Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przedstawia się bilans ekonomiczny szesnastu lat rządów Fideszu i obecna kondycja węgierskiej gospodarki?
- Jakie czynniki strukturalne oraz zewnętrzne wpływają na stabilność i perspektywy rozwoju ekonomicznego Węgier?
- Co zawiera program gospodarczy opozycji i jak ocenia się jego realistyczność oraz wpływ na finanse państwa?
- Jakie są aktualne prognozy wzrostu gospodarczego Węgier na najbliższy okres i jakie ryzyka mogą na nie wpływać?
Peter Magyar, przywódca opozycyjnej partii Tisza, to były dyplomata i urzędnik, który aż do 2023 r. był związany z rządzącą partią Fidesz. Fot. Attila KISBENEDEK/AFP
Stawką niedzielnych wyborów parlamentarnych na Węgrzech jest to, czy prawicowo-populistyczny premier Viktor Orban i jego partia Fidesz zdołają przedłużyć swoje – trwające już 16 lat! – rządy o kolejne cztery lata, czy też do władzy dojdzie zjednoczona, prounijna opozycja skupiona w stronnictwie Tisza kierowanym przez Petera Magyara. Choć wiele mediów szykuje się na triumf opozycji, to wyborczy pojedynek może się okazać o wiele bardziej wyrównany. Sondażownie związane ze środowiskami opozycyjnymi dają Tiszy nawet 23 pkt proc. przewagi nad Fideszem. Sondaże przeprowadzone przez firmy sympatyzujące z rządem dają natomiast nawet 8 pkt proc. przewagi partii rządzącej. Sondażowe przedziały poparcia dla Fideszu wynoszą więc od 35 proc. do 50 proc., a dla Tiszy od 40 proc. do 56 proc. Dostać się do parlamentu ma szansę również nacjonalistyczna Nasza Ojczyzna, mająca od 4 do 8 proc. poparcia. Odsetek wyborców niezdecydowanych dochodził w niektórych badaniach do 25 proc. Ordynacja wyborcza na Węgrzech jest zaś skomplikowana (w dużym stopniu oparta na okręgach jednomandatowych) i wyraźnie faworyzująca Fidesz. Nie da się więc wykluczyć żadnego scenariusza, łącznie z koniecznością rozpisania nowych wyborów. Jest więc zarówno potencjał do zwyżek węgierskich aktywów, jak i dla rozczarowania na rynkach. Inwestorzy jak dotąd wyraźnie preferowali scenariusz mówiący o zmianie władzy w Budapeszcie. Przyczyniło się to do wzrostu węgierskiego indeksu giełdowego BUX o ponad 13 proc. od początku roku (w lutym ustanowił on rekord). Forint umocnił się natomiast od stycznia 2025 r. do lutego 2026 r. o około 20 proc. wobec dolara , ale po wybuchu amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem słabł. Od początku 2026 r. stracił więc ponad 6 proc. do amerykańskiej waluty. Tracił więc bardziej niż inne waluty regionu. Czyżby więc wiara inwestorów w zwycięstwo węgierskiej opozycji również się zmniejszyła?
Viktor Orban, przywódca partii Fidesz, rządzi Węgrami nieprzerwanie od 2010 r. Wcześniej był premierem w latach 1998-2002 r. Przeszedł drogę od ortodoksyjnego liberała do zwolennika silnej obecności państwa w gospodarce. Fot. Gergely BESENYEI/AFP
Bilans 16 lat
Stronnictwu Petera Magyara wyraźnie sprzyja sytuacja gospodarcza na Węgrzech. Od 2022 r. doświadczyły one dziesięciu kwartałów spadku PKB, które przełożyły się na dwie techniczne recesje. Ostatnie dane wskazują, że gospodarka węgierska urosła w czwartym kwartale 2025 r. o 0,2 proc. w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami. Trzeci kwartał przyniósł zerowy wzrost. PKB za cały 2025 r. wzrósł tylko o 0,4 proc. Za rządów Orbana, najlepszy pod tym względem był 2021 r. z wzrostem PKB wynoszącym 7,2 proc., a przed pandemią najlepszy był 2018 r. z PKB rosnącym o 5,6 proc. (Najgorszy był oczywiście 2020 r. ze spadkiem PKB o 4,3 proc., a przed pandemią 2012 r. ze spadkiem o 1,3 proc.) W ostatnich latach widać było negatywne skutki dużej zależności przemysłu węgierskiego od balansującej na krawędzi recesji gospodarki niemieckiej. (Do Niemiec w 2024 r. szło 23,3 proc. węgierskiego, 25,4 proc. polskiego i 29 proc. czeskiego eksportu. Polska jednak dysponuje – w przeciwieństwie do Węgier i Czech – dużym rynkiem wewnętrznym, który może rekompensować kłopoty niemieckiego partnera gospodarczego. Ponadto na niekorzyść Węgier działa to, że duża część ich eksportu to produkty sektora motoryzacyjnego, który przechodzi w Europie kryzys.) Wzrostowi gospodarczemu na Węgrzech nie pomagały też w ostatnich latach wysokie stopy procentowe. Stopa, którą obecnie Narodowy Bank Węgier uznaje za główną, sięgała w 2013 r. 13 proc. Obecnie wynosi 6,5 proc. Udało się jednak wyhamować inflację. W lutym 2026 r. zeszła ona do 1,4 proc. i była najniższa od 2016 r. W szczycie ze stycznia 2023 r. wynosiła aż 25,7 proc. Stopa bezrobocia wzrosła natomiast w okresie od grudnia 2025 r. do lutego 2026 r. do 4,9 proc. i była najwyższa od 2016 r.
