Indeks WIG ma za sobą kilka lat mocnych wzrostów, z czego tylko w tym roku zyskał już prawie 30 proc. Taka sytuacja budzi oczywiście szereg pytań o to, co dalej, jak długo hossa może jeszcze potrwać, a argumenty zarówno za jej trwaniem, jak i końcem, są mocno rozłożone.

Na pewno czynnikiem sprzyjającym długoterminowej stabilizacji napływów na rynek jest coraz mocniejsze dążenie do upowszechnienia rynku kapitałowego jako platformy pomnażania oszczędności – wcześniej przez PPK, obecnie szansą na dodatkowy napływ środków jest podpisana właśnie przez prezydenta ustawa o OKI, dająca spore preferencje podatkowe w postaci pominięcia tzw. podatku Belki. Tymczasem oszczędności gospodarstw domowych pęcznieją, a tylko niewielka z nich część trafia w jakiś sposób na giełdę, tak że jest o co walczyć. Fakt, że stopy zwrotu na GPW z ostatnich lat są imponujące ma swoje walory marketingowe, chociaż każdy inwestor wie, że to żadna gwarancja uzyskiwania ich w przyszłości.

Inną kwestią jest obecny poziom wycen spółek na GPW. Na pewno nie jest już to czysta „okazja”, ale jednak dalej nie brakuje prób typowania spółek, na które może być ogłoszone wezwanie. To często dodatkowo podbija kurs akcji – rynek lubi czasem typować spółki, które mogą być przedmiotem wezwań, z różnym oczywiście skutkiem. Na pewno taka gra może przynieść korzyści, ale częściej nie tyle z samego faktu wezwania, co z wyselekcjonowania spółek mocnych fundamentalnie.

Dla wzywającego ważne jest, aby można było stosunkowo łatwo kupić pakiet akcji, czemu sprzyja przede wszystkim mocno rozdrobniony akcjonariat i brak dominującego właściciela. Najczęściej jest to wtedy akcjonariat zdominowany przez fundusze inwestycyjne. W przypadku spółek z dominującym akcjonariuszem wskazaniem do chęci pozbycia się akcji są przeprowadzane wcześniej transakcje ABB. Tak jest np. z Żabką, na którą zamiar ogłoszenia wezwania po 32 proc. zapowiedział Alimentation Couche-Tard, właściciel Circle K.

W ten sposób można typować spółki-kandydatów do wezwań, ale ważne jest jeszcze jedno – potencjał spółki, także rozumiany jako możliwe do wypracowania synergie czy oszczędności kosztowe. Z reguły wzywający interesują się biznesami z potencjałem wzrostu, ewentualnie w chwilowym kryzysie wywołanym bardziej przez zmieniające się warunki rynkowe niż organiczną słabość danej spółki. I to właśnie selekcjonowanie takich spółek najczęściej przynosi profity w długim terminie, nawet jeśli ostatecznie podmiot wzywający nie pojawi się.