowe dane o płacach w sektorze przedsiębiorstw (+6,8 proc. r/r, najmocniej w tym roku). Sierpniowe (które poznamy w poniedziałek 21 września) pokażą, czy był to tylko efekt jednorazowych czynników, czy sygnał odwrócenia trendu. Co do zasady jednak presja płacowa jest dużo bardziej okiełznana niż w poprzednim epizodzie inflacyjnym, a wsparciem będzie też mała skala podwyżki płacy minimalnej w 2027 r. (3 proc.). Z tego powodu ekonomiści Erste Bank Polska uważają, że ryzyko powtórzenia spirali kosztowo-cenowej obserwowanej w 2022 r. pozostaje ograniczone. „Niemniej oczekujemy, że obecny szok będzie stopniowo przenikał zarówno do inflacji bazowej, jak i inflacji ogółem w kolejnych kwartałach, podtrzymując presję cenową i spowalniając proces dezinflacji”.
– Szersza presja cenowa pozostaje ograniczona z uwagi na barierę popytu – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Hamujący wzrost wynagrodzeń i drożejące paliwa hamują wzrost konsumpcji prywatnej – z 3,3 proc. r/r w pierwszym kwartale br. do 2,8 proc. w drugim – zauważa.