„Informujemy, że dostawy ropy do Polski i pozostałych rafinerii Grupy Orlen są realizowane na bieżąco i w pełni pokrywają ich zapotrzebowanie” - zapewniło biuro prasowe koncernu we wpisie na platformie X. Podało jednocześnie, że „w związku z sytuacją na rynku surowcowym Grupa Orlen od piątku zakontraktowała 16 dodatkowych dostaw na kierunku polskim, czeskim i litewskim, m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i obu Ameryk”.

„Pozostała część zapotrzebowania pokrywana jest m.in. na podstawie zawartego w sierpniu kontraktu z norweskim Equinorem” - dodał Orlen.

Koncern podkreślił przy tym, że „Grupa Orlen monitoruje sytuację na rynku surowcowym i na bieżąco korzysta ze zdywersyfikowanego portfela dostawców”.

Reuters, powołując się na czterech traderów rynku ropy naftowej, podał we wtorek, że Orlen szuka ładunków tego surowca z Morza Północnego i z dalszych kierunków, aby zastąpić zakłócone dostawy z Arabii Saudyjskiej w związku z konfliktem trwającym na Bliskim Wschodzie.

Pytany przez PAP o te informacje Orlen odpowiedział, że „nie komentuje szczegółów dotyczących konkretnych transakcji handlowych ani prowadzonych postępowań zakupowych”. Koncern podkreślił przy tym, że „prowadzi stały monitoring sytuacji na globalnym rynku ropy i na bieżąco zarządza portfelem dostaw, tak aby zapewnić ciągłość pracy aktywów rafineryjnych”.

Orlen zwrócił też uwagę, że „uzupełnianie i optymalizacja wolumenów zakupowych jest standardowym, ciągłym elementem działalności operacyjnej Grupy Orlen, wynikającym zarówno z bieżących potrzeb produkcyjnych, jak i ze zmiennych uwarunkowań rynkowych”. „Obecnie dostawy surowca do rafinerii Grupy Orlen realizowane są bez zakłóceń” - zaznaczył jednocześnie koncern we wtorkowej informacji przekazanej PAP.

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zadeklarował w środę, że rząd robi wszystko, aby stabilność dostaw ropy była zachowana. Podkreślił, że sytuacja jest „superpoważna”. - Orlen jest w miarę zabezpieczony i zdywersyfikowany, co nie znaczy, że możemy spocząć na laurach, bo sytuacja jest superpoważna, od wielu lat czy dekad nie mieliśmy tak skrajnie trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji – powiedział Balczun w radiowej Jedynce.

Czytaj więcej

Problemy z ropą dla Orlenu. Balczun: nie mieliśmy tak trudnej sytuacji od dekad

 Ataki Huti odcięły 40 procent ropy dla Orlenu

We wtorek Reuters podał, że w ostatnim czasie Orlen aktywnie poszukiwał alternatywnych dostaw z powodu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym ataków jemeńskich rebeliantów Huti na saudyjskie instalacje. Jak podano w informacji agencyjnej, w ciągu ostatnich dni roboczych spółka ogłosiła co najmniej pięć przetargów na zakup ropy naftowej i kupiła kilka ładunków gatunków z Morza Północnego, takich jak Grane, Johan Sverdrup i Johan Castberg i ogłosiła też przetarg na amerykańską ropę WTI Midland oraz kazachską ropę CPC Blend.

Reuters przypomniał, że Saudi Aramco dostarcza około 40 proc. ropy naftowej przerabianej w rafineriach Orlenu. Wspomniał również, że koncern konsekwentnie dywersyfikuje źródła dostaw i wykorzystuje własne możliwości wydobywcze, w tym aktywa w Norwegii, aby zapewnić stabilność operacyjną w całej swojej sieci rafineryjnej, czyli w Polsce, Czechach i na Litwie.

Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej poinformowało w miniony piątek o czasowym wstrzymaniu pracy strategicznego ropociągu Wschód-Zachód po atakach, jakie miały miejsce wcześniej w rejonie Rijadu i Medyny. Zamknięty ropociąg, który przecina Arabię Saudyjską ze wschodu na zachód, w ostatnich miesiącach stał się alternatywą w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz. Tym właśnie szlakiem saudyjski państwowy koncern naftowy Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym.

W poniedziałek Associated Press podała, powołując się na informacje przekazane przez dwóch przedstawicieli lokalnych władz, że saudyjska magistrala naftowa Wschód-Zachód ma być wyłączona z eksploatacji przez kilka tygodni.

Amerykanie uspokajają. Ropociąg ruszy za kilka dni?

Z kolei we wtorek amerykański minister energii Chris Wright powiedział, że uszkodzony przez proirańskie bojówki ropociąg Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej wznowi działanie w ciągu kilku dni. - To będzie krótka i tymczasowa przerwa - powiedział Wright w wywiadzie dla telewizji CNBC podczas spotkania ministrów energii G20 w Houston. Dodał, że przerwa w działaniu saudyjskiego ropociągu będzie „liczona w dniach”.

Ropociąg Wschód-Zachód transportuje ropę ze złóż we wschodniej części półwyspu arabskiego do portu Janbu nad Morzem Czerwonym i pozwala na częściowe ominięcie eksportu ropy przez cieśninę Ormuz. W ubiegłym tygodniu został on uszkodzony przez ataki dronowe. Przerwa w dostawach ropy tą drogą spowodowała kolejne wzrosty cen surowca.

Drogą tą przesyłano dotąd około 4 mln baryłek ropy naftowej dziennie, co stanowi mniej więcej 4 proc. światowej podaży.

Na początku września Huti rozpoczęli w Jemenie zbrojną ofensywę, w wyniku której przejęli kontrolę nad całym jemeńskim wybrzeżem Morza Czerwonego. Zajęli port Mokka w pobliżu przeprawy łączącej Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i dalej Oceanem Indyjskim, a także co najmniej jedną z wysp archipelagu Hanisz, który leży na północ od strategicznej cieśniny Bab al-Mandab, przez którą także odbywa się transport ropy naftowej i gazu.

Orlen i jego spółki zależne to multienergetyczny koncern, który posiada rafinerie w Polsce, w Czechach i na Litwie oraz sieć stacji paliw, w tym także w Niemczech, na Słowacji, Węgrzech i w Austrii. Rozwija również segment wydobywczy ropy naftowej i gazu ziemnego, petrochemiczny, a także energetyczny, w tym z odnawialnych źródeł energii. Planuje też rozwój energetyki jądrowej opartej o modułowe reaktory SMR.