Czy 16 lat (dotychczasowych) rządów Orbana można ogólnie uznać za udane czy też za stracone dla gospodarki węgierskiej? Do 2020 r. były one przyzwoite pod względem wzrostu PKB oraz innych kluczowych wskaźników, ale później gospodarka doznała wyraźnej zadyszki. W 2010 r. węgierski PKB na głowę (liczony według parytetu siły nabywczej) wynosił 21,87 tys. USD , podczas gdy polski 21,35 tys. USD , a rumuński 18,26 tys. USD . W 2025 r. sięgał on natomiast na Węgrzech 48,16 tys. USD , w Rumunii 48,85 tys. USD , a w Polsce 55,34 tys. USD trudno więc uznać orbanowskie Węgry za gospodarczy wzór dla regionu. Tymczasem BUX, główny indeks giełdy w Budapeszcie, zyskał od 29 maja 2010 r. (czyli od objęcia władzy przez Fidesz) około 465 proc., z czego 150 pkt proc. przypadało na 13 lat rządów. Giełda węgierska poszła więc mocno w górę akurat w okresie, gdy sytuacja gospodarcza się pogorszyła, a wzrosły szanse na zmianę władzy.
„Po 16 latach nieprzerwanych rządów Viktora Orbana Węgry należą do państw UE o najbardziej specyficznym modelu polityczno-gospodarczym. Po 2010 r. władze w Budapeszcie konsekwentnie odchodziły od liberalnego paradygmatu transformacyjnego, deklarując budowę „suwerennej” gospodarki i silnej roli państwa w kształtowaniu procesów rozwojowych. W drugiej dekadzie XXI wieku udało się doprowadzić do stabilizacji finansów publicznych, spadku bezrobocia oraz przyspieszenia wzrostu w warunkach korzystnej koniunktury światowej i wysokiego napływu środków unijnych. Jednocześnie model ten od początku opierał się na selektywnej redystrybucji korzyści, uprzywilejowaniu lojalnych wobec władzy elit gospodarczych oraz utrwalaniu zależności od kapitału zagranicznego i eksportu. W kolejnych latach narastały problemy związane m.in. z niską produktywnością przedsiębiorstw krajowych oraz niedostatecznymi inwestycjami w kapitał ludzki i innowacyjność. Wstrząsy po 2020 r. – pandemia COVID-19, inwazja Rosji na Ukrainę i kryzys energetyczny – oraz narastający konflikt z instytucjami UE, którego kulminację stanowiło wstrzymanie wypłat znacznej części środków unijnych, nie były źródłem tych problemów, lecz gwałtownie ujawniły już wcześniej narastające słabości” – ocenia Ilona Gizińska, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich.
„Oceny Węgier znacząco pogorszyły się w Indeksie Wolności Człowieka (Human Freedom Index) przygotowywanym przez Cato Institute i Fraser Institute, który mierzy zarówno wolności osobiste, jak i gospodarcze. W 2010 roku Węgry były 31. krajem na świecie pod względem zakresu wolności. Do 2023 roku spadły na 67. miejsce, zajmując ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej i plasując się za takimi państwami afrykańskimi jak Namibia i Botswana. Wskaźniki Zarządzania na Świecie (Worldwide Governance Indicators) Banku Światowego pokazują natomiast, że w latach 2010–2024 Węgry straciły grunt w niemal wszystkich kategoriach jakości instytucji, z wyjątkiem jednej – „skuteczności rządu”, i to jedynie o minimalny margines. (…) Jeśli więc Viktor Orban jest bojownikiem o wolność, to raczej słabym” – wskazują natomiast analitycy amerykańskiego think tanku Cato Institute.
