Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego czarne scenariusze dotyczące masowej ucieczki kapitału i miejsc pracy z Londynu nie do końca się sprawdziły.
- W których obszarach finansowych City straciło najwięcej, a w jakich nieoczekiwanie wzmocniło swoją pozycję.
- Jak europejskie stolice finansowe wykorzystały Brexit, by konkurować z Wielką Brytanią na globalnym rynku.
- Jaki wpływ miało wyjście z Unii Europejskiej na stopy zwrotu z brytyjskich akcji na tle europejskich rywali.
Minęło 10 lat od referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu swojego kraju z Unii Europejskiej. Przed tym referendum powstało wiele prognoz mówiących, że brexit doprowadzi do degradacji Londynu jako globalnego centrum finansowego. Spodziewano się, że jeszcze przed wyjściem z UE dojdzie do masowych przenosin etatów z londyńskiego City do Frankfurtu, Paryża, Amsterdamu i innych europejskich miast. Jamie Dimon, prezes banku JPMorgan Chase, mówił, że może przenieść z Londynu na kontynent 4000 miejsc pracy. Czy jednak ten scenariusz się spełnił? Dekadę po brexitowym referendum JPMorgan Chase szykuje się do budowy Canary Wharf, biurowca mogącego pomieścić 12 000 pracowników. Zatrudnienie w londyńskim City jest bliskie rekordowego poziomu, a tamtejsze banki wypracowują rekordowo dobre wyniki.
Kwestia relokacji
– Brexit niewątpliwie osłabił pozycję City – stwierdził w rozmowie z agencją Reuters Michael Mainelli, który w latach 2023–2024 pełnił funkcję burmistrza dzielnicy finansowej, wskazując na relokację miejsc pracy z Londynu do miast takich jak Paryż i Dublin. – Jednak Europa również jest słabsza. Zarówno UE, jak i Wielka Brytania tracą na rzecz ogromnego wzrostu azjatyckich rynków finansowych – dodał Mainelli.
Czytaj więcej
Raport badaczy z Aston University Business School wskazuje, że brytyjska oraz unijna biurokracja mocno utrudniają handel pomiędzy Wielką Brytanią...
Szacunki Corporation of London, czyli administracji miejskiej City, wskazują, że brytyjskie firmy, które straciły tzw. unijne paszportowanie, przeniosły około 40 tys. miejsc pracy do europejskich centrów finansowych, by móc nadal obsługiwać klientów z UE. Jednak inne wyliczenia tej instytucji mówią, że w City of London pracuje 676 tys. osób – o ponad 25 proc. więcej niż w 2019 r.
Analitycy Barclaysa, powołujący się na dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wskazują, że Wielka Brytania pozostaje drugim po Stanach Zjednoczonych krajem docelowym dla zagranicznego kapitału. Na koniec 2025 r. "gościła" ponad 16 bln USD w postaci bezpośrednich inwestycji zagranicznych, inwestycji portfelowych i depozytów transgranicznych. Jej udział w przyjmowaniu kapitału zagranicznego spadł jednak z 8,6 proc. w 2015 r. do 7 proc. w 2025 r. W tym samym okresie udział Stanów Zjednoczonych w przyjmowaniu kapitału z zagranicy wzrósł z około 20 proc. do 25 proc., głównie dzięki popytowi na akcje amerykańskich spółek. Od 2015 r. Wielka Brytania straciła udział w rynku w 10 z 12 kategorii międzynarodowych finansów, w tym w handlu walutami, ofertach publicznych akcji oraz aktywach pod zarządzaniem – wynika natomiast z badań firmy New Financial. Najmocniej spadł brytyjski udział w rynku zagranicznych ofert publicznych. Zmniejszył się o 13,6 proc. Zagraniczne aktywa bankowe spadły o 5,2 proc., a udział w spotowym rynku forex zmniejszył się o 4 proc. Inwestycje w fintechy spadły jednak o zaledwie 0,4 proc., a udział w rynku derywatów OTC zniżkował tylko o 0,3 proc. Międzynarodowe emisje długu w Londynie wzrosły o 2 proc., a udział rynku ubezpieczeń specjalistycznych powiększył się o 4,7 proc.
