Może to sugerować, że po ostatniej wyprzedaży część krajowej krzywej zaczyna osiągać poziomy atrakcyjne dla inwestorów. Szczególnie interesujący wydaje się sektor pięcioletni, gdzie rentowność w ostatnich dniach zbliżyła się do 6 proc. Przy stopie referencyjnej NBP na poziomie 3,75 proc. oznacza to już istotną premię za duration i ryzyko fiskalne.
Dzisiejsza aukcja pokazała, że przy takich poziomach pojawia się popyt zdolny zaabsorbować znaczącą podaż. Nie oznacza to jednak, że rynek znalazł już trwały punkt równowagi. Otoczenie globalne pozostaje wyjątkowo wymagające. Rentowność dziesięcioletnich Treasuries oscyluje wokół 5 proc., a wzrost cen energii zwiększa obawy o inflację. Wieczorem Fed najprawdopodobniej podniesie stopy o 25 pb. Sam ruch jest już w dużej mierze zdyskontowany, dlatego dla obligacji ważniejsze będą nowe projekcje oraz odpowiedź Kevina Warsha na pytanie, jak długa będzie seria podwyżek. Dla polskiego rynku ważny będzie jeszcze jeden element. W piątek Moody’s dokona przeglądu ratingu Polski, który obecnie wynosi A2 z perspektywą negatywną. Przy wysokim deficycie i rosnących potrzebach pożyczkowych inwestorzy będą szczególnie uważnie obserwować ocenę perspektyw fiskalnych. Ostatnie umocnienie polskich skarbówek to pierwszy sygnał, że wyższe rentowności zaczynają wykonywać swoją pracę.