„Węgry jako jedyne państwo regionu odnotowywały w drugiej dekadzie XXI wieku systematyczny spadek udziału płac w PKB. Nawet w jej drugiej połowie – czyli okresie prosperity rządów Orbána – tempo wzrostu wynagrodzeń pozostawało wolniejsze niż w innych krajach regionu, czemu sprzyjała słaba pozycja związków zawodowych (ok. 7 proc. uzwiązkowienia – jeden z najniższych wskaźników w UE). Kraj należy także do państw o najniższych zarobkach w UE – zarówno pod względem płacy minimalnej (727 euro), jak i przeciętnych pensji. W 2024 r. średnie roczne wynagrodzenie brutto wyniosło tam 18,5 tys. euro, co plasowało Węgry na trzecim miejscu od końca (po Bułgarii i Grecji) i oznaczało utrzymywanie się wyraźnej luki dochodowej wobec średniej unijnej” – dodaje Gizińska.
Czytaj więcej
Przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie może przełożyć się na spadek PKB i ratingów krajów Europy Środkowo-Wschodniej – wynika z analizy S&...
Mglista alternatywa
Przez wiele lat węgierska opozycja nie potrafiła jednak stworzyć programu gospodarczego, który byłby atrakcyjny dla zwykłych Węgrów. Tisza opublikowała swoje postulaty dopiero w lutym. W kwestiach gospodarczych przewidują one: odblokowanie funduszy unijnych, przyjęcie euro, zmniejszenie deficytu budżetowego oraz uniezależnienie Węgier od rosyjskich surowców energetycznych. Jeśli Tisza wygra wybory, to najpewniej Komisja Europejska będzie skłonna odblokować 18 mld euro dla Węgier, nawet jeśli nowy rząd szybko nie zdoła cofnąć kwestionowanych przez Brukselę zmian instytucjonalnych wprowadzonych przez gabinet Orbana. Kwestia przyjęcia euro będzie wymagała zmiany konstytucji oraz spełnienia kryteriów akcesyjnych. W 2025 r. Węgry nie spełniały żadnego z nich, a proces dostosowawczy może być długi i trudny. Uniezależnienie kraju od rosyjskich surowców też może być czasochłonne, zwłaszcza że lider Tiszy, Peter Magyar, w przeszłości wypowiadał się za utrzymaniem importu z Rosji. Najbardziej dyskusyjne są jednak fragmenty programu partii Tisza dotyczące polityki fiskalnej oraz demografii. Zapowiada on m.in. zmniejszenie deficytu finansów publicznych poniżej poziomu 3 proc. PKB z obecnych około 5 proc. PKB.
– Część tego zawężenia deficytu miałaby zostać osiągnięta dzięki podatkowi od majątku nakładanemu na miliarderów oraz odblokowaniu funduszy unijnych. Plany Tiszy opierają się jednak także na osiągnięciu znacznie szybszego wzrostu PKB – rzędu 3–4 proc. rocznie – co miałoby zwiększyć wpływy podatkowe. To wyraźnie więcej niż średnio około 1 proc. wzrostu, jaki Węgry notowały w ciągu ostatnich 4 lat. Jednocześnie towarzyszy temu kilka dużych propozycji politycznych, które poszerzyłyby deficyt, w tym zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia oraz obniżenie podatku dochodowego od płacy minimalnej. Krótko mówiąc, cele fiskalne wydają się nadmiernie optymistyczne” – twierdzi Nicholas Farr, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics. Sceptycznie on też patrzy na zapowiedzi Tiszy dotyczące zwiększenia przyrostu naturalnego. – Ograniczony sukces pronatalistycznych polityk pod rządami Orbána w ciągu ostatnich piętnastu lat sugeruje, że spowolnienie spadku liczby ludności będzie w praktyce trudne – uważa Farr.
Czytaj więcej
Węgierski premier chce przed przyszłorocznymi wyborami sięgnąć po swoją starą sztuczkę, czyli zwiększyć wydatki publiczne, by poprawić koniunkturę...
Oznaki poprawy
Dane z gospodarki węgierskiej za styczeń przyniosły pozytywne niespodzianki. Lepsza od prognoz okazała się zarówno produkcja przemysłowa, jak i sprzedaż detaliczna. Zapowiadało się więc na to, że pierwszy kwartał przyniesie kontynuację wzrostu gospodarczego, co wiązało się z oznakami poprawy sytuacji ekonomicznej w Europie. Wojna na Bliskim Wschodzie oraz towarzyszący jej wzrost cen surowców energetycznych sprawiły jednak, że prognozy na kolejne kwartały i na cały rok stały się bardzo niepewne.
