Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są kluczowe założenia programu gospodarczego faworyta na fotel brytyjskiego premiera.
  • Kto może wejść w skład jego zespołu ekonomicznego i jakie sprzeczne sygnały wysyła to rynkom.
  • Dlaczego plany zwiększenia wydatków publicznych mogą zostać przetestowane przez rynek obligacji.
  • Na czym polega ryzyko wpadnięcia brytyjskiej gospodarki w pułapkę zadłużenia i niskiego wzrostu.

Keir Starmer, gdy łamiącym się głosem ogłaszał swoją rezygnację, zapowiedział, że Wielka Brytania będzie miała nowego premiera, zanim we wrześniu parlament zbierze się po letniej przerwie. Najpierw jednak Partia Pracy musi wybrać swojego nowego przywódcę, który zostanie również premierem. Proces wyboru ma zacząć się 9 lipca. Obecnie wygląda na to, że nic nie zagrozi faworytowi, którym jest Andy Burnham, do niedawna burmistrz Manchesteru, będący deputowanym do parlamentu zaledwie od zeszłego poniedziałku. Burnham jest bardzo popularny wewnątrz Partii Pracy i zyskał nawet przydomek „króla północy”. Poparcia w wyborach na lidera udzieliło mu już szereg prominentnych polityków tego stronnictwa, w tym Wes Streeting, były minister zdrowia, typowany wcześniej na następcę Starmera. Wygląda więc na to, że Burnham dosyć łatwo zdobędzie partyjne przywództwo i fotel szefa rządu. Czy jednak posiada on wizję, by uratować swoją partię przed dalszym załamaniem poparcia, ożywić gospodarkę i rozładować konflikty społeczne związane z pozaeuropejską imigracją? Przeciwnicy obecnej partii rządzącej już wyzłośliwiają się, że Burnham różni się od Starmera głównie stylem okularów.

Foto: Parkiet

Kluczowe kadry

Burnham ma 56 lat, a karierę polityczną zaczął już, gdy miał ich 15 i przystąpił do młodzieżówki Partii Pracy. Zasiadał w parlamencie w latach 2001-2017 i był m.in. ministrem kultury, mediów i sportu (2008-2009) oraz ministrem zdrowia (2009-2010). Rządził aglomeracją Manchesteru w latach 2017-2026. Wychował się w katolickiej rodzinie i czasem powoływał się na katolicką naukę społeczną i nauczanie papieża Franciszka. Pod wieloma względami jest on kandydatem kompromisowym, którego mogą zaakceptować zarówno ci bardziej umiarkowani, jak i ci bardziej lewicowi członkowie partii. W swojej wizji rozwoju kraju kładzie on duży nacisk na reindustrializację, wsparcie dla tradycyjnych społeczności robotniczych, modernizację transportu i decentralizację władzy. Opowiadał się m.in. za nacjonalizacją kolei, a jako burmistrz aglomeracji Manchesteru uczynił jednym ze swoich priorytetów walkę z problemem bezdomności.

Czytaj więcej

Brexit nie zabił londyńskiego City, ale je umiarkowanie zranił

Według doniesień dziennika „The Guardian”, głównym doradcą ekonomicznym Burnhama może zostać Jim O’Neil, były główny ekonomista Goldman Sachs. Opowiada się on m.in. za znaczącym zwiększeniem wydatków na infrastrukturę. – W ramach obecnych reguł fiskalnych istnieje znacznie większa przestrzeń na zaciąganie pożyczek pod inwestycje i kolejny kanclerz powinien to wykorzystać. Możemy zrobić o wiele więcej, aby zdynamizować projekty infrastrukturalne, i właśnie to powinniśmy robić – zadeklarował O’Neil. Oprócz niego, w ekipie gospodarczej Burnhama może znaleźć się również m.in. Richard Hughes, były szef Biura Odpowiedzialności Budżetowej (OBR). To sygnał, że nowy rząd będzie starał się uspokoić inwestorów, że jego plany wydatkowe nie doprowadzą do zbyt szybkiego wzrostu długu publicznego, który przekracza już 3 bln funtów.

Inwestorów może jednak zaniepokoić to, że współpracownicą Burnhama jest Miatta Fahnbulleh, deputowana do parlamentu, reprezentująca lewe skrzydło Partii Pracy. Krytykowała ona w przeszłości politykę cięć podatków, domagała się wyższego opodatkowania zysków nadzwyczajnych, działań nacjonalizacyjnych oraz pozytywnie wypowiadała się o idei uniwersalnego dochodu minimalnego. Chciałaby ona również wprowadzenia ulg energetycznych, w ramach których prąd byłby darmowy dla tych, którzy mało go zużywają. Nie wiadomo, czy tego typu pomysły będą realizowane przez nowy rząd, ale można się spodziewać, że rynek obligacji przetestuje plany fiskalne przewidujące zwiększenie długu publicznego.

„Burnham plasuje się zdecydowanie na lewo od głównego nurtu Partii Pracy, a jego dorobek jako burmistrza zapowiada znaczny wzrost wydatków publicznych, wyższe obciążenia podatkowe oraz zwiększoną emisję obligacji skarbowych. Na taki eksperyment Wielka Brytania nie może sobie pozwolić. Zadłużenie w relacji do PKB jest najwyższe od lat 60. XX wieku, wzrost gospodarczy jest słaby, koszty obsługi długu już teraz są ogromne, a ograniczony margines elastyczności fiskalnej nie pozostawia niemal żadnego pola manewru, co grozi wpadnięciem w samonapędzającą się pułapkę zadłużenia i niskiego wzrostu” – twierdzą analitycy Ebury.

