Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii, ogłosił swoją rezygnację. Zapowiedział jednak, że pozostanie na stanowisku, aż do momentu, w którym rządząca Partia Pracy wybierze nowego przywódcę. Ów oficjalny proces wyboru ma się zacząć 9 lipca, a nowy premier (i zarazem nowy przewodniczący Partii Pracy) ma zacząć urzędować, zanim parlament zbierze się we wrześniu po letniej przerwie. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że następcą Starmera będzie Andy Burnham, do niedawna burmistrz Manchesteru. To na jego rządy wyraźnie przygotowują się inwestorzy.

Rynek reagował jak dotąd raczej negatywnie na perspektywę objęcia władzy przez Burnhama. Rentowność brytyjskich obligacji dziesięcioletnich lekko wzrosła w poniedziałek – z 4,84 proc. do 4,85 proc. Dużo mocniej skoczyła ona w piątek, gdy pojawiły się przecieki o zbliżającej się rezygnacji Starmera. Skoczyła ona wówczas z 4,76 proc. do 4,84 proc. Jeszcze pod koniec lutego była ona poniżej 4,3 proc. Funt brytyjski tracił w poniedziałek rano 0,4 proc. wobec dolara. Za 1 USD płacono nawet 1,318 funtów, czyli najmniej od dołka z końcówki marca. Od początku roku osłabł on o 1,9 proc. wobec amerykańskiej waluty. Londyński indeks giełdowy FTSE 100 balansował natomiast w poniedziałek pomiędzy niewielkimi spadkami a lekkimi zwyżkami.

Czytaj więcej

Największe zmartwienia premiera Keira Starmera

Obawy fiskalne

Analitycy spodziewają się, że gabinet nowego premiera zostanie przetestowany przez rynek długu.

– Biorąc pod uwagę wyjątkowo wysokie prawdopodobieństwo rezygnacji premiera Keira Starmera, które przez ostatnie kilka tygodni było już wyceniane w internetowych rynkach predykcyjnych, sama wiadomość o dymisji nie była zaskoczeniem. Pytanie teraz brzmi, czy odbędzie się konkurs na przywództwo, czy też Andy Burnham obejmie przywództwo bezkonkurencyjnie. Poza tym kluczowe jest, czy rynek obligacji rządowych uwierzy w wiarygodność fiskalną prawdopodobnego nowego kanclerza i premiera – co zostanie przetestowane, gdy ich preferencje polityczne staną się jasne. Obecnie preferujemy krótkoterminowe brytyjskie obligacje rządowe nad dłuższymi, ze względu na niepewność i większą wrażliwość fiskalną dłuższych zapadalności – twierdzi Jason Borbora-Sheen, menedżer portfela w firmie Ninety One.

Wielu inwestorów obawia się, że Burnham, który w zeszłym tygodniu odniósł druzgocące zwycięstwo w wyborach uzupełniających w Makerfield, zwiększy wydatki i zadłużenie. Koszty pożyczania dla brytyjskiego rządu rosły w piątek najszybciej w Europie w związku z perspektywą, że Burnham dołoży swoje da niemal 3 bilionów funtów brytyjskich długu publicznego.

– W warunkach niepewności wokół ewentualnego wyzwania wobec premiera Wielkiej Brytanii i tego, co to oznacza dla perspektyw fiskalnych, brytyjskie obligacje rządowe prawdopodobnie będą nadal znajdować się pod presją sprzedaży – ocenia Skye Masters, szef badań rynkowych w National Australia Banku.

„Obawy budzi to, że polityka Burnhama ma lewicowy charakter, a jeśli nowy kanclerz skarbu nie będzie wiarygodny, wzrosną obawy dotyczące deficytów i zadłużenia. Burnham deklarował, że będzie przestrzegał reguł fiskalnych. Jednak nie jest jasne, skąd mają pochodzić pieniądze na jakiekolwiek dodatkowe wydatki. Podatki osiągnęły już taki poziom, że ich dalsza podwyżka byłaby kontrproduktywna. Oszczędności z poprawy efektywności wyglądają dobrze na papierze, ale w rzeczywistości nigdy nie działają” – wskazują analitycy Jefferies.

– Sądząc po większości wskaźników rynkowych, inwestorzy nie wydają się szczególnie zaniepokojeni prawdopodobnym objęciem przez Burnhama stanowiska premiera w nadchodzących miesiącach. To może się jeszcze zmienić, jeśli skieruje się on w stronę bardziej ekspansywnej polityki fiskalnej. Jednak na podstawie napływających danych ekonomicznych, ostatnich sygnałów Banku Anglii oraz spadku cen energii wraz z ponownym otwarciem Cieśniny Ormuz, oczekujemy dalszego spadku rentowności brytyjskich obligacji rządowych na całej krzywej dochodowości w tym roku – prognozuje natomiast Jonas Goltermann, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics.

Czytaj więcej

Krach brytyjskiego planu oszczędności budżetowych

Brytyjska karuzela z premierami

Analitycy wskazują również, że brytyjska niestabilność polityczna może się utrzymać dłużej. Zwłaszcza że kolejne rządy miały problem z pobudzeniem gospodarki.

– Godne uwagi jest to, że dzieje się to w przeddzień dziesiątej rocznicy referendum brexitowego, czyli czegoś, z czym Wielka Brytania wciąż nie potrafi się uporać. Od tamtego czasu Wielka Brytania miała już sześciu premierów, co wraz z brexitem podkreśla ogromne trudności, z jakimi borykają się dzisiejsi rządzący w wielu krajach zachodnich. Każdy obejmuje urząd z wielkimi nadziejami, ale potem uderza brak wzrostu i finansowe realia. Dopóki nie będziecie mieli silniejszego wzrostu gospodarczego i mniejszego obciążenia długiem, bardzo prawdopodobne jest, że ta taśma produkcyjna premierów będzie się kręcić dalej – twierdzi Jim Reid, analityk Deutsche Banku.