– Wpływ brexitu na City można porównać do sytuacji, w której Wielka Brytania sama złamała sobie rękę. Nie było to śmiertelne, ale też nie było dobre i doszło do pewnego samookaleczenia – uważa William Wright, założyciel firmy New Financial.
Inne europejskie centra finansowe w ograniczonym stopniu skorzystały na brexicie. Frankfurt przyciągnął głównie prawników, Amsterdam skusił do siebie część platform obrotu i brokerów, Paryż bankierów inwestycyjnych i traderów, a Luksemburg menedżerów zarządzających aktywami, banki prywatne i ubezpieczycieli. Przyciągnięto jednak mniej etatów i aktywów, niż oczekiwano. – Za pięć do dziesięciu lat Paryż będzie pierwszym centrum finansowym Europy kontynentalnej – przewidywał w listopadzie 2017 r. Benjamin Griveaux, ówczesny sekretarz stanu przy ministrze gospodarki. Paryska organizacja lobbystyczna Europlace, prognozowała przeniesienie 20 tysięcy pracowników znad Tamizy nad Sekwanę. – Dzięki relokacjom z Londynu powstało około 2 500 miejsc pracy – poinformował natomiast 21 maja 2026 r. François Villeroy de Galhau, ówczesny prezes Banku Francji. Dodał, że spośród setek instytucji finansowych, które po brexicie musiały zarejestrować się w Europie, około sześćdziesięciu wybrało Francję. Do stolicy Francji przeniesiono w ten sposób ponad 220 miliardów euro aktywów.
Czytaj więcej
Nowym brytyjskim premierem ma zostać Andy Burnham. Analitycy spodziewają się, że jego gabinet i plany fiskalne zostaną przetestowane przez rynek ob...
– Brexit nie miał katastrofalnego wpływu na City. Zachowało ono wyjątkową infrastrukturę, zwłaszcza w private equity i na giełdzie – stwierdził w rozmowie z francuskim dziennikiem „Le Monde” Steven van Rijswijk, prezes ING. Nawet teraz Wielka Brytania przyciąga więcej nowych projektów finansowych niż reszta Europy. W 2025 r. przyciągnęła ich 85, czyli prawie dwa razy więcej niż Francja, według danych opublikowanych 15 czerwca przez firmę doradczą EY.
Rynek pod presją
„Europa kontynentalna wyraźnie wyprzedziła brytyjskie akcje w ujęciu stopy zwrotu od momentu referendum. Pięć głównych europejskich indeksów pokonało oba brytyjskie benchmarki (FTSE 100 i FTSE 250)” – wskazują analitycy Saxo Banku. FTSE 100 zyskał od referendum brexitowego 136 proc. „Dotrzymywał on kroku francuskiemu CAC 40 i przez dużą część okresu poruszał się podobnie do Euro Stoxx 50 aż do 2022 r., po czym europejskie indeksy wyraźnie przyspieszyły. Duży udział spółek surowcowych i finansowych częściowo chronił FTSE 100 podczas szoku stóp procentowych w 2022 r. FTSE 250 jest wyraźnym outsiderem z wynikiem +76 proc. – jego bardziej krajowy charakter sprawił, że najmocniej odczuł niepewność związaną z brexitem, inflację specyficzną dla Wielkiej Brytanii oraz kryzys na rynku obligacji skarbowych w 2022 r.” – dodają eksperci Saxo Banku.
„Spółki z obu brytyjskich indeksów oferowały inwestorom dosyć atrakcyjne dywidendy. W samym ujęciu cenowym FTSE 100 ustępował Euro Stoxx 50 o ok. 38 punktów procentowych; w ujęciu całkowitej stopy zwrotu różnica maleje do ok. 16 punktów procentowych – to efekt historycznie wysokiej stopy dywidendy FTSE 100. FTSE 250 notuje największe wzmocnienie po uwzględnieniu dywidend spośród wszystkich porównywanych indeksów: +29,7 pkt proc., co podnosi jego wynik z +75,6 proc. w ujęciu cenowym do +105,3 proc. w ujęciu całkowitej stopy zwrotu” – zauważają analitycy Saxo Banku. Zwracają też jednak uwagę, że osłabienie funta wobec dolara przez ostatnie 10 lat zmniejszyło atrakcyjność rynku brytyjskiego dla inwestorów z zagranicy.