– Trwały wzrost konsumpcji, na który wskazują poprawiające się w ostatnich miesiącach nastroje konsumentów, wprowadzi całą gospodarkę na ścieżkę wzrostu. Pomimo słabnącego rynku pracy oczekujemy w tym roku znaczącego wzrostu sprzedaży detalicznej dzięki kontynuacji dynamicznego wzrostu płac oraz transferom rządowym. Dlatego główne pytania dotyczące wzrostu gospodarczego w tym roku brzmią: czy eksport wzrośnie, czy inwestycje podniosą się z obecnego niskiego poziomu oraz czy uda się uniknąć kryzysu energetycznego. Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań będzie negatywna, stworzy to dodatkowe wyzwania dla osiągnięcia naszej prognozy wzrostu PKB na poziomie 1,7 proc. w tym roku – twierdzi Peter Virovacz, ekonomista ING.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się wzrostu PKB Węgier w tym roku o 2,1 proc., Komisja Europejska o 2,3 proc., a Narodowy Bank Węgier o 2,4 proc. Mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga mówi o wzroście o 2 proc. Największymi pesymistami są analitycy banków Julius Baer i JPMorgan Chase, którzy spodziewają się zwyżki o 1,4 proc., a największymi optymistami eksperci BofA Merrill Lynch, oczekujący wzrostu wynoszącego 2,7 proc. Analitycy wyraźnie nastawiali się więc na ożywienie gospodarcze na Węgrzech, ale wojna bliskowschodnia może mu poważnie zaszkodzić. Sama zmiana władzy w Budapeszcie raczej niewiele zmieniłaby w perspektywach gospodarczych Węgier na ten rok. To jak zmienią się one w nadchodzących latach, jest dużo większą niewiadomą. Rozwiązywanie problemów strukturalnych kraju „bratanków” zajmie jednak pewnie więcej niż jedną kadencję. Jeśli dojdzie do zmiany ekipy rządzącej, to ewentualna nowa władza może rozczarować wyborców, a wiele elementów systemu Orbana i tak pewnie zostanie utrzymane.
Akt terroryzmu wymierzony w gazociąg, czy prowokacja przedwyborcza?
W niedzielę wielkanocną władze Serbii ogłosiły, że udaremniły próbę wysadzenia w powietrze gazociągu TurkStream, za pomocą którego dostarczany jest rosyjski gaz ziemny przez Turcję i Bałkany na Węgry. Dwie torby pełne materiałów wybuchowych i detonatorów zostały znalezione przez serbską armię w pobliżu wsi Tresnjevac, około 20 km (12 mil) od miejsca, w którym rurociąg TurkStream przechodzi na terytorium Węgier. „Nasze jednostki znalazły materiał wybuchowy o niszczycielskiej mocy” - napisał na Instagramie serbski premier Aleksander Vucic, który jest jednym z sojuszników politycznych węgierskiego szefa rządu Viktora Orbana.
„Jeśli śledztwo wykaże, że nie byliśmy jednak głównym celem, lecz że atak był wymierzony w linie zaopatrzenia Węgier, to staje się jeszcze jaśniejsze: zamach terrorystyczny został zaplanowany z zamiarem obalenia Viktora Orbana” - napisał natomiast Balint Pasztor, prezes Związku Węgrów Wojwodiny.
Węgry otrzymują rocznie od pięciu do ośmiu miliardów metrów sześciennych rosyjskiego gazu poprzez rurociąg TurkStream. Ewentualne wysadzenie w powietrze tego gazociągu byłoby więc wielkim ciosem w ich system energetyczny. Wcześniej Orban mówił swoim zwolennikom, że niskie ceny ogrzewania i paliw na Węgrzech są możliwe tylko dzięki taniej rosyjskiej ropie i gazowi. Pod koniec stycznia od końca stycznia nie dociera już jednak na Węgry rosyjska ropa tłoczona dotychczas rurociągiem, który przebiega przez terytorium Ukrainy. Ukraina twierdzi, że rurociąg został uszkodzony w rosyjskim ataku i powinien być ponownie sprawny w połowie kwietnia, czyli dopiero po węgierskich wyborach parlamentarnych. Orban przekonuje natomiast, że Ukraina nałożyła na jego kraj blokadę energetyczną i że oś „Kijów–Bruksela–Berlin” spiskuje, by pozbawić Węgry taniego rosyjskiego paliwa i narzucić im w nadchodzących wyborach „marionetkowego” premiera Petera Magyara. Rząd Tiszy miałby „wciągnąć Węgry do europejskiej wojny przeciwko Rosji”.
Magyar zasugerował natomiast, że sprawa znalezienia materiałów wybuchowych przy TurkStream może być przedwyborczą prowokacją Orbana i wspierających go sił z Serbii oraz Rosji. HK