Foto: Parkiet

Wrażliwy rynek

Sama zmiana premiera nie powinna jednak wywołać większych zawirowań na rynkach. Wszak zmiany lokatorów Downing Street 10 były w ostatnich latach dosyć częste, a inwestorzy już chyba się do nich przyzwyczaili. – Jeśli nie pojawi się istotne poluzowanie fiskalne, trudno oczekiwać, by sama zmiana lidera mocno zaniepokoiła rynki. Rentowności obligacji skarbowych lekko spadły, a kursy banków wzrosły – łagodne przejęcie sterów, obiecywane przez Starmera, jest odbierane pozytywnie. To, że Wes Streeting poparł Burnhama, oznacza, że proces przejęcia władzy powinien przebiec szybko – co jest kolejnym plusem dla rynku – ocenia Neil Wilson, specjalista ds. strategii treści dla inwestorów w Saxo Banku. Jego zdaniem, dużo ważniejsze będzie to, kogo Burnham wybierze na nowego kanclerza skarbu (ministra finansów): kogoś z umiarkowanego czy bardziej lewicowego skrzydła partii.

Czytaj więcej

Brytyjski wzrost PKB przyspieszył w pierwszym kwartale

„Rynki chciałyby ciągłości i pozostawienia na tym stanowisku Rachel Reeves, a wszelkie sygnały, że nowy kanclerz zamierza poluzować lub wycofać obecne reguły fiskalne, mogłyby spowodować kolejną falę wyprzedaży brytyjskich aktywów.” – wskazują analitycy Ebury.

– Największym ryzykiem dla brytyjskich aktywów byłoby to, gdyby pewny siebie Burnham – a dlaczego miałby nie być pewny siebie, skoro ma polityczny impet – podejmował „odważne” decyzje w sprawach podatków i wydatków. I choć pokusa, by być „odważnym”, może w końcu zwyciężyć, to równie istotne są ograniczenia. Niezależnie od tego, kto zostanie premierem lub stoi na czele rządu, bariery fiskalne pozostają te same. Nie sądzę, by jakikolwiek nowy kandydat „długoterminowy” – bez nowego manifestu i bez nowych wyborów – był w stanie w krótkim lub średnim terminie pobudzić wzrost gospodarczy. Łagodniejsza polityka fiskalna zostałaby ukarana przez rynek, a Burnham z pewnością będzie chciał uniknąć sytuacji, w której pierwsze 100 dni jego rządów definiują rynki – zwłaszcza niekorzystne reakcje na rynku obligacji, prowadzące do wyższych kosztów finansowania i ograniczające jego pole manewru – dodaje Wilson.

– Inwestorzy nie wydają się przesadnie zaniepokojeni prawdopodobnym objęciem urzędu premiera przez Burnhama. To może się jeszcze zmienić, jeśli skręci on w stronę bardziej ekspansywnej polityki fiskalnej. Jednak opierając się na napływających danych gospodarczych, niedawnych sygnałach ze strony Banku Anglii oraz spadku cen energii w związku z ponownym otwarciem cieśniny Ormuz, spodziewamy się, że rentowności obligacji skarbowych wzdłuż całej krzywej będą w tym roku nadal spadać – prognozuje natomiast Jonas Goltermann, główny ekonomista rynkowy Capital Economics.

W jakiej kondycji jest gospodarka brytyjska?

PKB Wielkiej Brytanii wzrósł w pierwszym kwartale o 0,6 proc. w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami, po tym jak w końcówce 2025 r. powiększył się o 0,2 proc. Było to zgodne z prognozami. Brytyjski wzrost gospodarczy, liczony rok do roku, przyspieszył z 1 proc. w czwartym kwartale do 1,1 proc. w pierwszych trzech miesiącach 2026 r. Wielu analityków twierdzi, że brytyjski wzrost gospodarczy może osłabnąć w nadchodzących kwartałach. Mediana prognoz zebranych przez agencję Bloomberga sugeruje, że w drugim i trzecim kwartale wyniesie on zaledwie po 0,1 proc., by w czwartym lekko przyspieszyć do 0,2 proc. O ile gospodarka brytyjska powiększyła się w 2025 r. o 1,4 proc., to Bank Anglii przewiduje 0,9 proc. wzrostu, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy zwyżkę o 0,8 proc. Mediana prognoz zebranych przez Bloomberga sugeruje wzrost o 1 proc. Poszczególne prognozy są w przedziale od 0,6 proc. (UniCredit i Standard Bank Group) do 1,2 proc. (Goldman Sachs, JPMorgan Chase, Investec i Standard Chartered). Rządowi Partii Pracy jak dotąd nie udało się więc spełnić obietnicy mówiącej o znaczącym przyspieszeniu wzrostu gospodarczego. Mimo kryzysu na Bliskim Wschodzie, inflacja konsumencka w Wielkiej Brytanii wyhamowała w ostatnich miesiącach. O ile w marcu wynosiła 3,3 proc., to w kwietniu i w maju sięgała 2,8 proc. Bank Anglii, na posiedzeniu 18 czerwca, utrzymał więc główną stopę procentową na poziomie 3,75 proc. Nie zmieniał on jej od grudnia 2025 r. Nadzieje związane z otwarciem cieśniny Ormuz i towarzyszącym mu spadkiem cen ropy sugerują, że presja inflacyjna powinna słabnąć, co zmniejszy ryzyko podwyżek stóp i może przyczynić się do spadku rentowności brytyjskich obligacji rządowych. W zeszłym tygodniu rentowność brytyjskich dziesięciolatek spadła poniżej poziomu 4,7 proc. W maju dochodziła ona do 5,2 proc., a w dołku z końcówki lutego była poniżej 4,3 proc. HK